Górnictwo. Prawda o niedoborze czarnego złota jest bardziej złożona, niż chcieliby energetyczni baronowie

fot: Maciej Dorosiński

PEP 2040 zakłada, że redukcja wykorzystania węgla w gospodarce będzie następować w sposób zapewniający sprawiedliwą transformację

fot: Maciej Dorosiński

Górniczy związkowcy ostrzegali, że w momencie, kiedy zabraknie węgla, to winą za ten stan rzeczy zostaną obarczeni pracownicy kopalń. Okazuje się, że węgla zaczyna brakować nie tylko w składach, z których korzystają indywidualni odbiorcy, ale też na zwałach przy elektrowniach. Kto jest winien – górnictwo czy energetyka?

Na linii górnictwo – energetyka iskrzy od dłuższego czasu. Konflikt wyraźnie przybrał na sile wraz z wprowadzeniem embarga na rosyjski węgiel, kiedy surowca na naszym rodzimym rynku zaczęło dotkliwie brakować. Jak się okazuje, brakuje nie tylko sortymentów grubych i średnich, których odbiorcą są ludzie ogrzewający węglem swoje domy i mniejsze ciepłownie, ale też miałów, które trafiają do energetyki zawodowej. Z tymi ostatnimi nie było zwykle problemu, bo właśnie ten rodzaj węgla produkują polskie kopalnie, natomiast teraz docierają coraz wyraźniejsze sygnały, że elektrownie muszą oszczędzać paliwo, bo zwały są puste.

Górniczy związkowcy od dawna wskazywali, że węgla nie będzie więcej, bo zgodnie z umową społeczną, którą wynegocjowali, kopalnie sukcesywnie zmniejszają wydobycie i zatrudnienie. To główne założenia programu, który zakłada zlikwidowanie branży do 2049 roku.

To jednak nie wszystko. Jeszcze przed podpisaniem umowy społecznej polskie kopalnie wydobywające węgiel energetyczny przeszły „terapię szokową”, która zmusiła spółki do radykalnego zmniejszenia wydobycia. Jak argumentują związkowcy, tę terapię zafundowała im energetyka, której dziś brakuje węgla.

„W 2020 r. wbrew kontraktom polska energetyka drastycznie zmniejszyła odbiory węgla, zmuszając kopalnie PGG S.A. do ograniczenia produkcji, hamowania inwestycji i frontów wydobywczych. Spółki energetyczne nie odebrały łącznie 5,3 mln zakontraktowanego surowca, co stanowiło 19 proc. całości zaplanowanej rocznej produkcji kopalń. W żadnym innym segmencie rynku (tj. przemysłowym, ciepłowniczym, koksowniczym i komunalno-bytowym) spadek sprzedaży nie przekraczał wtedy 5 proc. Polska energetyka w tym czasie importowała węgiel oraz energię elektryczną z krajów trzecich. W rezultacie PGG S.A. w 2021 r. musiała zredukować wydobycie o 6 mln ton, tak bardzo potrzebne polskiej gospodarce i obywatelom w dniu dzisiejszym. (…) Równolegle z brakiem odbiorów wszystkie spółki energetyczne w kierowanych do PGG S.A. w 2020 r. i do połowy 2021 r. pismach, wnioskowały o redukcję umownych ilości węgla w latach następnych” – opisują relacje z energetyką związkowcy z Polskiej Grupy Górniczej w liście do prezesa PiS.

Warto też przyjrzeć się temu, co działo się na linii górnictwo – energetyka na przestrzeni ostatniego roku, czyli od połowy minionego do połowy tego roku. W tym czasie nastąpiło gwałtowne odbicie gospodarcze.

Prąd z polskich elektrowni węglowych rozchodził się za granicą jak ciepłe bułeczki – przede wszystkim dlatego, że był bardzo tani w porównaniu do tego wytwarzanego w oparciu o gwałtownie drożejący gaz. A był tak tani dlatego, że polskie kopalnie dostarczające go elektrowniom dostawały za węgiel ceny daleko odbiegające od tych rynkowych – w ostatnich miesiącach nawet kilkukrotnie niższych.

Bloki węglowe pracowały więc jak szalone, a przez ostatni rok Polska była eksporterem energii netto. Czy rację mają górniczy związkowcy, którzy oskarżają energetykę, że to wszystko w pogoni za zyskiem? Wystarczy spojrzeć na dane opublikowane przez Fundację Instrat, z których wynika, że po dwóch latach bycia na minusie (chodzi o okres 2019-2021, kiedy strata elektrowni wynosiła 200 mln zł) zysk należących do państwa elektrowni węglowych w ostatnim kwartale minionego roku wystrzelił do 2,9 mld zł. Tutaj oprócz niskich cen węgla otrzymywanego z kopalń powodem były rosnące rachunki dla odbiorców.

Wszystko wskazuje, że dziś zapasów węgla przy elektrowniach może brakować również dlatego, że w ostatnim roku elektrownie chciały za wszelką cenę wyprodukować jak najwięcej prądu i zarobić, eksportując go w części z dużym zyskiem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wokandapix trump

Rosyjska ropa dla Trumpa? To sponsorowanie wojny Putina

Trump ogłosił, że zawarł porozumienie z prezydentem Władimirem Putinem w sprawie importu rosyjskiego oleju napędowego do Stanów Zjednoczonych. Porozumienie to podważa wieloletnie wysiłki Zachodu zmierzające do pozbawienia państwa rosyjskiego finansowania działań wojennych. Jeśli dojdzie do skutku, wymiana może przelać około 4 miliardów dolarów amerykańskich do rosyjskiej gospodarki, szacują eksperci ds. energii - informuje NY Times. 

Bieg Niepodległości im. Dziewięciu z "Wujka" - zapisy do końca października

Został niecały miesiąc do Bieg Niepodległości im. Dziewięciu z "Wujka" - przypomina Polska Grupa Górnicza. Zapisy trwają!

Rząd przyjął Krajowy Program Poszukiwań Surowców Krytycznych - specjaliści poszukiwani

Polska ma pierwszy wieloletni program poszukiwań surowców krytycznych. Na lata 2026–2033 przewidziano na niego prawie 186 mln zł. Szukanie złóż to jednak dopiero początek drogi: odkryte zasoby trzeba umieć wydobyć, wzbogacić, przetworzyć i odzyskać z odpadów. Do tego potrzebni są ludzie z konkretnymi kompetencjami. Właśnie ich kształcą studia podyplomowe „Inżynieria mineralna surowców strategicznych – przetwórstwo i recykling” w Głównym Instytucie Górnictwa – Państwowym Instytucie Badawczym. Rekrutacja na najbliższą edycję jeszcze trwa.

Jest stypendystą Fundacji Rodzin Górniczych - koboty to jego specjalność

Daniel Głąbicki, podopieczny i stypendysta Fundacji Rodzin Górniczych, jest studentem kierunku Automatyka i Robotyka na Akademii Górniczo-Hutniczej oraz aktywnym członkiem Koła Naukowego AGH Focus. Udziela się też jako lider projektu „Inteligentna fabryka – kompletna linia produkcyjna z magazynem składająca konstrukcje z plastikowych elementów” realizowanego w ramach Grantu Rektora.