Niby trudne, a takie proste

fot: Maciej Dorosiński

Piszcie: ecik.gornicza@gmail.com

fot: Maciej Dorosiński

Zaznaczam, że do wyboru tematu dzisiejszego felietonu zainspirował mnie mój kolega redakcyjny, a jego przemyślenia (za zgodą etc.) również będą tu przytoczone. Ale zanim dojdziemy do sensu stricto, zacznijmy od sensu largo.

I w tym momencie, jestem pewien, nie wszyscy zrozumieli, o co mi chodzi. Dlatego na wszelki wypadek zapewniam, że nikogo nie obraziłem, lecz wprowadzam temat w szerokim spektrum, by przejść potem do sedna - czy jakoś tak. W naszym życiu pojawia się mnóstwo pojęć, określeń, wyrazów, których na ogół nie rozumiemy. Jak mawiają Rosjanie: "biez pół litra nie razbierjosz". Słowniki, encyklopedie i leksykony bywają złudną pomocą, bo do wyjaśnienia ich wyjaśnień czasem potrzeba by kolejnych słowników, encyklopedii i leksykonów. Stali czytelnicy być może pamiętają, jak kiedyś naszpikowałem felieton słowami, które dla średnio wykształconego człowieka na ogół są "czarną magią", choć mówią o rzeczach zwyczajnych. Bo często tak bywa, że chcąc czemuś nadać niezwykłego znaczenia albo chcąc ukryć kompletny brak treści, ludzie używają określeń powszechnie niezrozumiałych, najczęściej sami ich nie rozumiejąc w pełni.

Przodują w tym niedokształceni, ale za to zacietrzewieni politycy. Jeden rzuca jakieś hasło, drugi zaczyna z nim polemizować, trzeci się zgadzać, a czwarty odsądzać od czci i wiary, choć każdy z nich najczęściej mówi o czym innym; jeden o wozie, drugi o kozie, a pozostali o pietruszce. Ale to nieważne. Grunt, że jest zamieszanie i zainteresowanie. Bo gdy się napieprzają, to gawiedź zawsze się tym zainteresuje, choć też nie bardzo wie, o co ta kłótnia. Pożytek z tego mają wszyscy po równo, bo tworzą się obozy i frakcje przeciwników i zwolenników. Pewnie, że tych drugich musi być więcej, żeby się w wyborach przełożyło. Dlatego trzeba ich pozyskiwać. Zaś to najlepiej zrobić jakimiś demagogicznymi hasłami w rodzaju: "naszych biją", albo "ojczyzna i wiara ojców w niebezpieczeństwie", albo "nie będzie pluł nam w twarz". A żeby spektakl trwał, to od czasu do czasu trzeba podrzucić coś nowego. I oto niedawno podrzucono gender. Od razu jedni się rzucili do ataku z "zawsze słusznych pozycji", a drudzy do propagowania z innych "zawsze słusznych pozycji". Najmniej w tym jest tych, którzy wiedzą, o co chodzi, a jeszcze mniej tych, którzy uczciwie i spokojnie o tym rozmawiają. Zaś naród słucha, patrzy i niewiele rozumiejąc, na wszelki wypadek albo się boi, albo przytakuje apologetom, w zależności od sympatii i antypatii wobec tych, co się napieprzają.

I tu dochodzę do mojego kolegi, który też próbował zrozumieć, o co chodzi, ale mądre formuły mu w tym nie pomogły, a tzw. debaty tym bardziej nie. I byłby niechybnie w tej niewiedzy żył nadal, gdyby nie święta i jego mały synek, który przechodząc obok wystrojonej choinki, zapytał o prezenty. Mój kolega odparł, że "grzecznym dzieciom dzieciątko zawsze prezenty przynosi". I tu - jak twierdzi - doznał olśnienia: nasze poczciwe śląskie dzieciątko jest gender! Gwiazdor nie, bo wyraźnie ma określoną płeć! Zresztą gwiazdor się źle kojarzy w dzisiejszych czasach, bo np. z tym posłem, co to łamie damskie serca jak lodołamacz "Lenin" lody Arktyki. Podobnie Mikołaj, najczęściej dziś charakteryzowany na opoja z czerwonym nochalem i "mięśniem piwnym" w miejscu, gdzie kiedyś była talia. A dzieciątko nie jest płciowo dookreślone. I tak to się okazało, że na Śląsku byliśmy już od dawna gender i "do przodu". Zatem wesołych świąt!!! (Tylko jak to hierarchia przyjmie?)
Jurek Ciurlok "Ecik"

HANYSY I GOROLE, ŁĄCZCIE SIĘ W UŚMIECHU!

Z TASZY LISTONOSZA

A życie ucieka...
Sekretarka mówi do zapracowanego biznesmena:
- Panie prezesie, zima przyszła!
- Oj, nie mam teraz dla niej czasu, więc powiedz jej, żeby przyszła jutro... A najlepiej niech wcześniej zadzwoni, to umówisz ją na konkretną godzinę.

Własne zdanie
Rodzice zaprowadzili małego chłopca do psychologa, lekarz zaczyna rozmowę:
- Jak masz na imię?
- Romuś.
- Ile masz lat?
- Pięć.
- Jaką mamy porę roku?
- Lato.
- Jakie lato, Romuś? Jeździłeś wczoraj na sankach?
- Jeździłem.
- A lepiłeś wczoraj bałwanka?
- Lepiłem.
- To jakież to lato, Romku?
- Do chrzanu...

Przyjacielskie spotkanie
Żona, nieco później niż obiecała, wróciła z wizyty u znajomych. Przepraszająco zaczęła tłumaczyć mężowi powód spóźnienia:
- Wiesz, kochanie, oni tak bardzo mnie prosili, że uległam i siadłam do fortepianu. Ani się nie obejrzałam, jak minęła godzina...
- Dobrze zrobiłaś, kochanie - odrzekł mąż pojednawczo - dobrze zrobiłaś. Ja ich też nie lubię...

Ciekawe doświadczenie
- W takim razie dobranoc państwu - mówi gość, opuszczając mieszkanie, w którym składał wizytę - serdecznie dziękuję za gościnę. To było bardzo miłe spotkanie. I pouczające, bo miałem okazję się przekonać, jak długo człowiek potrafi wytrzymać bez jedzenia i picia...

Ups!
Podczas domowego przyjęcia jeden z gości przez cały czas siedzi w kącie i raz po raz ziewa. Inny z gości zauważył to i po chwili podchodzi do niego.
- Widzę, że pan się bardzo nudzi - rzuca w jego kierunku.
- Oj, okropnie - odpowiada zagadnięty - a pan nie?
- No ja też, trochę...
- Wie pan co? To może wynośmy się stąd czym prędzej i chodźmy do jakiejś knajpki...
- Zrobiłbym to bardzo chętnie, ale nie mogę. Widzi pan, jestem tutaj gospodarzem...

BOJTLIK Z FRASZKAMI
Bajka medyczno-farmaceutyczna (anonim z końca XIX w.)

Aptekarz powidełka senesowe smaży
I, co ma siły w gardle, wrzeszczy na lekarzy.
Lekarz, rzuciwszy lancet, wrzeszczy na felczera,
A chory wrzeszczy z bólu i z bólu umiera.
Stolarz, słysząc, że cała medycyna wrzeszczy,
Chlaszcze deski na trumny, aż mu warsztat trzeszczy.

No i niech ktoś powie, że u nas się nie szanuje tradycji! Co jak co, ale tradycja u nas ma się dobrze. Może tylko felczera w tym tekście zmieniłbym na NFZ, a byłoby całkiem współcześnie. Dlatego nie przesadzajcie Państwo podczas świąt z jadłem i napitkami, bo w razie nieszczęścia może się okazać, że szpitale już nie mają punktów z NFZ, aptekarze czekają na nowe leki, bo starych zabrakło i... zostanie tylko stolarz.

W MARKLOWICACH, WĄCHOCKU I GDZIE INDZIEJ...
Dlaczego w Marklowicach na dyskotece wszyscy tańczą na bosaka?
Żeby nie zagłuszać muzyki z Wodzisławia.

W Kamujku wybudowano przy kościele nową dzwonnicę. Dlaczego jednak wykopano przy niej dziurę głęboką na dwa metry?
Bo do dzwonu przymocowano zbyt długi sznur...

A dlaczego wszyscy przed pójściem na pasterkę założyli kaski na głowy?
Bo sznur się właśnie urwał i kościelny rzuca w dzwon kamieniami...

MYŚLI WIELKICH, MĄDRYCH, NIE ZAWSZE ZNANYCH...
Już nieraz zwalniano bogów z ich stanowisk. Ale tak dobre posady krótko wakują...

Z okazji świąt życzę Państwu samych pomyślnych zrządzeń losu, dających poczucie szczęścia, radość i długie życie w zdrowiu! Niech Wóm sie darzi!!!

Pyrsk!!!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Hutnicze pożegnanie lata na Śląsku. Jedna banka, dwa muzea, sześć hut

Ostatnia niedziela wakacji na Górnym Śląsku upłynie pod znakiem industrialnej tradycji. Muzeum Hutnictwa w Chorzowie i Muzeum Hutnictwa Cynku „Walcownia” w Katowicach, we współpracy z Tramwajami Śląskimi, zapraszają na drugą edycję wydarzenia „HUTBANA. Hutnicze pożegnanie lata” – połączone zwiedzanie dwóch muzeów, pokaz pracy historycznych maszyn i przejazd zabytkowym tramwajem z opowieściami o hutach, miastach i ludziach regionu.

OFF Festival 2026 nie zawiódł. Weterani i debiutanci porwali publiczność

19. edycja OFF Festivalu pełna była eklektycznych brzmień – od punka, rapu i elektroniki, po jazz, metal, noise czy folk. W Katowicach legendarne zespoły po raz kolejny zagrały ramię w ramię z obiecującymi debiutantami.

2 IMG 5280

Kopalnia i wielki sport? Finał 83. Tour de Pologne w cieniu szybu Daniłowicza!

Kopalnia Soli Wieliczka stała się w weekend areną wielkiego święta światowego kolarstwa. Finałowy etap Tour de Pologne przyciągnął tysiące kibiców, którzy wypełnili okolice szybu Daniłowicza, tworząc wyjątkową atmosferę jednego z najważniejszych wydarzeń sportowych w Polsce. Decydująca o losach klasyfikacji generalnej jazda indywidualna na czas dostarczyła ogromnych emocji. 

Co ma wspólnego dąbrowska Huta Bankowa z nowojorską Statuą Wolności?

Huta Bankowa to jeden z najważniejszych zakładów przemysłowych w dziejach Dąbrowy Górniczej. Jej historia rozpoczęła się w pierwszej połowie XIX wieku, a produkowane w niej wyroby przez dziesięciolecia trafiały do kolei, przemysłu ciężkiego, a nawet zakładów zbrojeniowych.