Świat: Z szerszej perspektywy widoczny jest węglowy sojusz największych trzech państw Azji: Chin, Indii i Rosji

1519584751 wegiel pociag indiarailways gov in

fot: indianrailways.gov.in

Aby uniknąć blackoutów rzad w Delhi m.in. narzuca państwowym kolejom minimalną dobową liczbę składów z węglem do elektrowni

fot: indianrailways.gov.in

Jedyne ministerstwo węgla na świecie istnieje w Indiach i na stronach internetowych informuje o strategicznym rozwoju wydobycia węgla z obecnych ok. 700 mln ton do 1 mld ton w ciągu najbliższych kilku lat. Pod tym względem po Chinach zajmują one drugie miejsce na naszym globie.

Z szerszej perspektywy widoczny jest węglowy sojusz największych trzech państw Azji: Chin, Indii i Rosji, które łącznie wydobywają blisko 75 proc. węgla na świecie. Żaden z tych krajów nie zamierza z niego zrezygnować, ani zmniejszać zakresu jego eksploatacji. Jest nawet wręcz przeciwnie, czego przykładem są Indie, choć na ten kraj nastawione są naciski na jego porzucenie i prowadzenie odpowiedniej polityki zmierzającej do tego celu. Ponieważ Zachód sobie tego życzy, azjatycka kultura wymaga, aby się temu nie sprzeciwiać, gdyż zdają sobie oni sprawę, że werbalne kwestionowanie tego kierunku do niczego dobrego nie prowadzi.

Z tego wynika ich zgoda na dekarbonizację i zieloną transformację energetyki. Ta zgoda ułatwia im prowadzenie dyplomacji, rozmów i umów. Jednak o wszystkim decyduje nie formalna zgoda, ale praktyka, która jest jakby odwrotnością składanych w tej sprawie przyrzeczeń, zobowiązań i obietnic, które nie są objęte rygorami prawymi.
W stosunku do Indii, sytuacja ta w jakiejś mierze stanowi dyskomfort dla zachodnich zabiegów sojuszniczych. Tej rozbieżności pomiędzy realiami a dyplomatycznymi umowami zachodnie media ze względów propagandowych starają się nie zauważać.

Przykładem jest publikacja nowojorskiej agencji Bloomberg, która pisze o nieustających działaniach tego kraju w kierunku jego dekarbonizacji (India Rushes to Long-Term LNG Deals to Speed Shift From Coal – 7 lutego 2023). Relacjonując zaangażowanie Indii w rozwój dywersyfikacji importu surowców energetycznych dostrzega tylko ropę naftową i gaz ziemny w postaci LNG.

Trzeba zaznaczyć, że amerykańska agencja jest rzetelna i wszystkie jej dane są zgodne z rzeczywistością. Nie o to tu jednak chodzi. Po prostu agencja widzi tylko jedną stronę tego samego medalu. Powołując się na wypowiedź premiera Narendra Modi, twierdzi ona, że Indie mają rozwinąć swoje możliwości importowe LNG, aby zwiększyć udział gazu ziemnego w miksie energetycznym opartym na węglu z około 6 proc. obecnie do 15 proc. do 2030 r.

Petronet LNG Ltd., największy indyjski importer gazu, chce zabezpieczyć 12 mln ton dodatkowych dostaw płynnego gazu rocznie w ramach kontraktów długoterminowych, co stanowi równowartość około 60 proc. dostaw z zeszłego roku.

Agencja informuje, że wszytko to dzieje się nie dla rozwoju gospodarki indyjskiej, ale ze wglądu na program odejścia tego kraju od węgla i tylko dlatego Indie importują zwiększone ilości ropy i gazu ziemnego, ścigając zielony cel. Tym czasem, prawdziwy cel Indii ma kolor czarny, który posiada węgiel i wszystkie pozostałe paliwa kopalne.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.