Nie chcemy zaniedbywać rynku krajowego
W ubiegłym roku grupa Kopex osiągnęła ponad 105 milionów zł zysku, w pierwszym kwartale tego roku wynosi on ponad 20 milionów zł. Jest Pan zadowolony z tych wyników?
Sytuacja firmy jest dobra, ale wyniki mogły być lepsze. I będą. Na pewno przyszły rok, a może już nawet druga połowa tego roku przyniesie ich poprawę.
Pod koniec czerwca rada nadzorcza powołała Pana na stanowisko prezesa zarządu Kopex. Jakie najważniejsze zadania stawia Pan przed spółką.
Pod względem organizacyjnym jest dużo do zrobienia. W wyniku przekształceń własnościowych Kopex stał się właścicielem ponad 50 firm wchodzących w skład naszej grupy i to rozsianych na całym świecie. A to oznacza, że Kopex musi stać się strukturą, która będzie zdolna skutecznie zarządzać całością. Jednym słowem musi przekształcić się w zarząd holdingu.
Jak i kiedy zamierza to Pan osiągnąć?
Chcę do tego doprowadzić w niedługim czasie. Koniecznie jest ujednolicenie zarządzania we wszystkich spółkach. Trzeba ustalać strategię dla każdej spółki z osobna, tak aby rozwój był ukierunkowany na strategię i wizję holdingu. Zmienić należy struktury organizacyjne, co z jednej strony poprawi sprawność funkcjonowania grupy, a z drugiej obniży znacząco koszty. Scentralizowane zostaną pewne działalności całej grupy. Pozwoli to na osiągnięcie efektu synergii. Już działa centralne zaopatrzenie dla grupy. W większym stopniu będą wykorzystane wolne moce produkcyjne w spółce poprzez ich monitoring i przesuwanie zadań. W Kopexie powołany zostanie centralny marketing zagraniczny, działający na rzecz wszystkich spółek holdingu. W kraju pozostawiamy marketingom spółek wolną rękę, ale ich działalność będzie przez centralę monitorowana z punktu strategii całej firmy. Także księgowość docelowo będzie centralna. W tym celu budujemy elektroniczny bank informacji na bazie systemu informatycznego ERP – IFS Applications.
Czy dla grupy Kopex górnictwo pozostanie głównym polem biznesowego zainteresowania?
Tak, podstawowym polem naszej działalności jest biznes górniczy. Usługi dla przemysłu wydobywczego, produkcja maszyn i urządzeń górniczych, projektowanie, budowa i likwidacja kopalń – to są nasze wiodące dziedziny i takie pozostaną.
Dobra koniunktura w światowym górnictwie temu sprzyja?
Dynamika rozwoju światowego przemysłu wydobywczego jest ogromna, potrzeby są też takie. Branża górnicza w całej Azji, w Australii oraz w Republice Południowej Afryki rozwija się tak szybko, że zaczyna brakować już dostawców usług i urządzeń do nowych kopalń. Nawet największe koncerny światowe cierpią i to przede wszystkim na brak pracowników. Sprzęt daje się wyprodukować, ale ludzi nauczyć i stworzyć z nich mobilne struktury, gotowe do przemieszczania się z jednej budowy kopalni na drugą jest niezwykle trudno. Stąd duża szansa
dla Kopexu na nowe kontrakty.
Jakie to są kontrakty?
Część z nich jest już wynegocjowana, część będzie. Na szczegóły jest jeszcze zbyt wcześnie. Otworzył się dla nas częściowo niezwykle wymagający rynek australijski. Dostarczamy tam część kompleksu ścianowego. Jestem przekonany, że na początku przyszłego roku będziemy przygotowani, żeby tam konkurować z z takim potentatem jak Joy. Bardzo trudno poruszać się po rynku indonezyjskim. Zawiązaliśmy jednak tam spółkę, która od miesiąca działa sprawdzając warunki. Wygraliśmy też przetarg, można rzec testowy, na wykonanie z miejscową firmą dwóch wyrobisk górniczych. Roboty zaczynamy 21 lipca. To nam pozwoli na uwiarygodnienie się u inwestorów. Kontrakt na budowę kopalni, o tej inwestycji było głośno przed rokiem, powoli zbliża się do finału.
Na rynku chińskim nawet porozumieliście się z swoim konkurentem – grupą FAMUR.
Wydaje się wielką głupotą to, że na rynkach światowych prowadzona była rywalizacja polsko-polską. W naszym kraju przepisy uniemożliwiają, ze względu na ustawę o zamówieniach publicznych, wspólne działania firm w procedurach przetargowych. Jednak za granicą jest to jak najbardziej możliwe i celowe. Udało się dogadać pierwsze porozumienie przedprzetargowe na dostawę urządzeń do kopalń zrzeszenia węglowego Shenhua-Ningxia na kwotę 85 mln dolarów, do podziału po połowie. Kontrakt jest realizowany w warunkach polskiego kredytu rządowego. Byłoby niewybaczalne, gdyby polskie firmy wycinały się rywalizując o polskie pieniądze. Cieszę się, że udało się, tym bardziej – będę nieskromny – gdyż byłem inicjatorem tego porozumienia. Mam nadzieję na inne wspólne przedsięwzięcia, aby stworzyć na jej bazie przyczółek dla szerszej działalności..
Kopex łakomym okiem spogląda na Afrykę?
Gdy mówi się o rynkach zagranicznych, często zapomina się o Afryce. Ten kontynent boryka się z ogromnymi brakami energii elektrycznej. W Afryce jest pilna potrzeba budowy elektrowni. Tam za dużo ropy naftowej nie ma. Alternatywą jest węgiel. A to oznacza inwestycje w budowę kopalń. Kopex kupując firmę Hansen, nabył również jego spółkę w RPA, która produkuje transformatory dla górnictwa. Na jej bazie można stworzyć przyczółek dla szerszej działalności.
A polskie górnictwo?
W ub. roku około połowa przychodów Kopexu była z rynku krajowego i mniej więcej tyle samo z eksportu. I taka struktura utrzyma się. My nie chcemy zaniedbywać rynku krajowego, który dla naszej grupy jest niezmiernie ważny.
Ze względu na silną złotówkę?
Też, ale są i inne ważniejsze powody. Po pierwsze – ten rynek jest blisko, znamy jego potrzeby i uwarunkowania, potrafimy się dopasować. Po drugie – jest świetnym poligonem dla naszych nowych rozwiązań. Wiele maszyn i urządzeń, które dziś znane są na świecie, zostało przetestowanych w polskich kopalniach. Dla zagranicznych kontrahentów fakt, że nasze maszyny pracują w polskich kopalniach, jest najlepszą rekomendacją. Dlatego, że nasze górnictwo ma chyba najtrudniejsze warunki eksploatacyjne na świecie. Obecnie Kopex szykuje się do przetargu na budowę szybu dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Mamy odpowiednią kadrę i specjalistyczny sprzęt w naszym Przedsiębiorstwie Budowy Szybów, trzeba jeszcze tylko wygrać przetarg.
Nowe technologie, takie jak zgazowanie węgla, dla Kopexu są szansą czy zagrożeniem?
Oczywiście, że są szansą na rozwój. Ktoś maszyny i urządzenia do tych instalacji musi wyprodukować. Nie ulega wątpliwości, że przyszłość przemysłu wydobywczego to też zgazowanie węgla. W zastosowaniu tej technologii przodują USA, RPA i Chiny.