Górnictwo: Dzięki podjętym działaniom udało się opanować pandemię koronawirusa w kopalniach

fot: Krystian Krawczyk

Przygotowywana do uruchomienia nowa ściana w kopalni Budryk swoimi parametrami oraz usprzętowieniem przewyższać będzie wszystkie dotyczas eksploatowane ściany w tym zakladzie

fot: Krystian Krawczyk

Od poniedziałku, 6 lipca, do pracy wróciło 10 kopalń i ruchów należących do Polskiej Grupy Górniczej. Ponad trzytygodniowy przestój był spowodowany pandemią koronawirusa. Epidemia w kopalniach stopniowo wygasa.

Decyzję o wstrzymaniu wydobycia 8 czerwca podjął wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin. Przekonywał, że mimo podjęcia szczególnych kroków ostrożnościowych, takich jak testy przesiewowe wśród górników, w kilku kopalniach doszło do masowych zakażeń, więc konieczne jest podjęcie nadzwyczajnych działań.

– Chcemy doprowadzić do zduszenia ognisk epidemii koronawirusa na Śląsku. Robimy to w trosce o bezpieczeństwo – mówił Sasin. – To czasowe wyłączenie pracy we wszystkich kopalniach, w których doszło do zarażeń, a których załogi nie zostały w pełni przebadane. Wszyscy zatrudnieni, poza szczątkowym personelem niezbędnym do utrzymania kopalń, przejdą na trzy tygodnie postojowego. Po tym okresie już zdrowi górnicy będą mogli wrócić do pracy – dodał.

Od 9 czerwca postój został wprowadzony w dwóch kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej (Knurów-Szczygłowice i Budryk), a od 12 czerwca w 10 kopalniach i zakładach PGG: Bolesław Śmiały w Łaziskach Górnych, Piast w Bieruniu, Ziemowit w Lędzinach, Halemba i Pokój w Rudzie Śląskiej, Chwałowice w Rybniku, Marcel w Radlinie, Rydułtowy w Rydułtowach, Mysłowice-Wesoła w Mysłowicach oraz Wujek w Katowicach. Zgodnie z ustaleniami górnicy za okres przestoju mają otrzymać 100 proc. wynagrodzenia.

Jak poinformowali przedstawiciele PGG, wraz z początkiem tego tygodnia wszystkie zatrzymane kopalnie wróciły do pracy – od poniedziałku przodki i ściany pracują już normalnie. Było to możliwe dzięki temu, że w zakładach przez cały czas były prowadzone wszystkie prace zabezpieczające. Z planu na trzeci kwartał, który władze PGG przedstawiły stronie związkowej, wynika, że we wszystkich kopalniach utrzymany ma zostać pięciodniowy tydzień pracy oraz poziom produkcji, robót przygotowawczych i inwestycji pozwalających na bezpieczne funkcjonowanie spółki.

Przedstawiciele PGG poinformowali również, że dzięki podjętym działaniom udało się opanować pandemię koronawirusa w kopalniach. Chodzi m.in. o wstrzymanie produkcji oraz masowy program badań przesiewowych. Jak podkreślają, były to działania na skalę bez precedensu w Unii Europejskiej wśród pracowników jednej firmy – od początku maja wykonano ponad 50 tys. takich badań. W efekcie epidemia w PGG stopniowo wygasa, a liczba ozdrowieńców rośnie każdego dnia (według stanu na poniedziałek 6 lipca w spółce wyzdrowiało już 88 proc. pracowników).

„Stuprocentowy wskaźnik ozdrowień odnotowały ruchy wydobywcze Pokój i Wesoła oraz Zakład Produkcji Ekopaliwa w Woli i Centrum Logistyki Materiałowej PGG. W wielu oddziałach PGG SA odsetek ozdrowieńców zbliża się do stu procent, np. w kopalni Sośnica wynosi 99 proc., w kopalni Murcki-Staszic – 96 proc.), w ruchu Jankowice kopalni ROW – także 96 proc.” – można przeczytać w komunikacie spółki.

Do normalności sytuacja powraca również w JSW – do tej pory (stan na środę, 8 lipca) do pracy powróciło prawie 76 proc. pracowników, którzy wyzdrowieli po zakażeniu koronawirusem. Przestój w dwóch kopalniach spółki miał potrwać do 29 czerwca. Tak też się stało w przypadku kopalni Knurów-Szczygłowice, która w terminie wróciła do normalnego trybu pracy. Jeśli chodzi o kopalnię Budryk, to sytuacja wciąż wraca tutaj do normy.

– Wydobycie wciąż jest na nieco niższym poziomie. Ten poślizg wynika z dużej liczby zakażeń. Obecnie w izolacji przebywa wciąż ok. 150 osób spośród 3-tysięcznej załogi – poinformował w środę, 8 lipca, Sławomir Starzyński, rzecznik JSW.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej