Śląskie hałdy jak uśpione wulkany

fot: Jarosław Galusek/ARC

Hałda odpadów pogórniczych.

fot: Jarosław Galusek/ARC

Zwałowiska odpadów górniczych, zwane potocznie hałdami, to istne wulkany. Ugaszone, mogą ponownie się zapalić. Nie zawsze też posiadają charakterystyczny kształt stożka. Bywa, że spacerujemy po płaskim terenie, który stanowi hałdę i nawet nie mamy o tym pojęcia.

W województwie śląskim istnieje obecnie kilkaset obiektów powstałych w efekcie zgromadzenia różnego typu odpadów poprzemysłowych. Przeważają wśród nich górnicze. Wszystkie dały już o sobie znać, to znaczy, albo paliły się, albo nadal palą i są w fazie gaszenia. Niektóre poddano procesowi rozbiórki.

- Każda hałda, nawet ugaszona, może się zapalić, nawet te powstałe jeszcze na początku ubiegłego stulecia. Są to z reguły obiekty, gromadzące kilkaset tysięcy ton odpadów. Błędem jest zakładać z góry, że jeśli przez minione dziesiątki lat z hałdą nic się nie działo, to tak będzie zawsze. Nawet bardzo stare obiekty, co do których nie ma nawet pewności, do kogo należały, potrafią na nowo się zapalić - zauważa Marcin Grądziel z Zakładu Ochrony Wód Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach.

Skłonności odpadów do samozagrzewania się i samozapłonu zależą od właściwości materiałów, które hałda zawiera.

Intensywny przebieg
- Dla przykładu z hałdami należącymi do kopalń Jastrzębskiej Spółki Węglowej nigdy nie było problemów. Inaczej ma się sprawa z hałdami należącymi do dawnej Bytomskiej czy Rybnickiej Spółki Węglowej. Wiele w tym względzie zależy od technologii stosowanych w zakładach przeróbczych. Niektóre kierowały na zwałowiska spore ilości odpadów łatwopalnych. Dlatego każdy taki obiekt należy regularnie kontrolować, gdyż nie wiadomo, kiedy rozpocznie się proces termiczny - przestrzega Marcin Grądziel.

Śląskie hałdy przypominają trochę wulkany. Przez lata spokojne, potrafią uaktywnić się w najmniej oczekiwanym momencie. Zjawiska pożarowe mają zwykle intensywny przebieg. Bywa, że hałda zaczyna emitować nieprzyjemne zapachy lub dymić. Już wówczas należy podjąć pierwsze kroki zmierzające do jej ugaszenia. Przy okazji warto obalić kilka mitów na temat hałd i przestrzec przed niebezpieczeństwami, które czyhają na amatorów spacerów na tego rodzaju terenach.

- Hałdy są przyczyną dwóch uciążliwości – pyłowej i zapachowej. Oddziaływanie gazów pochodzących ze związków węgla i siarki w odległości 100 do 200 m nie jest niebezpieczne dla życia i zdrowia, ponieważ rozrzedza je powietrze. Lecz przebywanie na terenie obiektów - już tak, zważywszy chociażby możliwość wystąpienia emisji tlenku węgla tuż nad ich powierzchnią. Odradzam zatem spacery po hałdach ze zwierzętami domowymi, które mogą w tych warunkach paść. Na wielu zapożarowanych hałdach znajdujemy zimą padłe zwierzęta, które w okresie niskich temperatur poszukują ciepłych miejsc i giną zatrute tlenkiem węgla. W ogóle nie należy chodzić po hałdach, jeśli objęte są one procesem termicznym. Grozi to bowiem ugrzęźnięciem w tworzących się pustkach, nieraz bardzo głębokich. Panująca w nich temperatura sięga nawet 100 st. C. Znane są nam przypadki poparzeń - ostrzega ekspert z GIG.

Nie tylko stożki
Żeby było ciekawiej, hałdy wcale nie muszą mieć stożkowej budowy, dlatego spacerując po skwerze w centrum miasta, możemy nie mieć pojęcia, że w istocie poruszamy się po hałdzie. Tak było kilka lat temu w Chorzowie przy ul. Floriańskiej. Okazało się, że w tym miejscu ongiś składowano odpady poprzemysłowe.

- Cała prawda o historii takich terenów wychodzi najczęściej zimą. Wówczas na skutek parowania powstają charakterystyczne placki odsłaniające ziemię spod pokrywy śnieżnej lub żółtawe wykwity. To znak, że na terenie obiektu daje o sobie znać proces termiczny - wyjaśnia Marcin Grądziel.

Kilka lat temu rozebrano hałdę przy ul. Kadeckiej, w pobliżu katowickiego osiedla Tysiąclecia. Całość zajmowała 14 ha, a po rekultywacji w tym miejscu zaczęto budować mieszkania.

- To jak najbardziej możliwy scenariusz. Lecz na hałdach, nawet tych ugaszonych, odradzałbym wznoszenie infrastruktury murowanej i planowanie przedsięwzięć typu narciarska trasa zjazdowa. Hałdy powinno się zatrawiać i zakrzewiać niską roślinnością – uściśla Grądziel.

Przy obecnym poziomie wiedzy i zaawansowaniu sprzętu technicznego badanie stanu hałd nie nastręcza wielu problemów. Kamery termowizyjne dają obraz, na podstawie którego można ocenić wstępnie stan zagrożenia, zmierzyć poziom gazów i temperatury zwałowiska. Bardziej szczegółowe dane uzyskiwane są w procesie skomplikowanych badań, w których prym wiedzie Główny Instytut Górnictwa.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Flota osobowych elektryków w Polsce wzrosła w ciągu roku o połowę

Liczba elektrycznych samochodów osobowych była we wrześniu o połowę wyższa niż rok wcześniej, jednak liczba nowych rejestracji spadła - wynika z danych Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności, F5A i Otomoto.

„Podziemne Królestwo” – materiał dziennikarzy śledczych TVN24 o tym kto blokuje zmiany w górniczym kolosie

Reportaż „Czarno na Białym” wskazuje na dwa główne powody kryzysu: cykliczność rynku węgla koksowego i wieloletnie zaniechania restrukturyzacyjne. W 2022 r. tona węgla koksowego kosztowała rekordowe 360 dolarów, dziś to 230 dolarów – na granicy opłacalności. Jak tłumaczy w programie zarząd JSW, przychody nie pokrywają kosztów. Poduszka 7 mld zł z czasów hossy została w ciągu trzech lat wydana na pokrycie kosztów funkcjonowania.

Protest w Bogdance. Zarząd spółki deklaruje otwartość na dialog

Rozpoczął się protest w Bogdance. Związkowcy pod siedzibę zarządu Lubelskiego Węgla Bogdanka przynieśli drewnianą trumnę z napisem „górnictwo i energetyka” i zapowiedzieli, że nie wyjdą z budynku – informuje Polskie Radio Lublin.

Południowy Koncern Węglowy wsparł ćwiczenia ratownicze MAYDAY’26

Południowy Koncern Węglowy S.A. był jednym z głównych partnerów czwartej edycji MAYDAY’26 – wydarzenia poświęconego doskonaleniu współpracy służb ratowniczych podczas zdarzeń z dużą liczbą poszkodowanych. Spółka udostępniła na potrzeby ćwiczeń infrastrukturę kolejową Zakładu Górniczego Janina w Libiążu i zaangażowała pracowników w obsługę ruchu kolejowego. W wydarzeniu uczestniczyli także ratownicy górniczy z ZG Janina, którzy prezentowali specjalistyczny sprzęt i prowadzili instruktaż pierwszej pomocy.