Nie chcemy choinki na święta

fot: Jarosław Galusek/ARC

Zakulisowe zagrywki, intrygi, przymusowe aranżowane małżeństwa, ostre starcia – wszystko, czym zachwycały się nasze babcie, ciotki, matki, żony i kochanki oglądając kolejny odcinek „Zbuntowanego anioła” albo „Dzikiego księżyca” – miało niedawno miejsce na krajowym podwórku. Prześledźmy odcinek nr 2016

fot: Jarosław Galusek/ARC

Analitycy trendów cenowych, wpatrujący się godzinami w rozmaite wykresy i tabele i szukający korelacji między nimi, jeszcze w styczniu przewidywali, że ceny węgla w portach zachodniej Europy zaczną spadać już na wiosnę, a następnie do końca roku będą utrzymywać się w granicach 70 dolarów za tonę. Nic takiego jednak się nie stało, i choć indeksy pospadały w ciągu raptem kilku miesięcy o 20 dolarów za tonę, to jednak od połowy maja zaczęły mocno odbijać, osiągając w grudniu poziom ostatni raz widziany latem 2012 roku.

Ubiegłoroczne wzrosty – pierwsza fala nowej koniunktury na węgiel – zaczęły się, po dwóch latach konsekwentnych spadków, od niemrawego marszu w górę w okolicach kwietnia, aż do końca września, kiedy ceny wręcz wystrzeliły w górę. Szybki skok zakończył się listopadzie, i gdyby po nowym roku ceny zanurkowały znowu do poziomu 40-50 dolarów, to na wykresie moglibyśmy zobaczyć swoistą choinkę (z najbardziej wyraźnym przykładem takiego drzewka na wykresie mieliśmy w ostatnich latach do czynienia w 2008 roku, kiedy w lipcu indeksy ARA poszybowały powyżej 200 dolarów za tonę, żeby do świąt Bożego Narodzenia spaść do poziomu 70-80 dolarów). Do tego jednak nie doszło a spadek cen był raczej łagodny. Jaki charakter będzie miał spadek podczas nadchodzącej wiosny? Pomimo świątecznej atmosfery, taka choinka jest chyba ostatnią rzeczą, którą chcieliby oglądać polscy i światowi producenci. Póki co się na to raczej nie zanosi...

W trzecim kwartale br. średni poziom indeksu API2 wyniósł ok. 87 dolarów za tonę, co oznacza wzrost o 45 proc. rdr, kiedy węgiel kosztował jeszcze 60 dolarów za tonę i wzrost o 13 proc. względem średnich cen za drugi kwartał 2017. Końcówka czwartego kwartału przyniosła jeszcze wyższe ceny, bo oto w pierwszej połowie grudnia ceny węgla w portach ARA przekroczyły granicę 95 dolarów za tonę, co nie zdarzyło się nawet podczas ubiegłorocznych szczytów. Dzisiaj kontrakty na pierwszy kwartał i kwiecień przyszłego roku wciąż trzymają ceny powyżej 90 dolarów, a w perspektywie całego 2018 spadają nie niżej niż do 85-86 dolarów za tonę. Perspektywa kolejnych lat to dalej raczej wysokie poziomy cen, oscylujące w granicach 86-80 dolarów w 2019 i 81-79 dolarów w 2020 roku. Należy pamiętać, że nawet z indeksami nieco poniżej 80 dolarów za tonę dalej są wyższe niż te z wiosny br., a więc bardzo atrakcyjne dla polskich producentów.

Naturalnym jest, że w rzeczywistości ceny węgla będą spadać znacznie szybciej niż wynika to z kontraktów „papierowych”. Napędzać to będzie również prosty mechanizm ekonomiczny: wzrost cen spowodował wzrost rentowności nowych projektów górniczych, m.in. w Australii i USA, co z kolei odbije się w dalszej perspektywie na wzroście podaży i dalej – na spadku cen. Na efekty będzie trzeba poczekać jednak przynajmniej kilka kwartałów. Spadek indeksów wieszczy od kilku miesięcy m.in. lubelska Bogdanka, która z uwagi na niskie koszty i wysoką wydajność swojej kopalni byłaby całkowicie usatysfakcjonowana cenami światowymi na poziomie 70 dolarów za tonę, w przeciwieństwie do górnictwa śląskiego, dla którego rentowność i stabilna produkcja zaczyna się kilka oczek wyżej na wykresie cen. Pomijając aktualne kłopoty produkcyjne, wysokie poziomy indeksów ARA zwiększają dla śląskich producentów również możliwości eksportowe.

Spadków w 2018 roku spodziewają się również analitycy Boston Consulting Group, którzy wskazują dodatkowo na to, że powinniśmy zacząć przyzwyczajać się do stosunkowo krótkich cykli koniunkturalnych, trwających maksymalnie 2-3 lata. Charakterystyczna dla rynków surowcowych zmienność cykli, która odbywała się kiedyś w odstępach nawet kilkunastoletnich, teraz coraz częściej będzie trwała coraz krócej, uniemożliwiając przy tym spokojne planowanie inwestycji i stabilnego rozwoju. Naturalnie, główną siłą napędową dla cen węgla energetycznego i koksującego pozostaną Chiny. Zapowiadane niedawno odejście od węgla w chińskiej energetyce, zamykanie kopalń, wyłączanie elektrowni oraz w wymiarze jednostkowym przestawianie domowego ogrzewnictwa na gaz, zakończyło się małą katastrofą, a zbyt szybka próba konwersji na czystsze źródła energii została właśnie zatrzymana, co nie pozostanie bez znaczenia dla indeksów cen węgla na świecie.

Jeśli chodzi o ceny węgla w Polsce, choć wprawdzie są one do pewnego stopnia odzwierciedleniem sytuacji na świecie, to jednak reagują jak echo z pewnym opóźnieniem, a czasami zwyczajnie nie nadążają z dynamiczną korektą i zdają się iść własną ścieżką. W ostatnim czasie indeksy publikowane przez Agencję Rozwoju Przemysłu wskazywały jasno, że węgiel nie znajduje się w odwrocie. W październiku zarówno indeks dla energetyki zawodowej PSCMI1, jak i wskaźnik cen dla ciepłownictwa i przemysłu PSCMI2 podbijały swoją wartość z września, w pierwszym przypadku rosnąc o 1,25 proc. względem poprzedniego miesiąca i 10 proc. względem ubiegłego roku, w drugim o nawet 7 proc. mdm i aż 25 proc. rdr! Warto podkreślić w odniesieniu do indeksu cen węgla dla ciepłowni, że po raz ostatni z tak wysokimi cenami węgla mieliśmy do czynienia w grudniu 2015 roku (tuż przed potężnym załamaniem o całe kilkadziesiąt złotych, które utrzymywały się przez cały 2016 rok).

Przy wszystkich prognozach o spadkach cen węgla w portach ARA, Richards Bay i Newcastle, w kraju póki co możemy być nawet zaskoczeni delikatnymi wzrostami w 2018 roku, co przewiduje m.in. polska energetyka (ustalony konsensus cenowy na przyszły rok jest znacznie wyższy od tegorocznego, nie mówiąc już o ubiegłorocznym). Tymczasem, według raportu DM BZ WBK, popyt na węgiel będzie utrzymywać się na stałym poziomie z lekkim odchyleniem o tendencji wzrostowej, podczas gdy już właśnie w 2018 roku może dojść do nagłego załamania podaży. To może oznaczać, że podobnie jak w całym 2017 roku, kiedy indeksy ARA i RB raz spadały a później rosły, ceny węgla w Polsce znowu będą utrzymywać stały kurs w górę. I jeżeli na zakończenie mogę polskiemu górnictwu składać jakieś życzenia, to wobec powyższego chciałbym z całego serca życzyć, żeby zapowiadany wzrost cen był właśnie bardziej efektem rosnącego popytu, a mniej z powodu spadającej podaży.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.