Nie będzie górniczego protestu w Warszawie. Zamiast tego związkowcy spotkają się z ministrem Krzysztofem Tchórzewskim

fot: Jarosław Galusek/ARC

Rozmowy JSW z obligatariuszami miały zakończyć się w poniedziałek, 16 listopada. W tym dniu zawarto jednak aneks do umowy o dalszej współpracy

fot: Jarosław Galusek/ARC

W piątek, 24 maja, związkowcy i górnicy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej mieli protestować w Warszawie. Do protestu jednak, póki co, nie dojdzie, a zamiast tego reprezentanci strony społecznej usiądą do stołu z ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim.

Główną osią konfliktu jest osoba prezesa JSW Daniela Ozona oraz prezentowana przez niego wizja rozwoju spółki, która wydaje się być nie zawsze zbieżna z planami większościowego właściciela, jakim jest Skarb Państw. W tej kwestii reprezentujący załogę związkowcy murem stoją za szefem górniczej spółki. Do otwartego konfliktu doszło podczas styczniowego posiedzenia rady nadzorczej JSW. Po tym jak rada nadzorcza odwołała wiceprezesów spółki - Artura Dyczkę i Jolantę Gruszkę, związkowcy wtargnęli na salę i przerwali posiedzenie. Ich zdaniem był to wstęp do usunięcia prezesa zarządu Daniela Ozona. Zmuszenie do rezygnacji Ozona miało być natomiast konsekwencją tego, że szef JSW nie zgodził się wcześniej na wykorzystanie pieniędzy z Funduszu Stabilizacyjnego spółki na sfinansowanie budowy nowego bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka.

Kolejną odsłoną tego konfliktu było niedawne wprowadzenie zmian w regulaminie rady nadzorczej spółki. Związkowcy alarmują, że w ten sposób zmarginalizowana została rola załogi, a wzmocniona rola przewodniczącej RN, która wiele decyzji może podejmować sama, nie oglądając się na zdanie pozostałych członków rady. Związkowcy określili to jako „standardy białoruskie”.

- Skoro odezwał się do nas pan minister i zaprosił na rozmowy, to nie chcemy, aby rozmowy odbywały się z pistoletem przyłożonym do głowy. Dlatego zdecydowaliśmy o zawieszeniu protestu. Chcemy rozmawiać merytorycznie, natomiast przez cały czas trzymamy ludzi pod parą i jeśli nie zostaniemy wysłuchani, to protest odbędzie się w późniejszym terminie – zaznacza Roman Brudziński, wiceprzewodniczący ZOK NSZZ Solidarność w JSW.

- To co się dzieje, to działania destabilizujące JSW. Chcemy się dowiedzieć, jaki cel mają zmiany wprowadzone w regulaminie rady nadzorczej. To chichot historii, że kiedyś protestowaliśmy i twardo domagaliśmy się odwołania jednego z prezesów spółki, a teraz występujemy w obronie innego. Trudno powiedzieć, że prezes Daniel Ozon, jest prospołeczny, ale jest otwarty i realizuje wiele inicjatyw przynoszących korzyści spółce. Nie pozwolimy na to, żeby w rezultacie jakichś prywatnych rozgrywek przyszedł do JSW polityk z mianowania, który nie ma pojęcia o węglu i zarządzaniu taką spółką – dodaje Brudziński.

Spotkanie przedstawicieli reprezentatywnych organizacji związkowych JSW z Krzysztofem Tchórzewskim ma się odbyć 29 maja w Ministerstwie Energii w Warszawie.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.