Górnicza dusza tęskni za kopalnią

Gornicza markowski GAL

fot: Jarosław Galusek

W gabinecie Jerzego Markowskiego można znaleźć obrazy o tematyce górniczej

fot: Jarosław Galusek

Kiedy byłem młody, wydawało mi się, że nie ma czegoś takiego, jak sentyment. Dziś wiem, że człowiek, który wyjdzie z górnictwa, tęskni do wszystkiego co ma z nim związek, nawet do paskudnego zapachu łaźni – opowiada o swojej tęsknocie do górnictwa Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki. Z tego sentymentu postanowił promować twórczość malarzy nieprofesjonalnych.

Na ścianie gabinetu Jerzego Markowskiego wiszą obrazy o tematyce górniczej. Pierwszy przedstawia dzień przed Barbórką – w wysprzątanej kuchni na sznurku suszy się biała koszula do munduru. Drugi opowiada o chwili przed szychtą – budzik wskazuje kilka minut przed piątą, obok czeka już karbidka, fajka i tabaka. Gospodarz opowiada o górniczym malarstwie. Jego zdaniem górnicy zawsze malowali to, do czego tęsknili najbardziej: kolory, światło, sport i kobiety. Miłość Jerzego Markowskiego do górniczej sztuki nie kończy się jednak na tych dwóch obrazach. Na początku grudnia został przewodniczącym stowarzyszenia „Barwy Śląska”, które opiekuje się malarzami gołębiego serca.

– Gdy jeszcze pełniłem mandat senatora, przyszedł do mnie znany kolekcjoner, pan Gerard Trefoń i opowiedział o swoim problemie. Nie tylko nie miał gdzie eksponować obrazów ze swojej kolekcji, ale miał również problem z ich magazynowaniem. W domu pana Trefonia spędziłem chyba osiem godzin. Aż mi było wstyd – wspomina Markowski. 

Prezes nie potrafi malować

Były senator uważa Gerarda Trefonia za fenomen. Mówi, że to prosty człowiek, który nie dość, że sam stworzył największą kolekcję malarstwa nieprofesjonalnego w Polsce, to jeszcze inspiruje twórców do malowania. Jednym z niedawnych pomysłów Trefonia było uwiecznienie wież ciśnień. Przy okazji tej spontanicznej akcji okazało się, że takich wież jest na Śląsku czternaście. Dzięki inspirowaniu malarzy kolekcjoner z Rudy Śląskiej dokumentuje Śląsk, który zanika. W jego kolekcji znajduje się na przykład bardzo wiele obrazów śląskich kopalń, czy robotniczych dzielnic, uwiecznione są śląskie obyczaje, są portrety znanych Ślązaków.

– To fantastyczny facet, który jest sam z tym problemem. Postanowiłem mu jakoś w tym dziele pomóc. W tym celu wymyśliliśmy stowarzyszenie „Barwy Śląska”, które powstało na początku grudnia ubiegłego roku. W komitecie założycielskim jest 15 osób, między innymi Erwin Sówka. Jedyną osobą, która nie potrafi malować jest przewodniczący Markowski – żartuje senator.

Jerzy Markowski opowiada, że po dopełnieniu wszelkich formalności związanych z powołaniem stowarzyszenia, będzie możliwe ubiegnie się o pieniądze na eksponowanie obrazów, pracownię, gdzie można by je oprawić, wyposażenie malarzy i opłacenie nauczycieli malarstwa dla młodzieży. Chciałby, aby młodzi ludzie, którzy mają zacięcie do malowania mogli się tego uczyć pod okiem profesjonalistów. Liczy m.in. na wsparcie pana profesora Mariana Oslislo, rektora ASP, który też się wywodzi z rodziny górniczej. 

Zobowiązanie wobec Śląska

Opowiadając o swoich motywacjach wspomina dzieciństwo. – Wychowałem się w tej atmosferze, familok to miejsce, do którego tęsknię. Parę lat temu chciałem pokazać swoim dzieciom, gdzie mieszkała ich babcia. W domu z czerwonej cegły za rudzkim Kaufhausem miała pokój z kuchnią. Wodę brało się z korytarza, ubikacja była na dworze, w chlewiku mieszała koza i truś (królik – red.).

Kiedy przeszliśmy przez nasyp, okazało się, że osiedla nie ma. Miałem ogromny żal, że zniknęło coś ważnego. Poza tym czuję zobowiązanie wobec Śląska i środowiska górniczego. Są pewne cechy, których się nigdzie nie da nauczyć, trzeba je wynieść z domu – twierdzi Jerzy Markowski. Jego zdaniem sytuacja, w której spółki węglowe zajmują się wyłącznie fedrowaniem węgla, nie finansując kultury i sportu, jest wprawdzie ekonomicznie zdrowa, ale przy okazji wiele się traci. Tym bardziej, że jedynie polskie górnictwo, spośród wszystkich mu znanych, posiada duszę.

– Gdy byłem młody, wydawało mi się, że nie ma czegoś takiego, jak sentyment. Gdy byłem naczelnym inżynierem, a mój ojciec – emerytem górniczym, to mówił mi: „Jo by tak roz chcioł zjechać na ściana”. A ja mu mówię: „Fater, 35 lat zjeżdżałeś. Mało ci?”.

Teraz wiem, że on miał rację, a ja powinienem mu to umożliwić. Człowiek, który wyjdzie z górnictwa, tęskni do wszystkiego co ma z nim związek, nawet do paskudnego zapachu łaźni. Gdy przyjeżdżam do kopalni Szczygłowice, to najpierw wchodzę do łaźni, gdzie był mój hak. Ja go do dzisiejszego dnia znajduję! Pachnie mi nawet podmuch powietrza z przekopu – wzrusza się senator. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Królowa Sportu znów zawładnie Kotłem Czarownic. Wielki finał sezonu na Stadionie Śląskim

W piątek, 18 września 2026 r., Superauto.pl Stadion Śląski w Chorzowie po raz 72. stanie się areną Orlen Memoriału Janusza Kusocińskiego – najstarszego nieprzerwanie organizowanego mityngu lekkoatletycznego w Polsce. Wydarzenie zaliczane do prestiżowego cyklu World Athletics Continental Tour Silver zakończy sezon lekkoatletyczny 2026 i zgromadzi czołówkę polskich i zagranicznych zawodników.

Znaleziono wstrząsające fotografie wykonane po pacyfikacji kopalni Wujek

Śląskie Centrum Wolności i Solidarności w Katowicach otrzymało niezwykle ciekawy dar. To fotografie wykonane krótko po pacyfikacji strajku w kopalni Wujek. Znaleziono je podczas likwidacji jednego z mieszkań.

Nocne zwiedzanie terenu byłej kopalni. Zobacz, jak wygląda po zmroku

W sobotę, 19 września, będzie można się przekonać, jak po zmroku prezentują się obiekty byłej kopalni Saturn w Czeladzi.

Podwójne świętowanie w Górnośląskich Kolejach Wąskotorowych

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe (GKW) zapraszają w weekend 19–20 września 2026 r. na podwójne święto: 173. urodziny najstarszej nieprzerwanie czynnej kolei wąskotorowej na świecie oraz 60. urodziny kultowej lokomotywy Lyd1-309. Program obejmuje historyczne widowisko fabularne „Po torach przez granicę”, przejazdy z parowozem „Ryś”, zwiedzanie stacji, symulator EN57, a nawet naukę prowadzenia lokomotywy Wls75.