Dyskusja o obciążeniach fiskalnych dla branży na Górniczym Forum Ekonomicznym w Krakowie

fot: Witold Gałązka/ARC

Problemy przedsiębiorców górniczych wyeksponował lider największego w UE producenta węgla - prezes PGG Tomasz Rogala

fot: Witold Gałązka/ARC

+17 Zobacz galerię

Galeria
(20 zdjęć)

Olbrzymia niepewność systemowa przyszłych obciążeń, zmienność reguł gry i nieprzewidywalność regulacji a także niestabilny stosunek do węgla ze strony otoczenia polityczno-prawnego Unii Europejskiej to główne bolączki, z którymi borykają się obecnie przedsiębiorcy górniczy w Polsce - wskazywał szef PGG Tomasz Rogala podczas dyskusji na Górniczym Forum Ekonomicznym w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Problemy przedsiębiorców górniczych wyeksponował lider największego w UE producenta węgla we wstępie do panelu dyskusyjnego GFE (z udziałem m.in. Janusza Olszowskiego - szefa Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej w Katowicach, prof. Bronisława Barchańskiego z AGH, prof. Marii Sierpińskiej - ekonomistki PAN i Łukasza Janigi - eksperta kancelarii prawno-podatkowej, związanego m.in. z Deloitte, Ernst & Young i PricewaterhouseCoopers). Dyskusję poprowadził dr Arkadiusz Kustra z Katedry Ekonomiki i Zarządzania w Przemyśle Wydziału Górnictwa i Geoinżynierii AGH, przewodniczący komitetu konferencji GFE.

Trudny rynek czy brak rynku?
- Trudno mówić o prawdziwym rynku, gdy jedno z uczestniczących w nim państw przeznacza na dotacje dla jednego źródła energii (OZE - przyp. red.) kwoty rzędu 25 mld euro rocznie - dowodził Tomasz Rogala.

Zaskakujące podejście UE do polityki klimatycznej zilustrował przykładem Hiszpanii, chwalonej za walkę z globalnym ociepleniem, która przy pełnym wsparciu Komisji Europejskiej importuje kablem z Maroka prąd wytwarzany w 2 blokach węglowych o mocy po 500 MW.

- Oczywiście nie jest to już "zła i czarna", ale pożądana przez UE "zielona energia" - ironizował Tomasz Rogala i dodał:

- Mamy do czynienia z grupą ryzyk nieprawdopodobnie trudnych do przewidzenia. Związanych ze stricte politycznymi, a nie rynkowymi decyzjami, na które w dodatku nie posiadamy żadnego wpływu – mówił szef PGG. Podkreślił, że aby poradzić sobie, firma unowocześnia tradycyjne podejście i chce stać się tzw. organizacją uczącą się, wyciągać wnioski z popełnionych błędów i doświadczeń.

Kłody pod nogi na modernizacyjnej ścieżce rzuca niestety krajowy system podatkowy przez niespotykaną uznaniowość rozstrzygnięć fiskalnych. Na przykład PGG, która od niedawna ambitnie i z dużym sukcesem rozwija program świadczeń pracowniczych PGG Family, musi obawiać się niekorzystnych interpretacji urzędów skarbowych. Tak dzieje się choćby z kartami przedpłaconymi dla załogi.

- Moglibyśmy szybko wprowadzać więcej nowoczesnych rozwiązań. Jednak okazuje się, że to nie tylko kwestia woli, kompetencji, innowacyjności i środków, ale też pokonania barier interpretacyjnych prawa podatkowego w Polsce - tłumaczył Tomasz Rogala.

Dyskutanci byli zgodni, że w podatkach dla branży górniczej w Polsce nie brak absurdów.

Kto dokłada i do czego?
Skalę problemu zaprezentował Janusz Olszowski - prezes GIPH.

- Od lat skazani jesteśmy na niekończącą się, akademicką dyskusję pod hasłem "jak dużo państwo dokłada do górnictwa". A fakty są takie, że w latach 2004-2018 górnictwo wpłaciło do budżetu państwa, budżetów lokalnych i państwowym funduszom parabudżetowym kwotę 103,23 mld zł. W tym samym czasie budżet państwa przeznaczył (głównie na procesy związane z likwidacją kopalń) 13,77 mld zł - Janusz Olszowski dodał, że aby ukryć dysproporcję, stosuje się sztuczkę polegającą na zaliczaniu dopłat państwowych do systemu ZUS (w przeliczeniu na emerytów i rencistów górniczych) jako pomocy publicznej dla sektora węgla kamiennego.

Tymczasem wysoki poziom obowiązkowych obciążeń bardzo znacząco obniża konkurencyjność sektora energetycznego (ok. 0,5 mln miejsc pracy).

- W szczytowych okresach obciążenia na tonę węgla sięgały 125 zł, teraz wynoszą powyżej 90 zł z VAT. Nie wiadomo właściwie, dlaczego zastosowano akurat najwyższą sztywną stawkę podatku VAT - mówił Janusz Olszowski.

Wiele z 35 składników o charakterze danin, obciążających górnictwo węglowe, wywołuje sprzeciw. Tak jest np. z akcyzą i skomplikowanym systemem jej naliczania lub opłatą dla PFRON – karą za niezatrudnianie przez kopalnie... osób niepełnosprawnych.

- Dobrym pomysłem sprzed kilkunastu lat był obowiązkowy funduszu likwidacji zakładu górniczego. Chodziło o to, aby prywatni inwestorzy po wydobyciu gazu czy surowców w odkrywkach nie uciekali z zyskiem, porzucając teren – przypomniał Olszowski i argumentował, że w państwowych kopalniach węgla fundusz zamraża tylko około miliarda złotych bardzo potrzebnych pieniędzy.

Na "czarnej liście" przygotowanej w GIPH do weryfikacji są też min. opłata eksploatacyjna dla Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz niebotyczna opłata za tzw. informację geologiczną w procesie koncesyjnym. Janusz Olszowski przypomniał, że mimo odwołania ostatnio Głównego Geologa Kraju, do legislacji skierowano jego projekt przewidujący m.in. powołanie "policji geologicznej" finansowanej z kolejnych opłat przedsiębiorców.

Są dobre przykłady
Dr Arkadiusz Kustra przywołał za przykład racjonalnej polityki w zakresie obciążeń dla górnictwa Kanadę i Australię, gdzie podatki promują górnictwo, które traktuje się jak branżę narodową.

Niestety paneliści byli zgodni, że w Unii Europejskiej będzie dużo trudniej:
- Patrząc realnie nie mamy szans na wprowadzenie niczego, co nie wzoruje się na przyjętych w UE rozwiązaniach - oceniła prof. Maria Sierpińska.

Sceptyczny był też ekspert Łukasz Janiga:
- Czy UE nie zarzuci, że tworzymy system pomocy publicznej? Uzyskiwanie zgody KE na restrukturyzację górnictwa było ciężkim procesem i pokazało nam, że Komisja Europejska każdą preferencję dla górnictwa uznaje za pomoc publiczną - ocenił Janiga, przestrzegając, że ewentualne propozycje zmian w prawie podatkowym muszą być świetnie przygotowane.

Bezlitosny dla unijnych realiów był prof. Bronisław Barchański:
- W jaki sposób ma dać sobie radę branża węgla kamiennego i brunatnego, odpowiedzialna za 80 proc. bezpieczeństwa energetycznego w państwie, gdy na poziomie europejskim brutalnie się ją likwiduje? - pytał retorycznie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Braki kadrowe w Ruchu Knurów? Związkowcy piszą do JSW, znamy odpowiedź spółki

Związki zawodowe z KWK „Knurów-Szczygłowice” napisały do zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Apelują o zwiększenie załogi Ruchu "Knurów". 

Jak długo będziemy pracować? Nowe dane Eurostatu

Przeciętny mieszkaniec Unii Europejskiej będzie pracował coraz dłużej. Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że średnia długość życia zawodowego osiągnie 37,5 roku. Różnice między krajami pozostają jednak znaczące.

Marian Zmarzły: Polska nie może transformować się przez likwidację własnego bezpieczeństwa

Bezpieczna transformacja to surowce, energia, przemysł i odpowiedzialność za ludzi. Za każdą kopalnią stoją rodziny, firmy kooperujące, samorządy, szkoły i lokalny rynek usług. Transformacja energetyczna Polski wymaga redefinicji dotychczasowych założeń w obliczu zmiennych uwarunkowań geopolitycznych oraz wyzwań infrastrukturalnych. Wiceminister energii Marian Zmarzły wskazuje na konieczność oparcia procesu modernizacji na redundancji źródeł wytwórczych oraz zabezpieczeniu krajowego potencjału surowcowego, co jest kluczowe dla ciągłości działania Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. 

3 miliardy na odejście od węgla. NFOŚiGW chce dekarbonizować ciepłownictwo

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej rozpoczął konsultacje programu „Fundusz Transformacji Ciepłownictwa”.