Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.82 PLN (+0.06%)

KGHM Polska Miedź S.A.

291.10 PLN (-0.99%)

ORLEN S.A.

129.14 PLN (+0.19%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.34 PLN (-1.56%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.33 PLN (-0.87%)

Enea S.A.

20.94 PLN (-0.57%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.35 PLN (+0.83%)

Złoto

5 185.06 USD (+0.52%)

Srebro

87.09 USD (+2.00%)

Ropa naftowa

97.22 USD (+0.35%)

Gaz ziemny

3.20 USD (-1.51%)

Miedź

5.88 USD (-0.03%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.82 PLN (+0.06%)

KGHM Polska Miedź S.A.

291.10 PLN (-0.99%)

ORLEN S.A.

129.14 PLN (+0.19%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.34 PLN (-1.56%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.33 PLN (-0.87%)

Enea S.A.

20.94 PLN (-0.57%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.35 PLN (+0.83%)

Złoto

5 185.06 USD (+0.52%)

Srebro

87.09 USD (+2.00%)

Ropa naftowa

97.22 USD (+0.35%)

Gaz ziemny

3.20 USD (-1.51%)

Miedź

5.88 USD (-0.03%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Nie można siedzieć cicho…

fot: PGG

Jest to układ patologiczny, kiedy ten sam właściciel kopalni odpowiada jednocześnie za bezpieczeństwo pracy...

fot: PGG

Australijski korespondent nettg.pl przysłał interesującą informację o systemie bezpieczeństwa pracy w tamtejszych kopalniach. Jest on gotowy do wdrożenia. Czy zostanie wykorzystany u nas w kraju? Być może kiedyś się to stanie. Kiedy? Nie wiadomo. Pewne jest jednak, że czas ten trzeba liczyć raczej w latach niż miesiącach.

Za trzydzieści parę lat...
Być może - jak śpiewał Jan Pietrzak - nastąpi to "za trzydzieści parę lat, jak dobrze pójdzie". Sceptycyzm ten uzasadniony jest wieloma przeszkodami, które w tej chwili wydają się nie do pokonania. Przyznam że w dotychczasowym spojrzeniu na bezpieczeństwo pracy w górnictwie zwracałem uwagę na rzeczy mało istotne. Jedną z nich była odpowiedzialność Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) i podległych mu Okręgowych Urzędów Górniczych (OUG) za istniejący stan rzeczy.

Pochodną tego była krytyka usytuowania tego urzędu w Ministerstwie Środowiska. Propozycje alternatywne były różne, ale - jak zauważają znawcy tej problematyki - nie w tym tkwi sedno sprawy. Trafnie uzasadniają oni, że niezależnie od tego w którym ministerstwie lub nawet strukturze sejmowej znajdzie się ta instytucja, to niewiele się zmieni. Nie dlatego, że nie chce ona tego, ani nie dlatego, że pracują w niej tacy, a nie inni ludzie. Dlatego jednak, że od sześćdziesięciu siedmiu lat w górnictwie węglowym istnieje układ właścicielski, który w taki czy inny sposób reprezentowany jest przez państwo. Jest ono właścicielem kopalń, jednocześnie kontroluje w nich bezpieczeństwo pracy. Dla każdego właściciela najważniejsze jest wydobycie po jak najniższych kosztach.

Konieczność zachowania standardów bezpieczeństwa powoduje, że wydatki są większe. Tego żaden właściciel nie lubi. Jest to w sumie układ patologiczny, kiedy ten sam właściciel kopalni odpowiada jednocześnie za bezpieczeństwo pracy. Nie trzeba być wielce domyślnym, aby w układzie takim zauważyć, że mimo szczytnych deklaracji sprawa bezpieczeństwa pracy w górnictwie jest piątym kołem u wozu.

Złodzieje i policjanci
Jeżeli chcemy, aby cokolwiek pod tym względem poprawiło się w kopalniach, musimy oddzielić państwo, jako właściciela kopalń, od jego funkcji kontrolnej w zakresie bezpieczeństwa pracy w górnictwie. Rozdzielenie to nie może być formalne i pozorne, jak to jest obecnie.

Kompanie, spółki i holdingi górnicze nie mogą być pośrednio lub bezpośrednio zarządzane przez większościowy udział Skarbu Państwa. Ten sam rząd, który pośrednio kieruje sprywatyzowanymi w ten sposób spółkami, ma decydujący wpływ na wybór każdej rady nadzorczej i jej prezesa oraz zarządu. Podobnie, choć na zasadzie bezpośredniego podporządkowania, działa WUG i podległe mu OUG.

Przypomina to wszystko fabułę filmów sensacyjnych pod ogólnym tytułem "złodzieje i policjanci". Do klasyki tego tematu zalicza się zastosowane tu rozwiązanie, kiedy oba te środowiska kierowane są z jednego centralnego ośrodka. Cała rzecz polega na tym, że kruk krukowi oka nie wykole.

Sprzężenie zwrotne
Jeżeli chcemy choćby w przybliżeniu zastosować "australijski" lub podobny do niego system bezpieczeństwa pracy w kopalniach, musi zostać definitywnie i bez żadnych wyjątków zastosowana zasada całkowitej rezygnacji państwa z jego właścicielskiej funkcji w stosunku do kopalń. Inaczej sprawa będzie dyskutowana w nieskończoność i nic się nie zmieni.

Cybernetyczne sprzężenie zwrotne, jakie panuje w polskim górnictwie powoduje, że każda istotna decyzja dotycząca bezpieczeństwa pracy musi być akceptowana przez ministra gospodarki, skarbu państwa i inne resorty, które mają tu swoje interesy. Oczywiście nigdzie to nie jest zapisane. Nigdzie nie ma, co do tego żadnych wytycznych, dokumentów i instrukcji. Każdy jednak wie, że kiedy wicepremier lub minister zmarszczy brew, polecą głowy i to niezależnie od tego, czy jest to kopalnia, czy WUG, OUG lub inna tego rodzaju instytucja. Centrala decyduje o obsadzie wszystkich stanowisk w tym resorcie i to zarówno wykonawczych, jak i kontrolnych.

Jest to podniesiona do doktryny państwowej zabawa w "złodziei i policjantów". Dziś wy jesteście policjantami, a my złodziejami. Za kilka lat, z różnych powodów następuje odwrócenie tej sytuacji. Teraz wy jesteście złodziejami, a my policjantami. Częściowym potwierdzeniem tego stanu rzeczy jest żargonowa nazwa WUG, jako "policji górniczej".

Bajka na dobranoc
Przed laty po każdym tragicznym zbiorowym wypadku górniczym premier i ministrowie bili się w piersi przysięgając, że się to więcej nie powtórzy. Zapewniali, że dokonają niezbędnych zmian w strukturze zarządzania górnictwem, tak aby bezpieczeństwo pracy było na pierwszym planie. Na tym poprzestawano. Po latach zapominano o tym, aż do następnej tragedii.

Wtedy znów przyrzekano ... itp., itd. I tak w nieskończoność, stale opowiadana jest górnikom ta sama bajka na "dobranoc".

Imponujemy Chińczykom!
Ostatnio panujący w Polsce system bezpieczeństwa pracy w górnictwie zaimponował... Chińczykom. Przyjeżdżają oni często na Śląsk, aby bliżej przypatrzeć się systemowi, który jest bardzo podobny do tego, jaki panuje w ich własnym kraju. Pragną oni na polski wzór "udoskonalić" go. Trzeba przyznać, że jakkolwiek liczba wypadków górniczych w Chinach jest najwyższa na świecie, to w przeliczeniu na tony wydobycia i liczbę zatrudnionych zbliżona jest do polskich realiów.

Oba te kraje mają podobny system zarządzania górnictwem i nadzorowania bezpieczeństwa pracy. To, że nasz system pod tym względem zaimponował Chińczykom, jest wiadomością raczej katastrofalną. Wynika to choćby z faktu, że import węgla do Chin z Australii wynosi rocznie blisko dwa razy więcej niż nasze wydobycie. Chiny doskonale znają australijskie górnictwo i panujące tam zwyczaje.

Tym bardziej, że inwestują również na dużą skalę w australijskie górnictwo. Nie podoba im się australijski system, wolą polski.

Odrębne prawo górnicze
Narzekać i krytykować jest łatwo. Znacznie gorzej jest coś sensownego zaproponować. Otóż przez kilka lat trwała dyskusja nad przyjętym rok temu prawem geologicznym i górniczym. Na nowo podejmując ten temat, trzeba powiedzieć, że obie tytułowe dziedziny tego prawa nie mogą istnieć w jednym dokumencie. To coś takiego, jakby wszystkie służby "mundurowe" ująć w jednym prawie. Dlaczego nie? Wszak mundur wyróżnia urzędnika państwowego, szczególnie odpowiedzialnego za los kraju. Będą tu razem służby wojskowe, policyjne, kolejowe, celne, leśne, a nawet górnicze! Jest to pomysł nie pozbawiony przecież swoistej logiki.

Tak samo jest z górnictwem i geologią. Owszem geologia służy górnictwu. Tak było zawsze. Tylko, że w wyniku uchwalonego prawa jest dokładnie odwrotnie. Wystarczy przyjrzeć się jego zawartości. Cztery piąte tego prawa dotyczy geologii. Górnictwo, które jest końcowym etapem całego procesu gospodarczego i inwestycyjnego zajmuje w nim miejsce marginalne. Na dodatek cały resort bezpieczeństwem pracy w górnictwie na najwyższym ministerialnym szczeblu został powierzony Głównemu Geologowi Kraju. To jakiś nonsens! Geolog, nawet ten najważniejszy nie może w tej funkcji zastępować kompetentnych górników znających się na istocie rzeczy.

Sytuacja z punktu logiki jest tu nie do zaakceptowania. Choćby tylko z tego powodu, że ci którzy decydują na najwyższych szczeblach państwa o bezpieczeństwie pracy w górnictwie, na ogół nigdy nie pracowali w tej branży.

Ich wyobrażenie o tym resorcie i jego potrzebach jest na ogół stereotypowe, książkowe, publicystyczne itp. Jeżeli nawet miałby to być polityk, który nie jest górnikiem to przynajmniej z tytułu swojej funkcji byłby odpowiedzialny za stan bezpieczeństwa w tym resorcie. Już to samo wskazuje, że prawo górnicze musi być dokumentem odrębnym. Na szczeblu rządowym winien je reprezentować, ktoś kto zna górnictwo nie tylko z opowiadań i przeczytanej lektury. Tradycyjnie prawo górnicze we wszystkich cywilizowanych krajach od tysięcy lat było dokumentem odrębnym i samoistnym. I niech to już tak zostanie!

Komu na tym zależy?
Jest jasne, że na korzystnych w tym zakresie zmianach musi zależeć górnikom. Dokładniej ich reprezentantom politycznym, gospodarczym, związkowym, ideowym, duchowym i wszelkim innym, którym drogie jest życie człowieka. W obliczu tego wszystkiego, co się dzieje z bezpieczeństwem pracy w górnictwie, nie można siedzieć cicho i udawać, że nic się nie dzieje.

Wszak za każdą górniczą katastrofę odpowiadają nie tylko ci, którzy bezpośrednio fizycznie się do niej przyczynili. Jest jeszcze odpowiedzialność cywilna i moralna, która ciąży na wszystkich, którzy nie przeciwstawiają się złej organizacji pracy w górnictwie. Organizacji, która zabija coraz więcej tych, którzy nie mają innego zajęcia poza pracą górnika.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Walą się fundamenty europejskiego planu klimatycznego

Handel uprawnieniami do emisji stał się jednym z głównych tematów Rady Europejskiej w sprawie konkurencyjności UE, a interwencja w system uprawnień do emisji przestała wydawać się fikcją

Co dalej ze spółką JSW Koks? Ważne decyzje zapadną na walnym zgromadzeniu

Jastrzębska Spółka Węglowa opublikowała 12 marca raport, w którym informuje, iż zarząd JSW powziął informację o konieczności podjęcia decyzji przez Walne Zgromadzenie spółki zależnej, czyli JSW Koks – uchwały w sprawie dalszego jej istnienia. Tymczasem prezydent Zabrza Kamil Żbikowski apeluje o ratunek dla Koksowni Jadwiga.

Rosomak podpisał umowę na dostawę platform pojazdowych systemu przeciwlotniczego

Siemianowicki Rosomak podpisał podpisał w środę 11 marca umowę z KIA Corporation na dostawę platform pojazdowych dla sytemu SAN - poinformowała spółka.

Decyzja MAE to działanie doraźne, bez znaczącego wpływu na ceny ropy

Według eksperta ds. energetyki Wojciecha Jakóbika skierowanie na rynek 400 mln baryłek ropy naftowej przez kraje Międzynarodowej Agencji Energetycznej, to działanie doraźne, które może przynieść “lekką ulgę“. W jego ocenie, uruchomienie rezerw nie ma znaczącego wpływu na światowe ceny ropy.