Negocjacje wielkości dostaw i cen podstawowego paliwa dla energetyki
fot: Jarosław Galusek
Węgiel pozostanie stabilizatorem bezpieczeństwa energetycznego kraju przynajmniej do 2030 roku
fot: Jarosław Galusek
Mniejsze zapotrzebowanie na prąd sprawiło, że zyskały elektrownie bazujące na węglu brunatnym, który jest tańszy od kamiennego. Elektrownie na węgiel kamienny musiały ograniczyć w tym roku produkcję o 5–6 proc. Na dodatek zapasy węgla w elektrowniach są nadal wysokie. Wynoszą około 4,4 mln ton, co wystarcza na około 50 dni wytwarzania.
Jak wynika z danych Ministerstwa Gospodarki, rośne import węgla energetycznego. Do końca sierpnia sprowadzono do Polski 5,16 mln ton (w tym samym czasie ubiegłego roku – 3,33 mln ton).
Tańszy węgiel – tańszy prąd i ciepło
Elektrownie i ciepłownie z Grupy Tauron Polska Energia zużywają rocznie mniej więcej 10 mln ton węgla kamiennego. Dominującym dostawcą paliwa dla spółki, czyli około 5,5 mln ton, jest Kompania Węglowa. Dalszych około 3,5 mln ton pochodzi z zakładów górniczych Południowego Koncernu Węglowego. Mniej więcej 900 tys. ton grupa kontraktuje w Katowickim Holdingu Węglowym.
– Oczywiste są nasze zabiegi o niższe ceny węgla kamiennego w przyszłym roku. Stanowi on przeszło 50 proc. kosztów wytwarzania energii, a zatem determinuje jej hurtową cenę – mówi Paweł Gniadek, rzecznik prasowy grupy.
– Południowy Koncern Energetyczny liczy na kilkuprocentowy spadek ceny paliwa w przyszłym roku w odniesieniu do tegorocznej – informuje Dariusz Wójcik z tej firmy.
Wójcik wyjaśnia, że cenowe pertraktacje z Południowym Koncernem Węglowym – mimo że pozostaje on w Grupie Kapitałowej PKE – są, jak w przypadku wszystkich innych dostawców, prowadzone bez stosowania jakichkolwiek preferencyjnych reguł. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że kluczem do ceny, po jakiej PKW sprzedaje węgiel PKE, jest ta, wynegocjowana z Kompanią Węglową.
Cenowe tabu
Gigant w wytwarzaniu energii (42 proc. krajowej produkcji), czyli Polska Grupa Energetyczna, wykorzystuje głównie węgiel brunatny. Z kopalń, pozostających w obrębie grupy, pochodzi mniej więcej dwie trzecie zużywanego tu paliwa. W ubiegłym roku w grę wchodziło nieco ponad 45 mln ton. W tym roku ma być podobnie. Spółka posiada dwie elektrownie opalane węglem kamiennym – Opole i Dolną Odrę – oraz 10 elektrociepłowni zasilanych gazem i węglem kamiennym.
– W związku z niedawnym, giełdowym debiutem spółki (6 listopada br.) nie mogę rozmawiać o naszych postulatach w negocjacjach w sprawie przyszłorocznych dostaw paliwa i możliwych do zaaprobowania cen – powiedział Jacek Strzałkowski, rzecznik prasowy PGE.
Beata Ostrowska, rzecznik prasowy Grupy Energa, również wzbraniała się przed wyjawieniem, jaka cena węgla byłaby do zaakceptowania przez tę firmę.
– Z naszej Elektrowni Ostrołęka, jedynej opalanej węglem kamiennym, pochodzi ledwie 2 proc. produkowanego w kraju prądu, toteż stanowisko grupy w niewielkim stopniu waży na ustaleniach stron – wyjaśniła.
Istotnym problemem w prowadzonych rozmowach jest nie tylko uzgodnienie przyszłorocznej ceny, ale też określenie wielkości zapotrzebowania na paliwo ze strony odbiorców z kręgu energetyki. Doskonale ilustruje to sytuacja największego w Polsce dostawcy węgla dla energetyki zawodowej. W konsekwencji spadku popytu na energię – w tym roku Kompania Węglowa sprzeda energetycznym partnerom około 18 mln ton surowca, z zakładanych wcześniej 22 mln ton. Na zwałach przy kopalniach tej firmy leży około 3,5 mln ton niesprzedanego węgla.
– Uwzględniając tegoroczne spowolnienie gospodarcze, które, być może, utrzyma się także w przyszłym roku, uważamy, że podwyżka cen węgla nie byłaby uzasadniona. Ale ważnym wątkiem prowadzonych rozmów jest też sprecyzowanie przez energetycznych partnerów zapotrzebowania na węgiel. Doświadczenia z lat 2008-2009 są tak diametralnie różne, że istnieje bardzo duże pole niepewności co do przyszłorocznych potrzeb – podkreśla Zbigniew Paprotny, wiceprezes zarządu Kompanii Węglowej.
Kusząca oferta?
Dlatego też górnicza firma zaproponowała dużym odbiorcom zawarcie wieloletnich umów na sprzedaż węgla wraz ze ścieżką cenową w określonej perspektywie. Zamiast corocznych negocjacji cenowych – umowa na wiele lat z ceną indeksowaną opartą na obiektywnych kryteriach. Punktem wyjścia byłaby tegoroczna cena.
– W tym roku po raz pierwszy osiągnęliśmy równowagę pomiędzy kosztami produkcji miałów energetycznych a przychodami. Każda korekta ceny w dół oznaczałaby sprzedaż poniżej kosztów – tłumaczy Paprotny.
Dla energetyki – co przyznają jej przedstawiciele – propozycja takich umów jest kusząca. Odstręczająca jest natomiast cena, będąca dla KW punktem wyjścia.
Kompania chciałaby, aby w wieloletnich umowach odbiorcy zagwarantowali określony poziom odbieranego węgla. Dla energetyki – jak dowodzi doświadczenie z tego roku – to ryzykowne posunięcie.
Katowicki Holding Węglowy na przyszły rok zamierza utrzymać cenę dla energetyki, natomiast na kolejne dwa zaproponował podwyżki o wysokość inflacji. Rocznie kopalnie tej firmy sprzedają energetyce zawodowej około 8,4 mln ton węgla, tj. w granicach 60–65 proc. jej produkcji.