Nie chcemy brać „Bogdanki” siłą

Fabian okd KK

fot: Krystian Krawczyk

- Podtrzymujemy, że jesteśmy zainteresowani udziałem w prywatyzacji polskich kopalni JSW i KHW - powiedział Jan Fabian, dyrektor wykonawczy NWR

fot: Krystian Krawczyk

Rozmowa z Janem Fabianem, wiceprezesem spółki NWR z siedzibą w Amsterdamie.


Jest Pan pewien, że wszystkie działania poprzedzające wezwanie do kupna akcji „Bogdanki” zostały dobrze przeprowadzone?


Nie mam wątpliwości. Przede wszystkim dotrzymaliśmy wszystkich obowiązujących w tym względzie reguł. Nie można było przecież podejmować żadnych wcześniejszych rozmów ze stroną polską na temat planowanej operacji, ponieważ zawsze istnieje zagrożenie spekulacją akcjami. Te procedury nie różnią się niczym, obojętnie czy chodzi o giełdę w Londynie czy w Warszawie.


Ktoś złośliwie powiedział, że związki zawodowe działające w „Bogdance” blokują przejęcie firmy przez NWR. Co Pan na to?


Nie wiem, czy to prawda. Próbujemy jednak znaleźć jakąś drogę do wspólnego porozumienia ze związkami. Osobiście wysłałem w tej sprawie list. Dobrze byłoby się spotkać, porozmawiać o obawach, wymienić poglądy. Sądzę, że związkowcy bardzo interesują się problemem, ale chyba zbyt wiele informacji mają z mediów i nie do końca polegają one na prawdzie.


Zabiegaliście o spotkanie z zarządem firmy?


Naturalnie, ale niestety nie przyniosło to rezultatu. Zarząd i związkowców zaprosiłem do Ostrawy. Proponowaliśmy zjazd do podziemi jednej z naszych kopalń i bliższe poznanie się. Czekamy na odpowiedź.


Dalej zabiegacie o rozmowy?


Bez przerwy od 5 października. Wierzę, że w końcu się spotkamy i dojdziemy do wspólnego porozumienia. Bardzo tego chcemy, ale jak się nam nie uda, to skoncentrujemy się na innych projektach w Polsce. Jeszcze raz podkreślam, składamy uczciwą ofertę, za którą nie kryją się żadne zagrożenia. Nie chcemy brać „Bogdanki” siłą. Postępujemy zgodnie z regułami panującymi na rynku. To wszystko.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tej katastrofie oficjalnie zginęło 24 górników, ale ofiar mogło być znacznie więcej

Dwadzieścia cztery osoby – to oficjalna liczba ofiar katastrofy, do której doszło 18 lipca 1956 roku w kopalni Boże Dary w katowickich Murckach. Nieoficjalnie mówi się, że ofiar – wybuchu gazów pożarowych i pyłu węglowego może być więcej. W kopalni  pracowali więźniowie polityczni pozbawieni praw publicznych. Ich życia nie wliczano do oficjalnych statystyk.

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Biznes w dzielnicy, gdzie właśnie zamknięto kopalnię? W Bielszowicach przekonują, że to ma sens

Likwidacja kopalni wywołała u wielu mieszkańców Bielszowic lęk przed stagnacją i zamieraniem dawnego życia dzielnicy. Szansę w nowej rzeczywistości dostrzegli jednak twórcy kawiarni „U Sąsiadów”.

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne - poinformował w raporcie Urząd Regulacji Energetyki.