Górnictwo: wszyscy zdawali sobie sprawę z faktu, że trzeba jak najszybciej przywrócić wydobycie

fot: Kajetan Berezowski

Górnicy z Oddziału G2-B z ruchu Bielszowice kopalni Ruda przyznają, że eksploatacja ściany 289 była ogromnym wyzwaniem, któremu dzielnie sprostali

fot: Kajetan Berezowski

Górnicy z ruchu Bielszowice kopalni Ruda z pewnością długo wspominać będą ścianę 829 w pokładzie 405/2wg na poziomie 840 m. Została uruchomiona w grudniu ub.r. Mimo licznych zagrożeń, w tym pożarowego, oraz sporych zaburzeń geologiczno-górniczych, jej fedrowanie udało się zakończyć zgodnie z planem. 

Ścianę eksploatował oddział G2-B pod kierownictwem sztygara oddziałowego Rafała Małysiaka. Jej całkowity wybieg wynosił 595 m. Kompleks ścianowy został wyposażony w 104 sekcje obudowy zmechanizowanej, kombajn typu KSW-880EU, przenośnik ścianowy typu Rybnik-850 oraz urządzenie stojakowo-podporowe typu Pegaz II. Od początku eksploatacji załoga musiała zwracać szczególną uwagę na właściwe utrzymanie stropu ze względu na II stopień zagrożenia tąpaniami.

- Po uzyskaniu pełnego zawału skał stropowych, w lutym br. rozpoczęliśmy normalny bieg ściany. Do kwietnia średni postęp wyniósł 90-100 m, a średnie wydobycia dobowe ok. 4500 t. Jak na takie warunki to był bardzo dobry wynik – potwierdza Roman Jenda, kierownik Działu Górniczego ruchu Bielszowice kopalni Ruda. 

Niemiła niespodzianka
W trakcie eksploatacji ściany pochylnia wentylacyjna II została na całej długości wzmocniona za pomocą kasztów drewnianych oraz otworów wielkośrednicowych. Należało zapewnić płynny przejazd ściany na całej długości wyrobiska. Roboty zostały wzorowo wykonane przez załogę Oddziału G2-B przy współpracy z wiertaczami Oddziału TWP-B, pracującymi pod nadzorem sztygara oddziałowego Izydora Ziółkowskiego. Jednak w połowie czerwca górników zaskoczyła niemiła niespodzianka. Ze względu na wzrost zagrożenia pożarowego w chodniku 1c badawczym w pokładzie 405/2, ściana została wyłączona z eksploatacji. Z powodu konieczności odizolowania się od pożaru na trasie istniejącej odstawy trzeba było zbudować dwie tamy izolacyjne. Tym samym wyłączono z sieci wentylacyjnej dwa wyrobiska korytarzowe, w których zabudowane były dwa przenośniki taśmowe, realizujące odstawę urobku ze ściany 829.

Po odizolowaniu od miejsca pożaru niezwłocznie przystąpiono do prac związanych z przebudową układu transportu urobku. Górnicy wykonali mrówczą robotę. Przebudowali rurociągi, trasę kolejki podwieszanej, wreszcie wykonali na nowo pobierkę spągu. Udało się również wydłużyć istniejącą trasę przenośnika o prawie 300 m. 

Załoga chwalona
- Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z faktu, że trzeba jak najszybciej przywrócić wydobycie. Dla tak ambitnej załogi jak nasza, to było być albo nie być. Na przełomie czerwca i lipca, w okresie dwóch tygodni, przy pełnej mobilizacji załóg oddziałów: wydobywczego G2-B, zbrojeniowo-likwidacyjnego GZL-B, transportu dołowego GTU2-B i GTD1-B, zostały zabudowane dwa przenośniki taśmowe, jeden o długości 400 m, drugi o długości 230 m, a także przenośnik zgrzebłowy typu GROT-750 o długości 100 m. Następnie z pomocą przyszli nam koledzy z Oddziału Energomaszynowego. Elementy potrzebne do zazbrojenia odstawy wykonywali z materiałów dostępnych na kopalni. Praktycznie natychmiast po przebudowie odstawy oddział wydobywczy G2-B przystąpił do eksploatacji, nie obniżając praktycznie wcale poziomu założonego wydobycia sprzed pożaru. W ostatnich dniach lipca uzyskaliśmy postęp na poziomie 55 m. W sierpniu byliśmy już na prostej. Poprawiliśmy nawet wydobycie, wykonując 104 m postępu – chwali załogę Roman Jenda.

Na szczególne uznanie zasługuje postawa Rafała Matysiaka, nadsztygara górniczego, odpowiedzialnego za wydobycie. W trakcie eksploatacji ściany pełnił on obowiązki sztygara oddziałowego. Na wysokości zadania stanęli również przodowi: Ireneusz Bijak, Sebastian Graczyka, Adrian Marszałek i Daniel Rosiński, którzy odpowiadali za organizację pracy brygad. W ścianie 829, po wykonaniu siatkowania stropu, załoga prowadzi roboty związane z wykonaniem przedziału transportowego do wyzbrojenia i wytransportowania w jak najkrótszym czasie kompleksu ścianowego. Będzie on niezbędny do prowadzenia eksploatacji w innym rejonie kopalni.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Katowice Airport w lipcu ponad milion pasażerów

Ponad 1 mln pasażerów obsłużyło w lipcu 2026 r. katowickie lotnisko. To o ponad 70 tys. osób więcej, niż w lipcu ub. roku oraz pierwsze przekroczenie wartości miliona pasażerów w tym porcie lotniczym w ciągu jednego miesiąca.

Za zakupy zapłacisz więcej

W lipcu br. ceny żywności i innych produktów codziennego użytku w sklepach wzrosły średnio o 1,9 proc. rok do roku - wynika z badania UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito. Eksperci zwracają uwagę, że dynamika cen spada, ale jest duże prawdopodobieństwo zmiany tego trendu.

Naprawa szkód górniczych w korycie Imielanki. PGG czyści i udrażnia ciek w Chełmie Śląskim

Na terenie Gminy Chełm Śląski trwają roboty naprawcze w korycie cieku Imielanka, prowadzone przez Polską Grupę Górniczą w ramach usuwania szkód górniczych. Inwestycja, realizowana we współpracy z Wodami Polskimi, ma poprawić drożność cieku i zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców.

Utrata płynności, restrukturyzacja, pożyczka ratunkowa. Jak firmy wychodzą z kryzysu finansowego i co decyduje o tym, czy im się uda?

Firma może być rentowna i jednocześnie stanąć na skraju utraty płynności finansowej. Może mieć portfel kontraktów wartych setki milionów i nie mieć czym zapłacić faktur w tym miesiącu. Może wykazywać zysk w raporcie rocznym i nie mieć środków na obsługę bieżącego zadłużenia. To jeden z najczęstszych mechanizmów kryzysów finansowych w dużych spółkach przemysłowych. W 2026 roku doświadczyły go firmy dobrze znane czytelnikom tego portalu. Zastanawianie się jak do tego doszło to temat na osobną rozmowę. Ważniejsze jest jednak jakie narzędzia finansowe pozwalają firmie z takiego kryzysu wyjść i co decyduje o tym, czy próba się powiedzie?