Górnictwo: Mógł odmówić wejścia do strefy zagrożenia, ale bez wahania się zgodził

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Bartosz Bichalski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Bartosz Bichalski jako pierwszy ze służb medycznych dotarł do odnalezionego górnika, który ucierpiał podczas tąpnięcia w ruchu Rydułtowy. Mógł odmówić wejścia do strefy zagrożenia, ale bez wahania się zgodził. - Nie mogłem być mniej odważny niż ratownicy – mówi lekarz z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu.

Jak to się stało, że brał pan udział w akcji ratowniczej w ruchu Rydułtowy?
Bartosz Bichalski, lekarz z CSRG w Bytomiu: - Jestem lekarzem rezydentem chirurgii ogólnej, ale od półtorej roku pracuję też w Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego. Jako lekarze prawie każdorazowo zabezpieczamy akcje ratowników górniczych - zawsze zjeżdżamy z nimi na dół, jesteśmy z nimi na dole praktycznie do ostatniej minuty akcji i zwykle przebywamy w miejscu potocznie zwanym bazą. To była moja trzecia akcja ratownicza, więc nie jestem tak bardzo doświadczony, jak moi starsi koledzy i koleżanki.

Ta akcja była jednak inna niż pozostałe. Tym razem wyszedł pan z bazy do strefy zagrożenia. Nie musiał pan tego robić.
- Tak, to raczej się nie zdarza. My jako lekarze mamy tego rodzaju umowę z naszym pracodawcą, że jeśli warunki na to nie pozwalają i my się na to nie zdecydujemy, to nie mamy obowiązku wychodzić w strefę zagrożenia. Mamy do tego prawo, ale już sami zgodnie ze swoim sumieniem musimy taką decyzję podjąć i ja się na to zdecydowałem.

Dlaczego podjął pan taką decyzję?
- Nie mogłem być mniej odważny niż ratownicy, którzy szli po tego człowieka. Choć od razu zaznaczę, że to nie jest jedynie zasługa mojej własnej odwagi, ale też oczekiwań ratowników. Kieruję się dewizą osoby raczej wspierającej i w ten sposób mogłem właśnie dać im to wsparcie.

Jak wyglądał ten moment akcji?
- Około godz. 13:30 w bazie nastąpiło wzmożone poruszenie. Dostaliśmy informację, że odnaleziono poszkodowanego, który jest przytomny i jest w stanie komunikatywnym. I od kierującego akcją ratowniczą było pytanie, czy pójdę. Zgodziłem się i ruszyłem razem z ratownikami.

Droga do poszkodowanego nie była łatwa...
- Najpierw od powierzchni do samej bazy było około 2 godziny 15 minut - jazdy i marszu. Następnie z samej już bazy dojście do poszkodowanego trwało ok. 60 minut. Do tego miejsca mogłem iść w pozycji wyprostowanej, ale warunki były ciężkie – temperatura wynosiła 33 stopnie Celsjusza. Bez pomocy ratowników na pewno nie dałbym rady, bo jako lekarze zawsze niesiemy torbę ratowniczą, która – nie chcę skłamać – waży około 20 kg. Więc w takich warunkach jest to naprawdę duży wysiłek fizyczny i człowiek musi mieć odpowiednią formę, żeby taki dystans pokonać.

W jakiej formie był odnaleziony górnik i jakiej pan udzielił mu pomocy?
- Kiedy dotarliśmy na miejsce z pozostałymi ratownikami, pacjent był w stanie ogólnym stabilnym, wydolny krążeniowo i oddechowo. Podjąłem podstawowe czynności: oceniłem stan poszkodowanego, ciśnienie, saturację, akcję serca, założyłem mu wkłucie, podałem leki przeciwbólowe. Postanowiliśmy z ratownikami, że więcej czasu w strefie zagrożenia nie będziemy spędzać. Chcieliśmy przebywać tam jak najkrócej, przede wszystkim ze względu na zdrowie poszkodowanego górnika. Później sama droga na powierzchnię to były kolejne trzy godziny - od godz. 15, kiedy miałem pierwszy kontakt jako lekarz z tym sztygarem, do godz. 18, kiedy byliśmy na powierzchni. To były naprawdę trudne warunki. Może dystans nie wydaje się duży, ale te warunki powodowały, że transport był bardzo trudny.

A co mówił wam odnaleziony górnik?
- Można mówić o dużej odwadze i wytrzymałości organizmu samego poszkodowanego. Początkowo wyrażał się w ten sposób – kilka razy prosił, żebyśmy mu w jakiś sposób dali sygnał, że to nie jest sen, bo był tak szczęśliwą osobą.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Sklep PGG z nową funkcją. Odstąpienie od umowy online bez dodatkowych formalności

Polska Grupa Górnicza wprowadziła nowe rozwiązanie w swoim sklepie internetowym. Klienci mogą teraz odstąpić od umowy bezpośrednio z poziomu Profilu Klienta, bez konieczności wypełniania dodatkowych formularzy i wysyłania pism.

1541878885 solitaire rury zat finska nord stream 2

Podejrzany o wysadzenie Nord Streamu zatrzymany w Chorwacji. Wcześniej polski sąd odmówił wydania go Niemcom

Jak informują niemieckie media Wołodymyra Żurawlowa, obywatela Ukrainy podejrzanego przez prokuraturę Niemiec o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream, zatrzymano w Chorwacji podczas zdjęć do thrillera "Snake Island" inspirowanego tym zdarzeniem.

Budżet Obywatelski Katowic 2026. Mieszkańcy wybiorą spośród 214 projektów

Zakończyła się merytoryczna ocena projektów zgłoszonych do XIII edycji Budżetu Obywatelskiego w Katowicach. Pozytywnie zweryfikowano 214 z 268 propozycji, czyli blisko 80 proc. zgłoszonych zadań. Głosowanie mieszkańców odbędzie się od 10 do 23 września 2026 roku.

Orlen zabezpiecza nawet jedną czwartą zapotrzebowania na ropę

Orlen zawarł z Equinorem trzyletnią umowę na dostawy ropy ze złoża Johan Sverdrup na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Dostawy rozpoczną się we wrześniu, a zakontraktowany wolumen może sięgnąć ponad 9 mln ton rocznie, co odpowiada nawet jednej czwartej rocznego zapotrzebowania Grupy Orlen na ropę. Surowiec będzie trafiał do rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie, wzmacniając bezpieczeństwo dostaw w regionie.