Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.30 PLN (-1.67%)

KGHM Polska Miedź S.A.

302.80 PLN (-0.41%)

ORLEN S.A.

132.92 PLN (+0.58%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.65 PLN (-1.43%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.47 PLN (+1.63%)

Enea S.A.

22.00 PLN (+0.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.25 PLN (+1.00%)

Złoto

4 639.81 USD (-0.04%)

Srebro

76.44 USD (+2.36%)

Ropa naftowa

108.16 USD (-2.97%)

Gaz ziemny

2.78 USD (+0.95%)

Miedź

5.98 USD (-0.71%)

Węgiel kamienny

114.35 USD (-0.61%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.30 PLN (-1.67%)

KGHM Polska Miedź S.A.

302.80 PLN (-0.41%)

ORLEN S.A.

132.92 PLN (+0.58%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.65 PLN (-1.43%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.47 PLN (+1.63%)

Enea S.A.

22.00 PLN (+0.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.25 PLN (+1.00%)

Złoto

4 639.81 USD (-0.04%)

Srebro

76.44 USD (+2.36%)

Ropa naftowa

108.16 USD (-2.97%)

Gaz ziemny

2.78 USD (+0.95%)

Miedź

5.98 USD (-0.71%)

Węgiel kamienny

114.35 USD (-0.61%)

Generał w tajnej misji

General1 ARC

fot: Archiwum domowe M. Bieńka

Na nosorożce najlepiej poluje się z grzbietu słonia. Po pierwsze – więcej widać, po drugie – bezpieczniej

fot: Archiwum domowe M. Bieńka

Z Mieczysławem Bieńkiem rozstaliśmy się przed wakacjami, kiedy z garścią ryżu na liściu banana salwował się ucieczką z klasztoru „czarnych kapeluszy” na przedmieściach Thimphu, stolicy Królestwa Bhutanu w Azji Południowej. Urwaliśmy w ten sposób opowieść z prawie trzymiesięcznej podróży emerytowanego górnika z „Wieczorka” na Andamany i Nikobary oraz do Indii, Bhutanu i Bangladeszu. Czas dokończyć tę historię...

Z Bhutanu mknę do Kalkuty, piątego z najludniejszych miast Indii, aby załatwić wizę do Bangladeszu – ciągnie swoją opowieść Bieniek. W drodze do stolicy tej republiki – Dakki, po raz pierwszy w swoich wieloletnich podróżach zostaje okradziony. Najbardziej żal mu aparatu fotograficznego.

– Zgłaszam się ze skargą na posterunek policji. Nikt nie zna angielskiego, więc zostaję oddany w ręce dżentelmenów z tutejszej służby bezpieczeństwa. Z szóstką kolesiów, dwóch paraduje z długą bronią, dwóch innych ma na podorędziu bejsbolowe pały, wsiadamy do auta i ruszamy w miasto – opowiada Bieniek. – Na odjezdnym oficer komenderuje bezpieczniakom: „Nie przywozić. Zastrzelić!”. Pomyślałem, że robi sobie jaja. Ale nie! „U nas nie potrzebujemy złodziei. U nas się ich zabija” – odparł zupełnie poważnie...

Niełaskawy mamu

– Pojechaliśmy. Fakt, zobaczyłem faceta, który mnie okradł. Także on – sądząc z tego, że na mój widok pobladł jak ściana – mnie rozpoznał. Nie miałem odwagi, żeby skazać go na śmierć za kradzież aparatu... Powiedziałem, że to nie ten – relacjonuje Bieniek.

Do Bangladeszu, a właściwie w region Sundarbanów na granicy tego kraju i indyjskiego stanu Bengal Zachodni, Bieńka zagnało marzenie o spotkaniu oko w oko z królewskim tygrysem bengalskim, przez tubylców zwanym mamu (wujaszek). Ostatnim już matecznikiem tego drapieżnika są tutejsze, największe na świecie lasy namorzynowe o powierzchni około 10 tys. km kw. Są to lesiste żuławy, zbudowane z około 70 gatunków roślin od krzewiastych niskich palm nipa po wysokopienne, dorastające do 18 m, drzewa sundrii.

Łóżko z ciotką

– Tydzień czasu polowałem z kamerą na władcę Sundarbanu. Niestety, bezskutecznie. Tylko nocami mamu oznajmiał się donośnym rykiem. Na osłodę pozostało mi fotografowanie, drzemiących w błotnistych mieliznach, żółwi i największych w świecie krokodyli.

Obficie czerpał natomiast z nieprawdopodobnej namorzynowej spiżarni z bogactwem ryb, owoców, ziół...

– W drodze na spotkanie z królewskim tygrysem kilkakrotnie przekraczałem Brahmaputrę. Każda taka przeprawa, to przeżycie samo w sobie. Do promu kilkusetmetrowe kolejki. Łajba przeładowana do granic wyobraźni. Linia wody prawie-prawie sięga pokładu. Przedarłem się przez trap, udało się – opowiada o kolorycie przekraczania rzeki.

Rejs Brahmaputrą sprzyja zawieraniu znajomości.

– Płyniemy. Gawędzę z jednym ze współpasażerów. Zaprasza mnie do siebie. Korzystam z okazji. Na tamte warunki gość był dość zamożny. Dom – jak wszystkie wokół – ze słomy, klejonej krowim łajnem. O statusie właściciela świadczyło rzadkie tu udogodnienie – prąd elektryczny. Facet miał żonę, jedenaścioro dzieci i przyjezdną ciotkę. Mnie wypadło łóżko z tą damą. Sporo musiałem się nakombinować, żeby uciec na klepisko, nie uchybiając gospodarzowi. Rolę łazienki spełniała przydomowa sadzawka, z której korzystała również cała domowa menażeria – krowy, kaczki... Cóż było robić? Pół biedy, że od wszystkich zalatywało jednakowo. Pożytek – po wyjściu z „łazienki” człowieka nie imały się komary – śmieje się Mieczysław Bieniek.

Przez tydzień z gospodarzami ciągnął radło na polu ryżowym, zbierał owoce, łowił ryby i krewetki, natomiast nie zdobył się na odwagę podbierania plastrów miodu z barci w dżungli.

– Krewetki były potężne. Kilka wystarczyło, żeby się najeść do syta. Przyrządzone przez gospodarzy smakowały fantastycznie – wspomina specjały spiżarni Sundarbanu.
Katowicki podróżnik napomyka jeszcze o wysepce w okolicy Mangali, gdzie chętnie zaglądają marynarze z całego świata.

– Jej osobliwością są bezpruderyjne, prześlicznej urody tubylcze dziewczęta, wystawiające na sprzedaż swoje powaby. Sam nie skorzystałem i nie polecam. Ale informuję, że kwadrans spotkania z tutejszą młódką kosztuje 1 dolara – śmieje się Bieniek.

W Srimangal Bieniek przemierzył też, założone jeszcze przez Anglików w dziewiętnastym wieku, plantacje herbaty. Po dziś zresztą ich właścicielami pozostają na ogół Anglicy i Irlandczycy.

– Oprócz pracy przy uprawie herbaty tubylcy zajmują się również zbieraniem liści rośliny betla. Jej żucie powoduje, że nie odczuwasz pragnienia i głodu – opisuje jeszcze jedno z podróżniczych doświadczeń.

W lampasach na granicy

W wyprawach po świecie Mieczysławowi Bieńkowi zdarzało się, że – kiedy zawodziły „cywilizowane” sposoby – uciekał się do hucpy i bezczelnych kłamstw. Do tego arsenału zachowań sięgnął w Ziro na granicy Bangladeszu z Indiami, gdzie mianował się... oficerem. Było tak:

– Jestem na granicy. Urzędnik mnoży przeszkody. Wyjazdowe 300 taka (jednostka monetarna Bangladeszu – red.) urasta do kilku tysięcy z koniecznością powrotu kilkadziesiąt km dla załatwienia formalności. Czuję, że najzwyczajniej oczekuje łapówki. Mam dość. Kładę się na posterunku. Leżę. Ktoś szturcha mnie nogą. Zrywam się i krzyczę: – Czy wiesz, kogo kopiesz? Komendanta i połączenie z polską ambasadą! Migiem! – wykrzykuję, siląc się na władczy ton. Poskutkowało. Przychodzi jakiś cywil i pyta, kim jestem. – Polskim oficerem na wakacjach – odpowiadam. – Ranga? – on na to. – Tajemnica, dzwoń do ambasady, to może ci powiedzą – ciągnę przedstawienie. Zadzwonił, nie zadzwonił? Dość, że koniec końców rozstajemy się w całkowitej przyjaźni, ba, niemal z wojskowymi honorami i wspólną sesją zdjęciową. Na odchodnym cywil konfidencjonalnie szepce mi do ucha: – Wiem, wiem, jest pan polskim generałem – zaśmiewa się z granicznego epizodu emerytowany górnik.

Z Bangladeszu Bieniek przedostaje się do stanu Assam w północno-wschodnich Indiach, ściślej – do tutejszego Parku Narodowego Kaziranga. Także i tu rezyduje wprawdzie tygrys bengalski, niemniej królem parku (dwie trzecie światowej populacji) jest nosorożec indyjski.

– Przemierzałem rezerwat przez cały boży dzień: 3 godziny na słoniu, kolejne 4 godziny – dżipem. Wszystko za drobne pieniądze – raptem 20 dolarów. Podczas tego safari napstrykałem dziesiątki zdjęć nosorożców, krokodyli i ptaków – demonstruje swoje fotograficzne trofea z Kaziranga.

W galerii (od lewej):
• Szaman w Ziro oryginalny, ale krzesło jakieś takie znajome...
• Dzielna armia Bangladeszu żegna „generała” Bieńka. Katowicki podróżnik nie raz musiał uciekać się do forteli.
• W Kaziranga Mieczysław Bieniek „przymierzył” rogi bawołu indyjskiego.
(zdjęcia: Archiwum domowe M. Bieńka)


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Po kopalniach w Bytomiu zostały wspomnienia i zdjęcia...

Jeszcze w latach 90. XX wieku w krajobrazie Bytomia dominowały kominy zakładów przemysłowych i produkcyjnych, które tworzyły trzon bytomskiej gospodarki. Dzisiaj po większości zakładów jak: huty, elektrownie, kopalnie węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także karbidowni, browaru i wielu innych zakładach pozostały tylko wspomnienie i zdjęcia. Historię nieczynnych już zakładów przemysłowych i produkcyjnych przedstawił podczas prelekcji „Dawne Zakłady Przemysłowe i Produkcyjne na terenie Bytomia” bytomski historyk Tomasz Sanecki.

Plaża, która zachwyca i wypoczynek, który zostaje w pamięci – poznaj uroki Jarosławca

Są takie miejsca nad polskim morzem, do których chce się wracać. Pachną sosnowym lasem, szumią falami, kuszą spacerami o zachodzie słońca i dają to, czego w codziennym zabieganiu najbardziej nam brakuje, czyli prawdziwy odpoczynek. Jednym z takich miejsc jest Jarosławiec, malownicza nadbałtycka miejscowość, która od kilku lat zachwyca turystów nie tylko klimatem rodzinnego kurortu, ale też niezwykłą plażą znaną jako „polski Dubaj”.

Pętla Cieńkowska w Wiśle – atrakcja dla całej rodziny

Czasem naprawdę niewiele trzeba, żeby odpocząć. Krótka podróż, zmiana otoczenia, świeże powietrze i widok na góry potrafią skutecznie oderwać od codziennego tempa. Wisła Malinka i Pętla Cieńkowska to propozycja dla tych, którzy chcą choć na chwilę zostawić za sobą hałas ulic, obowiązki i miejski pośpiech, a jednocześnie nie planować dalekiej, wymagającej wyprawy.

Nasz region gospodarzem Mistrzostw Europy w Lekkoatletyce w 2028 roku

Na Superauto.pl Stadionie Śląskim odbyła się konferencja prasowa dotycząca organizacji Mistrzostw Europy w Lekkoatletyce w 2028 roku. - Mistrzostwa Europy na tej pięknej arenie stają się faktem - powiedział Piotr Borys, sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki.