Mamy do czynienia z dekoniunkturą

Rozmowa z Grzegorzem Czornikiem, zastępcą prezesa zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej ds. marketingu i jakości węgla

Jeszcze dwa miesiące temu sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej była znakomita. Doskonałe wyniki finansowe, myślenie o wejściu na giełdę, analitycy rynku węglowego prognozowali, że koniunktura w tym sektorze powinna się utrzymać w ciągu najbliższych kilku lat. A dzisiaj? Największy odbiorca JSW, ArcelorMittal, z powodu spadku zapotrzebowania na stal ze strony branży budowlanej i motoryzacyjnej ogłasza zmniejszenie globalnej produkcji, w sumie o ponad 30 proc. Nadeszły także niepokojące sygnały, że będą zwalniani ludzie. Co się stało, że dzisiaj mówimy o kryzysie także w JSW?

Sygnały płynące z polskiej gospodarki są na razie umiarkowanie negatywne. Z pewnością widać już w nich oddziaływania światowej recesji, ale dramatu jeszcze nie ma, choć niestety, na razie nic nie wskazuje na utratę korelacji giełd światowych z rynkiem amerykańskim. Tam kłopoty się zaczęły i tam też do dzisiaj rozgrywają się najważniejsze sceny kryzysu finansowego. Obecnie najważniejszym problemem nurtującym nas oraz naszych partnerów z branży, jest pytanie o długość i ostateczną skalę kryzysu. Na to pytanie, jak na razie, nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Jastrzębska Spółka Węglowa, jako producent węgla koksowego, ma bardzo silne i rozległe powiązania z innymi obszarami gospodarki, dlatego poważnie podchodzimy do informacji ze świata, tak aby być przygotowanym nawet na najczarniejsze scenariusze.

Dochodzą niepokojące sygnały, że największy odbiorca JSW ArcelorMittal planuje zwolnienia blisko 900 osób. Mamy informacje o spadku produkcji samochodów, cementu, blachy i stali. Kolejne firmy przemysłowe zapowiedziały urlopy lub zwolnienia pracowników, a na portalach budowlanych pojawiły się dziesiątki ofert przedsiębiorstw poszukujących kontraktów.

W Polsce już widać wyraźny spadek produkcji stali. Polscy konsumenci jeszcze tego nie odczuwają, w przeciwieństwie do naszych odbiorców. Tak jak pani stwierdziła, nasz największy odbiorca ArcelorMittal został zmuszony do redukcji produkcji stali do poziomu ok. 30 procent swoich zdolności. Stało się to faktycznie bardzo szybko. Jeszcze we wrześniu rozmawialiśmy o zwiększonym zapotrzebowaniu na węgiel koksowy. A dzisiaj? Sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie. Po prostu nie ma popytu na nasz produkt. Kryzys jest widoczny także u innych naszych odbiorców: z Austrii, Słowacji, Czech i Ukrainy. Oni także ograniczają produkcję, a nawet realizują zwolnienia pracowników.

Rynek na węgiel koksowy nie istnieje?


Faktycznie, sytuacja nie wygląda różowo. Razem z naszymi odbiorcami wspólnie staramy się znaleźć rozwiązania, które pozwolą obu stronom przetrwać. Choć z drugiej strony, wszyscy wiedzą, że kryzys ma to do siebie, że przychodzi i odchodzi. Pytanie tylko, kiedy?

Jastrzębska Spółka Węglowa chce się bronić. Przygotowuje więc plan kryzysowy. Jak go dobrze przygotować?

Każda firma musi myśleć o tym, że, aby być konkurencyjną na rynku i żeby przetrwać, musi mieć swoje koszty niższe od konkurencji. Jeśli długoterminowo firma jest w stanie utrzymać swoje koszty produkcji na właściwym poziomie – chociażby poprzez lepszą organizację pracy czy lepsze wykorzystanie możliwości, tak aby produkt był konkurencyjny na rynku – to na pewno przetrwa i osiągnie lepsze efekty w przyszłości. Dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej zawsze istotny był rozwój, stąd nie zapominamy, mimo wszystko, o inwestycjach. Kiedyś dekoniunktura się odwróci i podaż z popytem zaczną się równoważyć. Musimy być do tego przygotowani. Tylko szybkie działania pozwolą zatrzymać negatywne skutki.

Jest pan po wielu rozmowach z kontrahentami. Jakie nastroje panują wśród odbiorców węgla z kopalń JSW?

W Australii, Stanach Zjednoczonych znacznie zmniejszyło się zapotrzebowanie na węgiel koksowy, co jest skutkiem ograniczenia produkcji stali w USA, Azji i Europie. Dramatyczna wydaje się być sytuacja na Ukrainie. W październiku wygaszono tam 17 z 36 wielkich pieców hutniczych. O katastrofalnej sytuacji oficjalnie poinformowało już nawet ukraińskie Ministerstwo Polityki Przemysłowej. Światowy kryzys finansowy spowodował wstrzymanie wielu kapitałochłonnych inwestycji infrastrukturalnych, które potrzebują m.in. stali. Huty już apelują o pomoc do rządu. W Europie Zachodniej podejmuje się działania zapobiegawcze, choć sytuacja nie jest tak dramatyczna jak na Ukrainie. Rozmawiając z naszymi odbiorcami na całym świecie mogłem się przekonać, że wszyscy są zdania, iż dekoniunktura i koniunktura przychodzą wcześniej czy później, pytanie tylko kiedy. Nikt nie spodziewał się tak szybkich skutków na rynkach finansowych. Mamy nadzieję, że oznaki stabilizacji nastąpią w najbliższym czasie. Już dziś można stwierdzić z całą pewnością, że nie nastąpi to w tym roku. Czy w pierwszym kwartale przyszłego roku, to zobaczymy. Na dzień dzisiejszy mamy za sobą rok, w którym Jastrzębska Spółka Węglowa zanotowała doskonałe wyniki finansowe i musiała pokonać problemy produkcyjne. Nie oszczędziły nas także katastrofy w kopalni „Borynia” i „Pniówek” oraz problemy górniczo-geologiczne w kopalni „Jas-Mos”. Warto jednak podkreślić, że dobre wyniki finansowe wynikały z nieprzewidywalnego wcześniej popytu na węgiel koksowy.

Nikt nie przewidział, że będzie aż tak duże zapotrzebowanie na węgiel koksowy?

Popyt w tym roku wynikał głównie z trudnej sytuacji w Australii. Wiele tamtejszych kopalni zostało zalanych w pierwszym kwartale przez ulewne deszcze, co spowodowało, że Australia nie była w stanie wywiązać się z podpisanych umów. Te okoliczności przyczyniły się do wywindowania bardzo wysokich cen węgla koksowego. Teraz mamy do czynienia z sytuacją odwrotną, kiedy popyt na wyroby stalowe nagle spada, spada także popyt na węgiel koksowy. Producenci australijscy natomiast pokonali swoje problemy, a nawet rozbudowują swoje moce produkcyjne.

Jak kryzys i czy w ogóle, dotknie przeciętnego górnika?

Do tej pory Jastrzębska Spółka Węglowa notowała dobre wyniki i na razie zarząd nie myśli o żadnych zwolnieniach czy obniżkach płac. Problemem może być ustalenie poziomu wynagrodzeń na rok przyszły. O szczegółach będzie można mówić jednak w momencie, kiedy zostaną podpisane nowe umowy z odbiorcami na kolejne okresy. Na dzień dzisiejszy jest duża niepewność w zakresie cen i podejmowanie zbyt szybkiej decyzji mogłoby być dla naszej Spółki zgubne.

Nastąpi gwałtowny spadek cen?

Jesteśmy po serii rozmów z naszymi kontrahentami. Do końca roku powinniśmy podpisać umowy z odbiorcami węgla energetycznego. W przypadku węgli koksowych terminy są nieco późniejsze. Myślę, że sytuacja wyjaśni się na przełomie stycznia lutego. Jeśli porównać ceny z roku 2007 i 2008 to zaobserwujemy, że cena niektórych rodzajów węgli wzrosła dwukrotnie. W roku 2009 ceny węgli koksowych spadną. Ale szczegóły będą znane dopiero po zakończeniu negocjacji cenowych. Spadnie także popyt na nasz węgiel koksowy.

Dużo się mówi o tym, że Jastrzębska Spółka Węglowa zamierza zwiększyć produkcję węgla energetycznego na potrzeby energetyki.

Na rynku węgli energetycznych sytuacja wygląda nieco inaczej, niż na rynku węgli koksowych. Obserwujemy dość znaczący popyt, szczególnie na rynku krajowym. Przewidujemy korekty cenowe w górę. Ale trzeba pamiętać, że węgiel energetyczny, to zaledwie ok. 25-28 procent naszej produkcji w zakresie ilościowym, natomiast w zakresie przychodów ze sprzedaży węgla, to zaledwie 15 procent. Choć przewidujemy podwyżkę cen węgla energetycznego, to i tak nie spowoduje to wzrostu ceny dla całej Spółki. Szukamy jednak rozwiązań, które mogą nam pomóc. W momencie, kiedy sytuacja na rynku odwraca się, musimy odpowiednio reagować. W ramach naszych możliwości technicznych, będziemy część urobku kierować na potrzeby energetyki. Czyli przede wszystkim węgle typu 34 będziemy mieszać z węglami energetycznymi. Będziemy chcieli przynajmniej o dodatkowe 5 procent zwiększyć wielkość produkcji węgla energetycznego.

Nadchodzi rok złych wiadomości dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej?

Jestem głęboko przekonany, że nasi odbiorcy pokonają problemy, z jakimi borykają się w ostatnim okresie. Miejmy nadzieję, że w okresie świątecznym będziemy już mówili o realizacji nowych zamówień, co spowoduje, że będziemy w stanie patrzeć bardziej optymistycznie w rok przyszły.

Panie prezesie, a może uratuje nas Euro 2012?

To faktycznie może wpłynąć na naszą sytuację w dalszej przyszłości.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zgri arc

Nowoczesne rozwiązanie znacząco poprawiło bezpieczeństwo pracy górników w PGG

W tym roku Zakład Górniczych Robót Inwestycyjnych zapowiedział realizację dwóch wielkozakresowych projektów wierceń kierunkowych. Średnie ujęcie metanu z wykonanych odwiertów wynosiło ponad 18 m sześc. na minutę, co znacząco wpłynęło na poprawę parametrów bezpieczeństwa prowadzonych robót eksploatacyjnych.

Bezpieczniej na katowickich drogach. Prezydent: Bardzo dobry efekt daje strefa Tempo 30

Wydział Transportu Urzędu Miasta Katowice podsumował poziom bezpieczeństwa na katowickich drogach w 2025 roku. W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba wypadków na katowickich drogach zmniejszyła się o blisko 49%. W 2025 r. w Katowicach w wyniku wypadków rannych zostało 167 osób - o 144 mniej niż 10 lat temu. Natomiast w strefie Tempo 30 odnotowano 10 wypadków drogowych, co oznacza spadek o blisko 65% w stosunku do roku 2014 - ostatniego przed wprowadzeniem strefy. Materiał przekazany radnym Rady Miasta został opracowany na podstawie danych Komendy Miejskiej Policji w Katowicach.

Osunięcie ziemi w nielegalnej kopalni złota zabiło 28 osób

Za pośrednictwem usługi Twój e-PIT złożono 14,8 mln deklaracji za zeszły rok

Przy wykorzystaniu systemu Twój e-PIT podatnicy złożyli 14,8 mln deklaracji za rok 2025 - poinformowało we wtorek Ministerstwo Finansów. To o 0,5 mln więcej niż wysłano za pośrednictwem tej usługi w ubiegłym roku w rozliczeniu za 2024 r.