Węgiel polski kontra węgiel... lubelski

fot: ARC

Do Polski zdążyła dotrzeć europejska obsesja na punkcie węgla. Były już prezes Euracoal Paweł Smoleń słusznie zauważył kiedyś, że unijna polityka antyemisyjna zmieniła się w politykę antywęglową - stwierdza Dawid Salamądry

fot: ARC

Polska Grupa Górnicza wzięła sobie do serca swoją nazwę i szykuje ekspansję na terytoria, do których do tej pory było jej za daleko i na których niepodzielnie rządziła lubelska Bogdanka. Za chwilę podobny kierunek obrać może powstający właśnie Polski Holding Węglowy. Nazwa zobowiązuje.

Lubelska Bogdanka była od lat stałym dostawcą elektrowni w Ostrołęce, należącej do gdańskiej Energi. Bliskość elektrowni z kopalnią i niezbyt wygórowane wymagania jakościowe odbiorcy (wykluczające możliwość zmiany dostawcy na np. lepszy pod względem parametrów kaloryczności i zawartości siarki węgiel z Rosji) sprawiała, że był to układ wręcz idealny. Obok należącej do Enei elektrowni w Kozienicach, ostrołęcki zakład był jednym z kluczowych klientów LW Bogdanki. Teraz jednak pozmieniały się nieco struktury właścicielskie pomiędzy producentami prądu i węgla, co może znacząco wpłynąć na to, jak będą przebiegały kierunki dostaw surowca na mapie Polski.

Polska Grupa Górnicza powstała dzięki zaangażowaniu się w nią przede wszystkim koncernów energetycznych. Jednym z nich była właśnie Energa, która swoje zakłady posiada tylko na północy kraju, nigdy więc nie była ciekawym klientem dla śląskich kopalń. Teraz, kiedy gdański koncern wyłożył w Katowicach pieniądze na stół, żeby pomóc postawić PGG na nogi (obejmując 15,7 proc. udziałów, docelowo 17,1 proc.), oczywiste wydaje się, że będzie chciał skorzystać z możliwości zdywersyfikowania dostaw i postawić na "swoje" kopalnie. Dali temu wyraz prezesi obu firm, kiedy dwa tygodnie temu podpisali list intencyjny na odbiór 2 mln t węgla do nowego bloku w Ostrołęce (Ostrołęka C) i kolejnego miliona ton do już istniejących instalacji (Ostrołęka B).

Prezes Dariusz Kaśków tłumaczy, że decyzja była najkorzystniejszą z możliwych z punktu widzenia ekonomiki elektrowni, a cena zaoferowanego węgla z dostawą ze Śląska do północno-wschodnich granic województwa mazowieckiego będzie rynkowa. Umowa na dostawy węgla do Ostrołęki C ma obowiązywać na następne 30-40 lat.

W Katowicach już zacierają ręce (prezes Tomasz Rogala cieszy się, że taki kontrakt pozwoli myśleć o inwestycjach w proces wydobywczy), tymczasem prezes lubelskiej Bogdanki stara się póki co zachować zimną krew i oświadcza, że współpraca z elektrownią Ostrołęka będzie kontynuowana. W podobnym tonie wypowiada się minister Grzegorz Tobiszowski, który zapewnia, że nikt z Ostrołęki Bogdanki wyrugować nie chce. Z tego też powodu Bogdanka nie zamierza się zwijać z produkcją i utrzyma ją w najbliższych latach na obecnym poziomie 8-9 mln t rocznie. Z drugiej strony deklarację mającej technicznie możliwości wydobywcze na poziomie 11 mln t kopalni można odebrać jako zahamowanie rozwoju. Te 2 mln t to właśnie zapotrzebowanie nowego bloku w Ostrołęce. Rozwijać chce się natomiast właśnie elektrownia, ale już nie sama z obecnym właścicielem, a z... właścicielem Bogdanki.

Enea podpisała z Energą list intencyjny ws. budowy nowego bloku klasy 1000 MW w Ostrołęce. Przetarg powinien być ogłoszony jeszcze w tym roku, obecnie trwają analizy ekonomiczne. Wcześniej Enea zainwestowała w nowy blok 1075 MW w Kozienicach, więc dysponuje szeroką wiedzą na temat tego typu inwestycji. I tak jak jeszcze kilka miesięcy temu Bogdanka mogła cieszyć się z planów rozbudowy Ostrołęki, tak dzisiaj nie wiadomo nawet, czy będzie jej dane otwierać szampana z okazji stawiania nowego bloku w Kozienicach.

Jest już na 100 proc. pewne, że Enea zaangażuje się w zamianę Katowickiego Holdingu Węglowego w Polski Holding Węglowy. Co więcej, z 350 mln zł wkładu będzie jego większościowym udziałowcem, co de facto oznacza, że z grupy paliwowo-energetycznej z jedną kopalnią stanie się grupą z trzema kopalniami (w PHW mają się docelowo znaleźć dwa zakłady). Już na starcie Holding będzie musiał się wykazać zwiększoną sprzedażą, więc kontrakt na dostawy do nowego bloku w Kozienicach będzie dla niego wybawieniem. To również dla Bogdanki oznaczać będzie ni mniej, ni więcej tylko właśnie zatrzymanie rozwoju w kierunku wydobycia na poziomie 11 mln t rocznie. Pytanie tylko, czy na tym zatrzyma się apetyt starego/nowego producenta, czy będzie chciał śladem PGG odbić Bogdance kawałek kozienickiego tortu?

W najgorszym możliwym wariancie, czyli właśnie stracie części dostaw do Ostrołęki i Kozienic, Bogdanka stanąć może przed dużym problemem sprzedażowym. Teoretycznie mogłaby pójść w tym samym kierunku co Polska Grupa Górnicza, czyli odbicia z rąk importerów rynku ciepłowniczego, w tym przypadku na ścianie wschodniej. Niestety, węgiel w Zagłębiu Lubelskim, gdzie fedruje Bogdanka, jest raczej marnej jakości i nadaje się tylko do elektrowni. Z tego samego powodu w sferze mrzonek pozostają powtarzające się od roku deklaracje LWB o wejściu na rynek ukraiński. Wprawdzie ostatnio DTEK zamówił z Polski 70 tys. t, ale był to węgiel koksowy, bliższy parametrami antracytowi zamówionemu w tym samym czasie z RPA. Pomimo renty geograficznej, dobrej logistykie i sprzyjającej atmosfery politycznej, Bogdanka nie ma co liczyć na wejście na tamten rynek. Zupełnie odrębnym wątkiem jest jeszcze niewypłacalność wschodnich partnerów...

Czy szykuje się nowa wojna w branży, tym razem polsko (śląsko)-lubelska? Wszystko zależy tylko od apetytu spółek katowickich oraz tego, jakie decyzje właścicielskie podejmować będzie Enea, która trochę naciskana (PHW) i trochę na własne życzenie (LWB) stanie się za chwilę drugim największym producentem węgla kamiennego w Polsce i Unii Europejskiej.

Dawid Salamądry, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego i portalu polishcoaldaily.com.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Transformacja energetyczna Polski: Co czeka węgiel? Kluczowa konferencja już w październiku

W październiku w Zakopanem, pod auspicjami Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk, spotkają się eksperci z najbardziej prestiżowych ośrodków naukowych naszego kraju. W centrum uwagi pojawią się zagadnienia związane m.in. z bezpieczeństwem energetycznym, rynkiem surowcowym i dekarbonizacją.

Grzegorz Wacławek o przyszłości PGG: Nie możemy zaklinać rzeczywistości

Czy mamy zamykać? Czy mamy rozwijać? Czy mamy coś zmieniać? To dylematy, przed którym stoi Polska Grupa Górnicza, ale i górnictwo w całej Europie – mówił podczas konferencji „Trójkąt Transformacji” Grzegorz Wacławek, wiceprezes PGG ds. restrukturyzacji. - Restrukturyzacja i moje zadanie tak naprawdę polega na tym, bym odpowiedzialnie przygotował spółkę do zmiany. Do tego, by się dostosowała do tych zmian gospodarczych, które czekają region - dodał wiceprezes.

Likwidacja kolizji elektroenergetycznych na obszarze Tauron Dystrybucja – perspektywa wykonawcy

Na Górnym Śląsku, w Zagłębiu Dąbrowskim i w większej części województwa małopolskiego dominującym operatorem systemu dystrybucyjnego jest Tauron Dystrybucja. Praktycznie każda likwidacja kolizji elektroenergetycznej w tym regionie – przy inwestycji drogowej, deweloperskiej, przemysłowej czy nowej farmie PV – odbywa się więc w jego procedurach i pod jego nadzorem. 

Od lanosów i futer dla żon górników do „przegranego życia”. Jak zapamiętałem transformację na Śląsku

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem słowo „transformacja” w kontekście przemian naszego regionu? Nie potrafię sobie tego przypomnieć. Nie pamiętam konkretnego wywiadu, artykułu czy filmu, który by mną wstrząsnął i sprawił, że nagle zrozumiałem, czym ta transformacja jest lub jak powinna bądź też nie powinna wyglądać. Doskonale pamiętam jednak moment, w którym po raz pierwszy byłem obserwatorem jej realnych, często dramatycznych skutków, oczywiście nie znając wtedy jeszcze samego pojęcia „transformacja”.