Górnictwo: Sosnowiec w relacji na żywo w TVP INFO

1410907215 tojesttemat tvpinfo

fot: tvp.info

- 0by w Sosnowcu nie powtórzył się Wałbrzych! - ostrzegał widzów w Polsce prowadzący program TVP Info we wtorek na żywo spod kopalni w Kazimierzu

fot: tvp.info

Górnicy, mieszkańcy, władze Sosnowca wystąpili we wtorek (16 września) w programie "To jest temat", nadanym na żywo o 17.30 spod sosnowieckiej kopalni Kazimierz-Juliusz przez ogólnopolską telewizję TVP Info.

Telewizję zaprosili do Sosnowca związkowcy WZZ Sierpień 80, którzy parę godzin wcześniej zorganizowali pod kopalnią kolejny wiec przed Marszem Głodnych, który (jednocześnie z marszem Solidarności) przejdzie przez Katowice i Sosnowiec w środę 17 września.

Holding nie stanął przed kamerami
Udziału w programie "stanowczo odmówili" - jak zaznaczył prowadzący audycję Marcin Rosiński - przedstawiciele Katowickiego Holdingu Węglowego. Na antenie lektor odczytał jedynie treść oświadczenia KHW, że decyzja o zakończeniu wydobycia z końcem września tego roku "będzie utrzymana". Zarząd KHW powtórzył, że podtrzymuje wielokrotnie wyrażaną wolę i gwarancję zatrudnienia wszystkich pracowników kopalni na czas nieokreślony, na takich warunkach, jak 16,5 tys. zatrudnionych w KHW.

Chcemy tu nadal fedrować! - mówił Krzysztof Dondas z komitetu obrony kopalni. Górnicy twierdzili, że proponowane warunki są nie do przyjęcia, bo chce się przejść do porządku dziennego nad tym, że załoga straci tegoroczną i zaległą barbórkę oraz 14. pensję a za sierpień dostala tylko połowę wynagrodzenia: - Jak mamy za to żyć? - pytali rozżaleni.

Szczepan Kasiński z władz

Sierpnia 80 w KHW podkreślił, że na nagranie przyszły tłumy mieszkańców dzielnicy, bo likwidacja kopalni oznacza katastrofę dla całej społeczności:

- To jest problem mieszkaniowy, problem tej pani z kiosku i tych sąsiadów z lokalnego targowiska. Nie będzie miał kto od nich kupować i upadną. Jak wygląda region wałbrzyski, nie muszę nikomu mówić. Sosnowiec nie chce być takim miastem, gdzie wszyscy chodzą po hasiokach! - mówił Kasiński, który przyjechał do programu prosto ze spotkania związkowców i zarządu kopalni oraz KHW z wojewodą śląskim w Katowicach. Relacjonując początek mediacji, podkreślił, że Piotr Litwa był "bardzo zaniepokojony eskalacją konfliktu".

Kiedyś kwitła, ale przyszli... prezesi
- Mieszkania zakładowe są zadłużone na 17,5 mln zł - mówiły kobiety z Kazimierza Górniczego. O defraudacje pieniędzy z opłat mieszkańcy oskarżali byłego prezesa kopalni. Wspominali, że zabronił wpuszczać lokatorów do swojego biura, gdy przychodzili wyjaśniać sytuację.

- Kiedyś kopalnia była kwitnąca i wszystko, co widzicie tu wokoło, powstało dzięki niej. Budynki w dzielnicy, słynny park, będący chlubą Sosnowca. Upadek zaczął się od naszego wspaniałego, utytułowanego pana Buzka, który zaczął zamykać kopalnie. Kazimierza-Juliusza też trzeba było jakoś załatwić, więc Holding przysyłał swoich prezesów. Jeden, drugi, trzeci i w tej chwili z kwitnącej kopalni zostały długi - mówił starszy mieszkaniec dzielnicy.

Prezydnet Sosnowca: Niech państwo odda nam grunty!
Wspominano, że półtorej godziny wcześniej prezydent Sosnowca uspokajał mieszkańców, iż wspólnie z Holdingiem uda się wyjść z kłopotów.

- Niczego nie obiecywałem. Mówiłem, że musimy razem dopilnować właściwego uwłaszczenia mieszkań zakładowych. Jako miasto mamy doświadczenie, bo przerabialiśmy to już w Niwce-Modrzejowie i w Milowicach. To już czwarta likwidowana w Sosnowcu kopalnia - wyjaśniał wywołany do głosu Kazimierz Górski, prezydent miasta. Kwitował z przekąsem: - Jesteśmy już przyzwyczajeni...

- Ludzie denerwują się i mają prawo, bo ta akurat kopalnia jest stosunkowo mało zadłużona jak na Holding, który negocjuje dziś emisję 500 mln euro obligacji - ocenił prezydent Górski. Ujawnił, że w sprawie restrukturyzacji Kazimierza-Juliusza dwukrotnie spotkał się niedawno z wiceministrem gospodarki Jerzym Pietrewiczem. Prezydent Górski zaapelował na antenie do premier Kopacz, by skarb państwa (właściciel wszystkich gruntów w dzielnicy, dzierżawionych przez kopalnię i nadleśnictwo) udostępnił gminie pogórnicze tereny pod inwestycje.

Jedni myślą, drudzy krzyczą
Górski zawołał do zebranych:

- Proszę państwa, ten proceder w górnictwie trwa od lat. My jesteśmy tutaj ostatnim bastionem górniczym w Zagłębiu. Kto ma interes w tym, żeby porzucić wszystkie zasoby i zamknąć ostatnią kopalnię? Żeby jej ulżyć wykupiliśmy już jako miasto teren parku, dom kultury, dwa przedszkola. Widać więc, że jest pewna grupa ludzi myślących o ekonomii i jest też tu grupa, która krzyczy, namówiona przez oponentów - mówił prezydent Sosnowca, dodając, ze jeśli premier, rząd, skarb państwa i KHW włączą się do pomocy, jest szansa "pociągnąć jeszcze wydobycie i godziwie przygotować proces likwidacji zakładu". Dodał, że "kopalnia znika w niesławie w kategoriach zarządzania przez KHW".

Warszawa okupuje to miasto! Apel do premier Kopacz
Prezydent zaznaczył, że aż 26 proc. powierzchni Sosnowca ciągle należy do Skarbu Państwa, który "wyprowadził" już 4 kopalnie, 60 swoich zakładów przemysłowych i pozostawił samorządowi problem brakujących miejsc pracy. Jednak swych gruntów nie chce oddać gminie, która ściągnęłaby na nie inwestycje i pracę. Górski po raz kolejny zwrócił się do nowej premier rządu:

- Jutro ci ludzie będą szli ulicami i prosili o ratowanie zakładu. A my, samorządowcy, prosimy, żeby to miasto wreszcie przestało być pod okupacją Warszawy! - Górski zobrazował, że że po likwidacji kopalni Sosnowiec byłby jedynym tej wielkości miastem w Polsce bez ani jednego państwowego zakładu pracy, ale z państwową własnością aż na ćwierci terytorium!

300 mln zł miał dostać Kazimierz-Juliusz?
Radny Zbigniew Dziewanowski wytykał, że zamykano mu przez 12 lat drzwi do prezesów kopalni w Kazimierzu, ale prezydent Sosnowca w tym samym czasie mógł z nimi rozmawiać. Górski odparł, że szansę upatrywano w wydobyciu węgla z sąsiadującego obszaru nieczynnej kopalni Jan Kanty w Jaworznie.

- Po raz pierwszy w Polsce stało się tak, że obiekcje prezydenta Jaworzna, któremu nie bardzo podobało się wydobycie po miastem, doprowadziły do zaniechania poważnej inwestycji - krytykował Górski, dodając, że gdy kilka lat temu KHW wziął ponad 1 mld zł kredytu, 300 mln zł miano przeznaczyć dla Kazimierza-Juliusza, ale blokada ze strony Jaworzna zamknęła szansę ich wykorzystania.

(KHW wkrótce po emisji programu stanowczo zdementował informację o planie przeznaczenia części wpływów z obligacji KHW dla kopalni w Sosnowcu, bo jest osobną spółką i sama musiałaby występować o kredyty - przyp. red.)

Oddawali nagrody, by szukać złóż
Jarosław Dudek z Sierpnia 80 przypomniał, że górnicy zrezygnowali z nagród, by pieniądze przeznaczyć na odwierty badawcze w okolicy, których wyniki niestety nie przyniosły spodziewanego efektu.

- Oceniono, że wydobycie się nie opłaci i kopalnia upadnie, ale dlaczego prywatne firmy chcą w takim razie kupić prawo do tych złóż? Coś chyba jest nie tak? - pytał retorycznie.

Nie pójdziemy do KHW jak baranki!
- Gdzie jest 300 mln zł, które miano tu zainwestować?! - górnicy podchwycili informację podaną przez prezydenta Sosnowca. Prowadzący program mitygował ich, że jest za późno na inwestycje, bo postanowiono o likwidacji.

- Odpowiedź, gdzie jest tych 300 mln zł, nawet jak by padła, nie uratuje tej kopalni. To fakt. Ale to, że pójdziemy na rzeź ze spuszczonymi głowami, jak baranki, też jej nie pomoże! Dlatego pójdziemy tam (do siedziby KHW w środę w marszu protestacyjnym nazajutrz - przyp. red.) z podniesionym czołem - wołał Kasiński.

A jeśli powstanie cała Polska?!
- Nas nie wybiera się tam garstka! A co, jak się gdzieś indziej zacznie wybierać... cała Polska?! Też nam powiedzą, że decyzje zapadły i nic nie załatwimy?! - zagrzewał działacz i dodał: - Ktoś nam kiedyś podpowiadał, że mamy wziąć sprawy w swoje ręce. I mamy zamiar to zrobić! - ostrzegł.

W środę Solidarność i Sierpień 80 organizują wielotysięczne marsze, które przejdą kilkanaście kilometrów, przez centra Sosnowca i Katowic, z kopalni w Kazimierzu do siedziby KHW przy ul. Damrota w Katowicach.

Nie chcemy zasiłków, tylko pracy
- My, zwykli ludzie, boimy się zostać bez środków do życia i bez dachu nad głową - mówiła żona górnika z 24-letnim stażem, której syn musiał wyjechać za pracą za granicę. - Nie chcemy brać zasiłków, chcemy pracować. Prosimy premier i innych decydentów, żeby nam to umożliwili!

25 lat temu jednym pociągnięciem pióra zlikwidowano w Wałbrzychu wszystkie kopalnie a potem przez ćwierć wieku miasto nie mogło się podnieść z degrengolady, oby coś podobnego nie wydarzyło się tu, w Sosnowcu - zakończył prowadzący Marcin Rosiński przypominając o ponad dwustuletniej tradycji górnictwa w Zagłębiu.

Zobacz nagranie na stronie TVP Info

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zielona Pracownia pod Chmurką w Skrzydlowie otwarta. Nowa eko-inwestycja w gminie Kłomnice

Szkoła Podstawowa w Skrzydlowie zyskała nowoczesną, ekologiczną przestrzeń do nauki na świeżym powietrzu. 15 maja oficjalnie otwarto tam „Zieloną Pracownię pod Chmurką”, która ma pomóc w praktycznym poznawaniu przyrody. Inwestycja warta ponad 177 tys. zł została zrealizowana przy wsparciu WFOŚiGW w Katowicach

Polskie kopalnie zachwycają świat, podczas gdy inne zniknęły. Eksperci: to dziedzictwo nie przetrwa samo

Przez cztery dni Wieliczka i Tarnowskie Góry były miejscem spotkań ekspertów, muzealników, naukowców i przedstawicieli ośrodków górniczych z ponad dwudziestu krajów świata. Tegoroczna konferencja odbywała się pod hasłem „Dziedzictwo górnicze w szybko zmieniającym się świecie”.

Nie żyje Piotr Pyzik, były wiceminister od górnictwa

W wieku 69 lat zmarł Piotr Pyzik, były poseł PiS i były wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo.

Korski: Chcę wierzyć, że JSW stanie na nogi, bo to problem tysięcy ludzi i ich rodzin

Jastrzębska Spółka Węglowa ma nowy zarząd, prezesem został, a właściwie pozostał, Bogusław Oleksy. Od wielu lat związany z energetyką węglową i węglowym górnictwem. Zastanawia mnie tylko, dlaczego procedura wyboru prezesa trwała tak długo? Dla pogrążonej w kryzysie firmy brak lidera mocno osadzonego za sterem, czyli z poparciem i zaufaniem, to problem niebagatelny w oczach biznesowych partnerów. Stary/nowy prezes miał odwagę podjąć się kierowania taką firmą i w takim czasie i ma, moim zdaniem, odpowiednie kwalifikacje. W świetle tego przeciągająca się procedura wyboru wskazywała na ograniczone zaufanie do kandydata. Tak to odbieram, a zwłaszcza w świetle nagłej rezygnacji przewodniczącego rady nadzorczej JSW, który podał co prawda inny powód, ale wypadło, jak wypadło.