Nagrody: GIG wyróżniony przez BCC

25 listopada br. w Warszawie Główny Instytut Górnictwa otrzymał nagrodę w konkursie Business Centre Club "Firma Dobrze Widziana".

Konkurs ten wyróżnia firmy o najbardziej odpowiedzialnym społecznie wizerunku w regionie. Przyznanie Instytutowi tego tytułu jest wyrazem uznania i podziękowania za zaangażowanie społeczne oraz realizowanie idei odpowiedzialności społecznej biznesu. Konkurs opiera się na założeniu, że przedsiębiorstwa nie istnieją same dla siebie, a ich jedynym zadaniem nie jest osiąganie zysku, ale w sposób przyjazny korzystają z zasobów naturalnych, aktywnie uczestniczą w życiu lokalnej społeczności, dbają o bezpieczne środowisko pracy, inwestują w swoich pracowników oraz relacje z kontrahentami i dostawcami.

GIG doceniony został za wspieranie rozwoju zawodowego kadry Instytutu, dbałość o dobre i bezpieczne warunki pracy, respektowanie wymogów bezpieczeństwa i ochrony środowiska, kierowanie się zasadami uczciwej konkurencji oraz angażowanie się w akcje społeczne i udział w kreowaniu innowacyjności.

- Bardzo wiele naszych działań z obszaru społecznej odpowiedzialności wypływa z naszych wieloletnich tradycji, co wiąże się z tym, że w 2015 r. Główny Instytut Górnictwa obchodzi jubileusz 90-lecia istnienia. Po tylu latach służenia sprawom polskiego górnictwa rola GIG w regionie wcale nie zmalała - mówi prof. dr hab. inż. Józef Dubiński, naczelny dyrektor GIG. - Nasz Instytut zawsze był otwarty na nowe wyzwania, by sprostać swojej roli i odpowiadać na nowe oczekiwania społeczne. Współpracujemy z najlepszymi polskimi i zagranicznymi firmami i jednostkami naukowymi, mamy więc szansę obserwować również ich działania.

A wiodące przedsiębiorstwa na całym świecie w coraz większym stopniu dostrzegają wymierne korzyści, płynące ze ścisłej korelacji ich społecznego zaangażowania ze swoimi celami strategicznymi. Dzięki temu zyskują wizerunek odpowiedzialnych partnerów we wszystkich obszarach działalności.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej