Górnictwo: skąd się wzięły deputaty węglowe?

fot: Maciej Dorosiński

Zgodnie z obecnymi przepisami akcyzie podlega m.in. sprzedaż wyrobów węglowych na terytorium kraju, import oraz eksport. Nowe przepisy wprowadzają pojęcie tzw. finalnego podmiotu węglowego, czyli takiego, który kupuje wyroby węglowe w celach opałowych, w tym także objętych zwolnieniem

fot: Maciej Dorosiński

Nie ma racji ten, kto deputaty węglowe dla górników kojarzy z czasami PRL-u i I sekretarzem PZPR Edwardem Gierkiem. Historia tego świadczenia sięga przełomu XIX i XX wieku. Już wtedy wiele kopalni stosowało ten przywilej i to w sposób niezależny od siebie i w różnym wymiarze. Także II RP, aby wzmocnić konkurencyjność polskiego węgla, fundowała deputaty pracownikom spółek państwowych, m.in. kolejarzom.

Jak czytamy w gazecie firmowej Kompanii Węglowej z listopada 2014 roku: „O wydawaniu deputatu dla pracowników kopalń informował już np. Kuryer Śląski z 19 lipca 1922 r. W 1937 r. zaczął obowiązywać układ zbiorowy, zawarty pomiędzy Związkiem Pracodawców Górnośląskiego Przemysłu Górniczo-Hutniczego a związkami zawodowymi, w którym przewidziano wydawanie bezpłatnego węgla opałowego dla robotników w liczbie od 1,5 do 7 t rocznie (w zależności od stanu rodzinnego i wieku)”.

Trzeba się jednak cofnąć do roku 1925, czyli do początku wojny celnej z Niemcami. Po przyłączeniu Śląska do Polski okazało się, że produkcja węgla mocno przekraczała krajowe potrzeby. Na eksport szło nawet 40 proc. surowca. Aż 6 mln ton - do Niemiec. Pozwalały na to zapisy traktatu wersalskiego (klauzula najwyższego uprzywilejowania w handlu z Niemcami na okres 5 lat dla państw Ententy) oraz konwencja górnośląska (Polska zyskała na 3 lata prawa bezcłowego wywozu węgla do Niemiec). Jednak tuż po wygaśnięciu tych umów Niemcy wprowadziły jednostronny zakaz importu polskiego węgla.

Polski rząd szukał alternatywnego rynku zbytu. Z jednej strony na ukończeniu była budowa portu w Gdyni, z którego nasz węgiel popłynął do Skandynawii. Stało się tak, bo w Wielkiej Brytanii trwały strajki górników i pojawiła się okazja przejęcia rynku wyspiarzy. Z drugiej strony podjęto decyzję o budowie magistrali węglowej łączącej Górny Śląsk z wybrzeżem.

Michał Sutkowski w książce „Polski węgiel” przypomina, że w 1925 roku państwo zniosło podatek węglowy. Wszystko po to, aby nasz surowiec był bardziej konkurencyjny. Co więcej państwo zagwarantowało zbyt na część wydobywanego surowca – wypłacając swoim pracownikom, np. kolejarzom, część wynagrodzeń w naturze, czyli w deputatach węglowych!

Po 1945 roku zasady wydawania deputatów regulowano w kolejnych układach zbiorowych pracy. I tak układ zawarty w 1957 r. pomiędzy ministrem górnictwa i energetyki a Zarządem Głównym Związku Zawodowego Górników przewidywał, że pracownicy dostaną 8 t węgla. Emeryci i renciści otrzymywali 2,5 t węgla rocznie, o ile mieli co najmniej 10 lat stażu pracy.

Kolejne układy zbiorowe pracy w dużej mierze powielały te zapisy. Różnice tkwiły w szczegółach. I tak uprawnienie do bezpłatnego węgla znalazło się także w Karcie Górnika z 30 grudnia 1981 r. Zapisano w niej prawo do deputatu zarówno pracownikom, jak i emerytom i rencistom, a nawet członkom rodzin po zmarłych. Wymiar deputatu, jego wartość i forma (w naturze lub ekwiwalencie) ulegały modyfikacjom. W pewnym okresie uprawnienia do węgla w naturze przysługiwały wyłącznie osobom mającym piece węglowe, a pracownikom samotnym, bez gospodarstwa domowego, przysługiwały tylko 2 t.

Przywileje mają nie tylko górnicy. Deputat węglowy (gotówkowy przelicznik, dodawany co miesiąc do wypłaty) otrzymują także kolejarze, w tym emeryci. Oprócz tego korzystają z darmowych przejazdów. Z kolei zatrudnieni w energetyce mają niemal darmowy przydział energii (80 proc. dopłaty do rachunku), a w niektórych spółkach także deputat węglowy. Pracownicy niektórych browarów dostają przed świętami piwo, lotnicy – przeloty.

Deputat węglowy nie jest tylko polskim zwyczajem. Funkcjonuje on w czeskiej New World Resources. W 2010 r. wartość deputatu w zależnej od NWR czeskiej spółce OKD, dla emerytów i wdów, wynosiła od 1200 do 2700 czeskich koron (206,75 – 465, 21 zł) rocznie. Przyznawanie deputatów zależy tam od stażu pracy.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wielka iluzja wydajności. Ile naprawdę osób musi pracować na jedną ścianę w kopalni?

Z uwagą obejrzałem na naszym portalu (netTG.pl) debatę o przyszłości naszego górnictwa węglowego i kolejny raz staję się przeciwnikiem takich rozmów. Wypowiadają się w takich niby-dyskusjach ludzie, którzy mają powierzchowny obraz i wiedzę o naszej branży. W trakcie wspomnianej debaty padło ze strony prowadzącego pytanie, czy naprawdę może zabraknąć ludzi do fedrowania węgla

Polska energetyka wzmacnia ochronę przed cyberzagrożeniami

Polska buduje nową linię obrony przed cyberatakami na sektor energii. Polskie Sieci Elektroenergetyczne utworzą i będą prowadzić CSIRT Energia – wyspecjalizowany zespół, który będzie wspierał spółki z sektora w reagowaniu na cyberzagrożenia oraz koordynował, we współpracy z nimi, obsługę incydentów. Porozumienie w tej sprawie podpisali minister energii Miłosz Motyka i prezes PSE Grzegorz Onichimowski. W wydarzeniu uczestniczył wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Zmarli powracają w snach. Oni wciąż żyją w naszych sercach

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny sprzyjają refleksji nad przemijaniem ludzkiego życia. Wspominamy tych, których nie ma już wśród nas, ale też zastanawiamy się nad własnym istnieniem. mamy świadomość tego, że nas kiedyś również zabraknie na tym świecie. O sprawach ostatecznych rozmawiamy z ks. Piotrem Brząkalikiem, emerytowanym proboszczem, publicystą i rekolekcjonistą.

Zaduszki na Śląsku w cieniu górniczych tragedii. Te wspomnienia zostają w nas na zawsze

W Zaduszki wspominamy tragicznie zmarłych w kopalnianych katastrofach. Ale na Śląsku echa tych przykrych wydarzeń wybrzmiewają tak naprawdę na każdym kroku, przez cały rok, przez całe nasze życie.