Eksperci: tylko transport konny do Morskiego Oka

fot: Krystian Krawczyk

Nie możemy zgodzić się ze stwierdzeniami, że użytkowanie koni, zgodne z ich biologią i określonymi normami, jest znęcaniem się nad zwierzętami - napisali specjaliści w apelu do ministra środowiska

fot: Krystian Krawczyk

Polski Związek Hodowców Koni oraz hipolodzy sprzeciwiają się próbom likwidacji zaprzęgów konnych wożących turystów do Morskiego Oka. Jeśli konie zastąpią meleksy, fiakrzy i hodowcy stracą źródło utrzymania, a konie prawdopodobnie pójdą na ubój - napisali w apelu do ministra środowiska.

"Nie możemy zgodzić się ze stwierdzeniami, że użytkowanie koni, zgodne z ich biologią i określonymi normami, jest znęcaniem się nad zwierzętami. Koń od chwili jego udomowienia zawsze wykorzystywany był jako tzw. żywa siła pociągowa, co znalazło swoje odzwierciedlenie w programach hodowlanych, gdzie uwzględniona jest ocena cech użytkowych konia, tj. predyspozycji wierzchowych lub zaprzęgowych" - napisali sygnatariusze apelu.

Rzecznik prasowy resortu środowiska Paweł Mikusek powiedział, że "resort z uwagą śledzi dyskusję i argumentację podmiotów zainteresowanych sprawą". Przedstawiciele ministerstwa biorą także udział w pracach powołanej przez Tatrzański Park Narodowy grupy roboczej do spraw sytuacji koni na drodze do Morskiego Oka, której zadaniem jest wypracowanie rozwiązania transportu turystów. Na tej popularnej trasie turystycznej testowany jest pojazd elektryczny; ma się też pojawić wóz konny wspomagany silnikiem elektrycznym.

W liście skierowanym do resortu środowiska zwrócono uwagę, że hodowcy koni na całym świecie poddają konie różnym próbom dzielności, doskonaląc je w kierunku pożądanych cech, a wysiłek fizyczny zgodny jest z biologią tych zwierząt.

Zdaniem sygnatariuszy apelu konie są zbyt kosztowne w utrzymaniu, by podobnie, jak psy miały szansę towarzyszyć człowiekowi nie wykonując żadnej pracy. "W ciągu tysiącleci w dużej mierze właśnie dzięki ich pracy rozwinęła się cywilizacja, a konie stały się tak liczne i zróżnicowane rasowo" - zauważają sygnatariusze apelu.

Specjaliści od hodowli koni zwracają uwagę, że jeśli konie na trasie nie będą pracować w zaprzęgu, prędzej czy później zostaną zgładzone i znikną z krajobrazu Tatrzańskiego Parku Narodowego. "Nie można ratować zwierząt poprzez ich unicestwienie" - podkreślili specjaliści.

Hipolodzy uważają, że transport konny na terenie parku narodowego jest najbardziej naturalnym, ekologicznym i zgodnym z tradycjami elementem górskiego krajobrazu, stanowiąc wielką atrakcję turystyczną.

"Na likwidacji transportu konnego ktoś zarobi, ale na pewno nie ci, którzy od wieków budowali wizerunek tego zakątka Polski i dla których wożenie turystów zawsze było źródłem utrzymania ich rodzin". Specjaliści zauważają, że w przypadku zastąpienia koni meleksami, fiakrzy oraz hodowcy koni, weterynarze, rymarze, podkuwacze stracą źródło utrzymania, a konie najprawdopodobniej zostaną skierowane na ubój.

Zdaniem hipologów nigdy nie można wykluczyć nagłych zachorowań lub wypadków koni, które zdarzają się zarówno w transporcie turystycznym, jak i w sporcie czy rekreacji.

Eksperci alarmują, że jeszcze w latach 60. XX w. w Polsce żyło 3 mln koni, a obecnie jest ich tylko ok. 300 tysięcy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska ma złoża, ale czy ma klimat do inwestycji? O górnictwie, Myszkowie i społecznej akceptacji w Sejmie

Myszków pokazuje więc fundamentalny problem polskiej gospodarki surowcowej: samo udokumentowanie zasobów nie oznacza jeszcze możliwości ich gospodarczego wykorzystania. Potrzebne są dalsze analizy techniczne i ekonomiczne, ocena oddziaływania na środowisko, odpowiednie warunki prawne i inwestycyjne, a przede wszystkim dialog z lokalną społecznością.

Co najchętniej kupujemy "z drugiej ręki"? Powstał raport

Zakupy używanych produktów są ważne w zarządzaniu codziennymi wydatkami dla ponad trzech czwartych Polaków mających doświadczenie z kupowaniem towarów z "drugiej ręki" - wynika z raportu eBay

Będzie przebudowa węzła autostrady A4 w Chorzowie

Sześć ofert dostała GDDKiA w przetargu na przebudowę węzła autostrady A4 w Chorzowie.

Nowe warianty trasy N-S do Mikołowa. Ruda Śląska odpowiada na ponad 600 uwag mieszkańców

Władze Rudy Śląskiej zaprezentowały dwa nowe warianty przebiegu planowanej trasy N-S na odcinku od autostrady A4 do granicy z Mikołowem. Projektanci przygotowali je po analizie ponad 600 uwag, wniosków i petycji zgłoszonych przez mieszkańców Halemby po czerwcowym spotkaniu.