Nie ma złych warunków pogodowych. Zły może być tylko sprzęt – zapewnia cyklista z Lędzin

1611838660 krawenda robert

fot: Archiwum domowe

Robert Krawenda finiszuje na trasie Beskid Extreme Triathlon

fot: Archiwum domowe

Pandemia koronawirusa nie odpuszcza. Trudno przewidzieć, co będzie wiosną. Jedno jest pewne – rozpocznie się kolejny sezon rowerowy. Co ciekawe, zawzięci cykliści twierdzą, że ów sezon tak naprawdę nigdy się nie kończy i dosiadają swych bicykli, nie zważając na porę roku.

Śniegu napadało niemalże po pas, a Robert Krawenda zakłada zimowe opony i szykuje swój rower, by przemierzyć kolejne kilometry.

– Kolarstwo to fantastyczna sprawa. Swój pierwszy rower sprawiłem sobie w wieku 18 lat. Taki górski, w sam raz dla średnio zaawansowanych. Prawda jest taka, że w wieku licealnym mój styl życia nie należał do najzdrowszych. Miałem wtedy 20 kg nadwagi. Postanowiłem coś z tym zrobić. Wybór padł na rower, ale to był tylko początek – wyjaśnia.

W 2015 r. Robert Krawenda zafundował sobie rowerowy rajd po Polsce. Kraj objechał w 11 dni ze średnim dziennym dystansem wynoszącym 250 km. Zawitał do Wielkopolski, następnie ścianą wschodnią przemieścił się na Mazury, a stamtąd wybrał się w podróż do Malborka. Zwiedził ponadto Ustkę, był w Kostrzynie, po czym szczęśliwie wrócił na Górny Śląsk.

Terapia rowerowa pomogła. Robert zrzucił 20 kg nadwagi i skończył kurs pływania. Do tego wziął się poważnie za bieganie. Kilka razy brał udział w zawodach Ironman, triathlonie na długim dystansie.

– Doskonale sobie radziłem. Wielokrotnie stawałem na podium w biegach na różnych dystansach, począwszy od 5 km, a kończąc na prawie 100 km – dodaje.

W 2016 r. wystartował w maratonie krakowskim.

– Utwierdziłem się w przekonaniu, że w zasadzie mam opanowane trzy dyscypliny, a to wypisz wymaluj pasuje do triathlonu. Wskoczyłem więc na rower i dawaj na kolejne zawody – opowiada Robert Krawenda. 

Przez masyw Babiej Góry
Beskid Extreme Triathlon, czyli popularny Diablak, to nie przelewki. Zawody rozpoczynają się od pływania na dystansie 3,8 km w Jeziorze Żywieckim. Z kolei trasa rowerowa wiedzie przez dwie pętle po 90 km każda. Profil górski ma 3200 m przewyższenia z dwukrotnym podjazdem na Kubalonkę i Przełęcz Salmopolską.

– Dokładnie 180 km rowerem, następnie pływanie i bieg z Żywca przez masyw Babiej Góry do schroniska, czyli ok. 45 km. Dobiłem do mety, co uważam za sukces. Ale powiem otwarcie – poradziłem sobie na trasie także dzięki temu, że wcześniej odbyłem dwutygodniowy obóz treningowy w Beskidzie Niskim w Uściu Gorlickim. To był również trudny teren. Dopiero wówczas uświadomiłem sobie, że stać mnie na więcej, niż sądzę – wspomina triathlonista, na co dzień pracownik Oddziału GZL2 w ruchu Ziemowit kopalni Piast-Ziemowit.

W 2019 r. odbył 300 km rowerową wyprawę na Gubałówkę. Zajęło mu to 12 godzin, łącznie z przerwami i wykonywaniem zdjęć. Rower – jak podkreśla – to środek lokomocji w sam raz na każdą porę roku.

– Nie ma złych warunków pogodowych. Zły może być tylko sprzęt. Zimowe opony są wskazane. Rower należy odpowiednio przygotować pod względem technicznym. W zimie niezbędne stają się błotniki. I wreszcie ubranie, koniecznie na cebulkę. Do tego rękawice z jednym palcem, dobre oświetlenie, kamizelka odblaskowa, kask i w drogę – zachęca cyklista z Ziemowita.

Zdarza się, że liczącą 32 km trasę z Lędzin do Chrzanowa pokonuje kilka razy w tygodniu tam i z powrotem. To, ile śniegu zdążyło napadać, nie jest dla Roberta istotną informacją. 

Dalej w drogę!
Cyklista z Lędzin ma szerokie plany na najbliższą przyszłość. Jego marzeniem jest pokonanie w czasie jednej doby dystansu 700 km z Zakopanego do Gdańska. Marzy również o zagranicznych wojażach. Jeśli będzie to możliwe, już latem planuje wyprawę na pogranicze Włoch, Szwajcarii i Francji, aby zdobyć najtrudniejsze podjazdy szosowe Europy. Jednym z nich jest leżący we Włoszech – Passo di Costalunga od Prato Isarco w Dolomitach. Meta podjazdu znajduje się na wysokości 1750 m n.p.m. Natomiast przewyższenie między startem a metą wynosi 1430 m. Trasa ma długość 25,6 km o średnim nachyleniu ok. 5,6 proc. Inna, zwana piekielną, wiedzie przełęczą Passo dello Stelvio na wysokości 2758 m n.p.m. Rowerzyści muszą zmierzyć się z 24 kilometrami podjazdów. W drodze na sam szczyt trzeba pokonać 1808 m przewyższenia przy średnim nachyleniu 7,4 proc.

– Moją receptą na dobrą formę jest systematyczny i mocny trening, dobrej jakości sen i nierozregulowany tryb życia. Wstaję każdego dnia o 5 rano, trening zaczynam o 6. Trwa on zwykle nie więcej niż 1,5 godziny. Chodzę do pracy na 12. Kładę się spać o 22. To są najważniejsze dla mnie godziny, których staram się nie zmieniać. Jeśli chodzi o dietę, nie odmawiam sobie niczego – zdradza tajniki swej dobrej kondycji. – Prócz kolarstwa drugą moją pasją są góry. Moimi ulubionymi pasmami górskimi są: Beskid Sądecki i Niski oraz Bieszczady. Cenię niezmąconą naturę, malownicze widoki przełomów Dunajca, Popradu czy Wisłoka. Ogromne wrażenie robią na mnie opustoszałe wsie łemkowskie mające w sobie coś niezwykłego, ale to już temat na kolejne opowiadanie – kończy Robert Krawenda.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Królowa Sportu znów zawładnie Kotłem Czarownic. Wielki finał sezonu na Stadionie Śląskim

W piątek, 18 września 2026 r., Superauto.pl Stadion Śląski w Chorzowie po raz 72. stanie się areną Orlen Memoriału Janusza Kusocińskiego – najstarszego nieprzerwanie organizowanego mityngu lekkoatletycznego w Polsce. Wydarzenie zaliczane do prestiżowego cyklu World Athletics Continental Tour Silver zakończy sezon lekkoatletyczny 2026 i zgromadzi czołówkę polskich i zagranicznych zawodników.

Znaleziono wstrząsające fotografie wykonane po pacyfikacji kopalni Wujek

Śląskie Centrum Wolności i Solidarności w Katowicach otrzymało niezwykle ciekawy dar. To fotografie wykonane krótko po pacyfikacji strajku w kopalni Wujek. Znaleziono je podczas likwidacji jednego z mieszkań.

Nocne zwiedzanie terenu byłej kopalni. Zobacz, jak wygląda po zmroku

W sobotę, 19 września, będzie można się przekonać, jak po zmroku prezentują się obiekty byłej kopalni Saturn w Czeladzi.

Podwójne świętowanie w Górnośląskich Kolejach Wąskotorowych

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe (GKW) zapraszają w weekend 19–20 września 2026 r. na podwójne święto: 173. urodziny najstarszej nieprzerwanie czynnej kolei wąskotorowej na świecie oraz 60. urodziny kultowej lokomotywy Lyd1-309. Program obejmuje historyczne widowisko fabularne „Po torach przez granicę”, przejazdy z parowozem „Ryś”, zwiedzanie stacji, symulator EN57, a nawet naukę prowadzenia lokomotywy Wls75.