Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.30 PLN (-1.67%)

KGHM Polska Miedź S.A.

302.80 PLN (-0.41%)

ORLEN S.A.

132.92 PLN (+0.58%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.65 PLN (-1.43%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.47 PLN (+1.63%)

Enea S.A.

22.00 PLN (+0.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.25 PLN (+1.00%)

Złoto

4 639.81 USD (-0.04%)

Srebro

76.44 USD (+2.36%)

Ropa naftowa

108.16 USD (-2.97%)

Gaz ziemny

2.78 USD (+0.95%)

Miedź

5.98 USD (-0.71%)

Węgiel kamienny

114.35 USD (-0.61%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.30 PLN (-1.67%)

KGHM Polska Miedź S.A.

302.80 PLN (-0.41%)

ORLEN S.A.

132.92 PLN (+0.58%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.65 PLN (-1.43%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.47 PLN (+1.63%)

Enea S.A.

22.00 PLN (+0.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.25 PLN (+1.00%)

Złoto

4 639.81 USD (-0.04%)

Srebro

76.44 USD (+2.36%)

Ropa naftowa

108.16 USD (-2.97%)

Gaz ziemny

2.78 USD (+0.95%)

Miedź

5.98 USD (-0.71%)

Węgiel kamienny

114.35 USD (-0.61%)

Afryka jakiej nie znacie

+4 Zobacz galerię

Galeria
(7 zdjęć)

W ciągu ośmiu lat podróżowania przemierzył już m.in. Papuę Nową Gwineę, Indonezję i Borneo, był w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Syrii i Jordanii, przedzierał się przez dżunglę Wietnamu i Laosu, smakował egzotykę Indii i Tybetu... Po każdej z tych wypraw 52-letni Mieczysław Bieniek, emerytowany górnik kopalni „Wieczorek”, zagląda do naszej redakcji z niesamowitymi opowieściami i kolekcją fascynujących zdjęć. W dwa dni po powrocie, tym razem z Afryki, wpadł do nas znowu z wrażeniami z ośmiu tygodni wędrówki.

Afryka jest marzeniem każdego prawdziwego podróżnika. Oczywiście, nie ta ulukrowana, wyzierająca z turystycznych folderów i reklam pięciogwiazdkowych hoteli. Przygodę z tym lądem rozpocząłem na egipskim lotnisku w Hurghadzie. Stamtąd udałem się do Kairu, miasta-molocha z prawie siedmioma milionami mieszkańców i konglomeratem kultur. „Zaliczyłem”, oczywiście, Muzeum Egipskie i piramidy w Gizie, ale prawdziwa przygoda zaczęła się w... ambasadzie Sudanu. Zamierzałem dotrzeć do objętej wojną prowincji Darfur, wstąpić do piekła tlących się od 100 lat konfliktów w tym sułtanacie. Potrzebowałem wizy – wspomina pierwszą przeszkodę.

Pokerowy blef

Dokument zdobył bezczelnym blefem. – W urzędzie zastałem Amerykanina, koczującego od 3 tygodni w oczekiwaniu na dokument. Pomyślałem: nie jestem wysiadującą jajka kaczką. Wchodzę i odstawiam teatr. Udaję zaskoczenie i radość, poufale klepię urzędnika po plecach i wykrzykuję: „Mohhamad, pamiętasz, jak studiowaliśmy medycynę w Warszawie?!” Blef był iście pokerowy. Kuzyn urzędnika rzeczywiście studiował przed laty w Polsce medycynę. Nazajutrz sudańską wizę miałem nie tylko ja, ale i Amerykanin, któremu przypisałem polskie korzenie – śmieje się Bieniek.

– Nie interesowała mnie podróż w konwoju z turystami z Europy. Wyjechałem poza Kair, wsiadłem do lokalnego pociągu. W wagonach z wybitymi oknami tłoczyły się całe rodziny. Po pół godzinie pociąg przypominał wysypisko śmieci. Ale ludzie pogodni, życzliwi, próbują ze mną rozmawiać, częstują tym, co mają – opowiada o kolorycie 18-godzinnej podróży.

Następny etap – Luksor

W Luksorze Mieczysław Bieniek nie tylko zanurzył się w magię starożytnych Teb. – Zajrzałem też do miejscowej szkoły. Uczyło się w niej 4,5 tys. dzieci, na cztery zmiany, po dwie godziny dziennie. Oprócz tablicy i kredy, zbiór „pomocy dydaktycznych” dopełniały dyscypliny, przypominające arsenał polskich kiboli. Zapytałem dzieci, czy uczą się angielskiego. Po chwili całą szkołę objął wielki tumult: „One, two...” wyliczały – opowiada podróżnik.

Wyprawa statkiem w górę Nilu przypominała nieco przeżycia z pociągu. – Łajba była tak obładowana, że o mały włos nie poszła na dno. Nawet szalupy ratunkowe były pełne. Na pokładzie kotłowali się ludzie rozmaitych nacji o każdym odcieniu skóry. Ten śpiewał, ten się modlił, ten grał... Menu: garstka ryżu i podpłomyki. No i sam Nil z kontrastem zielonych palm na brzegu i piaskiem pustyni w tle. Zresztą rozlewiska rzeki są tak rozległe, że często trudno dostrzec brzegi i ma się wrażenie, że człowiek płynie morzem – relacjonuje 30-godzinny rejs.

Do modlitwy

Z pokładu Bieniek zszedł w Wadi-Hajfa. Sudan pamięta głównie z wszechobecnej służby bezpieczeństwa i podróży przez pustynię, kiedy już, już nachodziły go myśli o... wiatyku.
– Sudan, to ustawiczny ciąg zezwoleń, rejestracji i kontroli. Dwukrotnie przesiedziałem po kilka godzin w areszcie. Raz za sfotografowanie... pięknej dziewczyny, drugi raz – krowy. Niefart polegał na tym, że bydlę szło akurat przez most – opowiada.

Do Chartumu zmierzał autostopem. Po drodze przeżył jedną z najgorszych nocy w życiu. – Otwarta toyota land cruiser, tubylec za kierownicą, dwójka czarnoskórych pasażerów, ja i Szwed. Mijamy bazaltowe góry, ułożone z potężnych czarnych bloków, wjeżdżamy w pustynię. Raptem auto kilkakrotnie strzela, prycha i... staje. Tubylcy coś kombinują, wreszcie kopią w bak – głucho. Kierowca zniknął, jeden z pasażerów wziął kanister i poszedł. Noc. W ciemnościach widać połyskujące oczy drapieżników. Ranek, południe... Skwar, ani kropli wody, spieczone, spękane wargi, nad głowami krążą sępy. Szwed płacze. Pod wieczór plamka na horyzoncie. Jest paliwo. Znajduje się kierowca. Egoistycznie przeczekał w cieniu bazaltowego głazu – Bieniek wspomina jedno z mocniejszych przeżyć.

W Chartumie znów uciekł się do fortelu. – Postanowiłem zobaczyć grób Mahdiego, przywódcy powstania sudańskiego z 1881 r. przeciwko brytyjskim kolonistom. Ściągam buty, wchodzę i natychmiast wpada za mną „gostek”, pilnujący, by niewierni nie profanowali świętego miejsca. Uwierzył, że jestem muzułmaninem z Bośni i Hercegowiny – podkpiwa z naiwności strażnika.
Po muzułmańskiej wstrzemięźliwości Etiopia zrazu zaskoczyła Bieńka obfitością piwa i ciągnącymi się kilometrami hotelikami.

– „Urodą” przypominały dawne śląskie chlewiki. Dziupla za dziuplą, zamykane na skobel. Brakuje wody. Do jedzenia – prażona na blasze pszenica. Natomiast w każdym takim „apartamencie” zastajesz obfitość... prezerwatyw z nadrukiem Czerwonego Krzyża. Trudno się było nie połapać w prawdziwym przeznaczeniu „hotelików”. Dziewczyny przepiękne, niemal każda mogłaby zostać modelką i znaleźć się na wybiegu. Ale nie były nachalne – śmieje się Bieniek.

Szatańskie szaleństwo

W Etiopii podróżnik z Katowic przemierzył m.in. Góry Simona. – Fantastyczne krajobrazy, nie da się opowiedzieć – odsyła do zdjęć.

Jednak najbardziej zapadły mu w głowę egzorcyzmy w jednej z miejscowości. – Pomiędzy czterema kamiennymi kręgami została rozsypana gruba warstwa kurzu. Tarzało się w nim około 20 opętanych przez szatana kobiet. Krzyczały, syczały... Egzorcyści polewali je wodą, która – po brutalniejszych zabiegach – mieszała się z krwią. Takiego szaleństwa nigdy jeszcze nie widziałem. Gdy robiłem zdjęcia – trzęsły mi się ręce. Wszystko trwało około godziny. Scena uspokajała się, szatan został wypędzony – opowiada o szokującej ceremonii.

Kilka tygodni Bieniek spędził wśród tubylców z etiopskich szczepów Bani, Hamer i Mursi. Wraz z nimi pchał sochę zaprzężoną w krowy, wraz z nimi uczestniczył w wieczornych tańcach, wraz z nimi karmił się rarytasem gospodarzy – kompozycją krowiego mleka i krwi. W Dżibutti fraternizował się z Polakami, służącymi w Legii Cudzoziemskiej. W Erytrei – szlakiem transportu soli i kontrabandy – przemierzał największą depresję świata. Nie dotarł – jak planował – do Kenii. Zatrzymała go wielotysięczna fala uchodźców na granicy.

– Przygnębiający widok – ubolewa nad ich losem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Po kopalniach w Bytomiu zostały wspomnienia i zdjęcia...

Jeszcze w latach 90. XX wieku w krajobrazie Bytomia dominowały kominy zakładów przemysłowych i produkcyjnych, które tworzyły trzon bytomskiej gospodarki. Dzisiaj po większości zakładów jak: huty, elektrownie, kopalnie węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także karbidowni, browaru i wielu innych zakładach pozostały tylko wspomnienie i zdjęcia. Historię nieczynnych już zakładów przemysłowych i produkcyjnych przedstawił podczas prelekcji „Dawne Zakłady Przemysłowe i Produkcyjne na terenie Bytomia” bytomski historyk Tomasz Sanecki.

Plaża, która zachwyca i wypoczynek, który zostaje w pamięci – poznaj uroki Jarosławca

Są takie miejsca nad polskim morzem, do których chce się wracać. Pachną sosnowym lasem, szumią falami, kuszą spacerami o zachodzie słońca i dają to, czego w codziennym zabieganiu najbardziej nam brakuje, czyli prawdziwy odpoczynek. Jednym z takich miejsc jest Jarosławiec, malownicza nadbałtycka miejscowość, która od kilku lat zachwyca turystów nie tylko klimatem rodzinnego kurortu, ale też niezwykłą plażą znaną jako „polski Dubaj”.

Pętla Cieńkowska w Wiśle – atrakcja dla całej rodziny

Czasem naprawdę niewiele trzeba, żeby odpocząć. Krótka podróż, zmiana otoczenia, świeże powietrze i widok na góry potrafią skutecznie oderwać od codziennego tempa. Wisła Malinka i Pętla Cieńkowska to propozycja dla tych, którzy chcą choć na chwilę zostawić za sobą hałas ulic, obowiązki i miejski pośpiech, a jednocześnie nie planować dalekiej, wymagającej wyprawy.

Nasz region gospodarzem Mistrzostw Europy w Lekkoatletyce w 2028 roku

Na Superauto.pl Stadionie Śląskim odbyła się konferencja prasowa dotycząca organizacji Mistrzostw Europy w Lekkoatletyce w 2028 roku. - Mistrzostwa Europy na tej pięknej arenie stają się faktem - powiedział Piotr Borys, sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki.