Nie ma sojuszników dla dotacji początkowych

Rozmowa z Bogdanem Marcinkiewiczem, europosłem PO, członkiem Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE) w Parlamencie Europejskim.


Już sama Pańska biografia – z maturą w rybnickim Technikum Górniczym, czteroletnim epizodem pracy pod ziemią w wodzisławskiej kopalni „1 Maja” i późniejszymi studiami w AGH – sugeruje przychylność dla górnictwa.


Mógłbym jeszcze dodać, że mieszkam w Świerklanach, opodal Rybnika, zatem w górniczym środowisku i otoczeniu. Proszę jednak pamiętać, że rola posła do Parlamentu Europejskiego narzuca zupełnie odmienną optykę spojrzenia na górnictwo. Otóż nie jestem w nim wyrazicielem interesów jedynie polskiego sektora wydobywczego, lecz – jako reprezentant prawie 270-osobowej frakcji European People’s Party – także wszystkich kolegów z tego ugrupowania. I oni mają prawo żądać i oczekiwać ode mnie, iżbym pamiętał i dbał również o interesy górnictwa niemieckiego, rumuńskiego, hiszpańskiego, niejako wkomponowując w nie także polskie interesy. Przy tym – wracając do mojej biografii – na górnictwo w roli europosła ze Śląska spoglądam nie tylko przez emocjonalny i frakcyjny, ale też inżynierski pryzmat. Po inżyniersku rzecz biorąc, zajmuję się zagadnieniami szeroko pojmowanych perspektyw przemysłu, zatem i energetyki.


Proszę mi więc wyjaśnić, jak tłumaczyć tę europejską niechęć do węgla – a przecież polskie górnictwo można w gruncie rzeczy traktować jako europejskie – w sytuacji, kiedy światowi potentaci intensywnie rozwijają wydobycie tego paliwa?


Czy ja wiem, czy słowo „niechęć” jest właściwym określeniem? Owszem, tak można by powiedzieć w odniesieniu do postawy, tkwiącej w niektórych ugrupowaniach parlamentarnych. Manifestują ją zwłaszcza tzw. zieloni, a więc silna grupa, dezawuujących węgiel, posłów. Jest to zespół ludzi, którzy niezmiennie przekonują, że alternatywą dla węgla jest tylko tzw. zielona energia, a więc pochodząca z wiatraków i innych ekologicznych źródeł.


Brzmi pięknie.


Owszem. Wszyscy wiemy, że możliwe jest uzyskiwanie energii z wiatru i innych, tzw. czystych źródeł. Rzecz jednak w tym, że „zieloni” parlamentarzyści jakby zapominają o zasadniczym problemie, czyli o ustawicznie rosnącej skali zapotrzebowania. Widzą więc zło w tym, że kopci się z kominów, że ulatuje z nich dwutlenek węgla. Natomiast są jakby głusi i obojętni na prawdę, że energetycznej stabilności Europy w perspektywie co najmniej kilkudziesięciu lat nie zagwarantują – preferowane przez nich – tak „eleganckie”, ekologiczne źródła, jak gaz i inne nośniki. Na to oderwanie od tak widzianej rzeczywistości trzeba też spoglądać przez pryzmat kosztów. „Zielona” energia wciąż jest dwu-trzykrotnie droższa od tej klasycznej, czyli głównie opartej o węgiel kamienny.


Nieprzypadkowo dociekam tej brukselskiej „nieprzychylności” dla węgla. W ubiegły wtorek Pańska Komisja ITRE, jak i Komisja Monetarna i Gospodarcza (ECON) tak naprawdę przystały na przecięcie możliwości przedłużenia – wygasającej końcem tego roku – pomocy publicznej państwa na inwestycyjną pomoc dla górnictwa.


Są dwie komisje, i dwa spojrzenia na dopuszczalność dotowania górnictwa i jego zakres. Powiedzmy, moja, czyli ITRE, optowała za wydłużeniem możliwości pomocy publicznej na zamykanie nierentownych kopalń węgla kamiennego po 2020 rok. Komisja ECON, zdominowana przez ekonomistów i finansistów, obstawała, by skrócić ten termin do 2018 roku. Natomiast rok 2026 miałby być tą granicą, do kiedy można by wspierać budżetowymi dotacjami tzw. koszty nadzwyczajne, albo powiedzmy inaczej, przeniesione skutki polikwidacyjnych zadań.


Opinie europosłów z komisji parlamentarnych nie są wiążące dla Rady Europejskiej.


To prawda, niemniej czymże jest RE? Jest to zgromadzenie szefów rządów państw członkowskich. Jako taka nie posiada własnych opracowań merytorycznych, toteż, praktycznie rzecz biorąc, będzie korzystała z tego, co otrzyma od parlamentu, czyli reprezentacji osadzonych w terenie europosłów.


Mówimy jednak – abstrahując od odleglejszych o cztery lata, niż w pierwotnej propozycji Komisji Europejskiej z lipca tego roku – o dopuszczalności pomocy publicznej na zamykanie nierentownych kopalń. Tymczasem polscy przedsiębiorcy górniczy są zainteresowani „odgrzaniem” Rozporządzenia Rady z lipca 2002 r., dopuszczającego pomoc publiczną na tzw. inwestycje początkowe.


Powiem krótko: nie w tym rozporządzeniu. Nie ma woli „dopieszczania” węgla. Jasno i wyraźnie widać, że węgiel musi się bronić sam.


Z mojego oglądu wynika, że menedżerowie polskich spółek węglowych nie myślą o likwidacji kopalń w najbliższych latach, lecz – przeciwnie – właśnie o inwestycjach rozwojowych. Postanowienia przygotowywanego rozporządzenia z tego punktu widzenia wydają się więc jakby obojętne.


Może i obojętne na dzień dzisiejszy, czyli na koniec 2010 roku. Ale któż przewidzi, jaka będzie węglowa koniunktura w najbliższych latach. Uważam, że przyzwolenie na dłuższą pomoc publiczną na zamykanie nierentownych kopalń byłoby dobrym wentylem dla polskiego rządu – obojętnie z jakiego politycznego rozdania – w ewentualnych, trudnych do wykluczenia, sytuacjach kryzysowych. Co się może zdarzyć, najlepiej uwidacznia kryzys polskich stoczni, którym w swoim czasie zabrakło takiego wentyla. Zatem jeśli miałby istnieć mechanizm wsparcia dla zamykania kopalń, to dlaczego Polska miałaby go dezawuować.


Nie ma więc szans na to, aby europosłowie nakłonili ucha na akcję lobbingową między innymi Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, zabiegającej o przyjaźniejszy klimat Brukseli dla węgla?


Dobrze pan powiedział. Kto ma go wspierać? Trochę Anglicy, trochę Hiszpanie, trochę Niemcy, choć w ograniczonym zakresie. Zazwyczaj posłowie, którzy pochodzą z regionów, gdzie węgiel jest podstawą gospodarki lokalnej, pozostają w mniejszości.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Raport: Kryzys w Cieśninie Ormuz wstrząsa rynkiem energii

Blokada kluczowych szlaków na Bliskim Wschodzie winduje ceny ropy i gazu, uderzając w domowe budżety oraz przemysł - zauważyli analitycy Allianz Trade. Jak dodali, choć rynek ropy ma szansę na stabilizację i spadki cen w IV kwartale 2026.r, to ceny gazu w Europie pozostaną pod presją.

Ekspertka: Wyższe ceny ropy w kontraktach spotowych nie muszą przełożyć się na stacje

Nawet jeśli kupowana teraz przez Orlen ropa w kontraktach spotowych będzie droższa niż ta w umowach długoterminowych, to nie musi to wpłynąć na ceny paliw na stacjach - wskazała w rozmowie z PAP analityczka biura Reflex Urszula Cieślak. Zwróciła uwagę, że taka sytuacja może ograniczyć marżę Orlenu.

Balczun: Negocjacje ws. budowy fabryki elektryków w Polsce mogą zamknąć się w najbliższych tygodniach

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun spodziewa się, że negocjacje z tajwańskim Foxconn ws. budowy fabryki aut elektrycznych i półprzewodników w Polsce zakończą się w najbliższych tygodniach. Dodał, że liczy, iż wiosną przyszłego roku wbita zostanie "pierwsza łopata" pod jej budowę.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 66 - Zbigniew Gach | prezes Haldex. Jak wygląda dziś działalność spółki?

Zbigniew Gach, prezes Haldex, był gościem studia nettg.pl na Future Mining Expo. W rozmowie m.in. o przetwarzaniu odpadów towarzyszących produkcji węgla, rekultywacji hałd i terenów poprzemysłowych oraz o tym, jak firma zaplecza górniczego szuka dla siebie miejsca poza samym górnictwem.