Import węgla ciągle będzie rósł

Swinoujscie port ARC K3

fot: ARC

Polskie porty inwestują w przebudowę nabrzeży, by móc przyjmować więcej węgla <i>(na zdjęciu Świnoujście)</i>

fot: ARC

Import do polski wciąż rośnie. Od 2008 roku Polska jest importerem węgla kamiennego netto. Nie ma już szans, by wywozić więcej paliwa, niż go sprowadzać, bo produkcja krajowa surowca spada - napisała w poniedziałek \"Rzeczpospolita\".

Węglokoks, główny eksporter czarnego złota, oraz PKP Cargo podpisują dziś w Katowicach umowę na przewóz węgla do 2013 r. Jednym z powodów są nowe umowy Węglokoksu m.in. z Kompanią Węglową, dzięki którym drastycznie spadający eksport ma w tym roku wzrosnąć do ponad 7 mln ton. Ale to wzrost jednoroczny. Jerzy Galemba, rzecznik Węglokoksu, przyznaje, że zagraniczna sprzedaż paliwa będzie spadać, bo zmniejsza się krajowe wydobycie (z niedawnych 100 mln ton rocznie do ok. 80 mln ton obecnie) - podała \"Rzeczpospolita\".

Z danych Węglokoksu wynika, że przez 11 miesięcy 2009 r. do Polski przyjechało już 8,4 mln ton zagranicznego węgla. Z szacunków \"Rz\" wynika, że po rozbudowie terminali w portach (dotąd były \"wąskim gardłem\", bo przystosowano je do wywozu a nie do przyjmowania surowca - przyp. nettg.pl) może być dwukrotnie więcej. A to oznacza, że import węgla do Polski będzie mógł sięgnąć 20 mln ton rocznie, co stanowi ok. 25 proc. rocznej krajowej produkcji tego surowca.

Już od zeszłego roku import węgla sukcesywnie rośnie. Takie sygnały płyną z portów morskich, do których trafia węgiel, i od kolejowych przewoźników towarowych. – W 2009 roku, w porównaniu z 12 miesiącami roku 2008, import węgla do Polski koleją wzrósł o ok. 56 proc. – mówi \"Rz\" Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo. W tym samym czasie sprzedaż węgla ogółem spadła o ok. 15 proc. PKP Cargo transportuje ok. 83 proc. węgla trafiającego do Polski koleją, wywozi od nas 92,5 proc. sprzedawanego surowca. Średnio rocznie narodowy przewoźnik transportuje ok. 50 mln ton węgla.

– Mamy sygnały, że i w tym roku będziemy więcej importować, niż eksportować – mówi Balczun, którego spółka inwestuje w terminal w Małaszewiczach.

Do nowych inwestycji, które pozwolą na zwiększenie importu surowca, przygotowują się też porty morskie w Gdańsku i Gdyni.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej