Nasza akcja: mundur już jest!

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Antoni Wałach bez wahania przekazał mundur i czako dla polskiego misjonarza w Rwandzie

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Nie tylko czako, ale nawet cały mundur górniczy już wkrótce wyruszy w podróż do Rwandy. Po naszej zeszłotygodniowej publikacji, dotyczącej brata Łukasza Latawca - misjonarza, który chce opowiadać afrykańskim dzieciom o polskim górnictwie - na odzew nie trzeba było długo czekać.

Tuż po ukazaniu się tekstu, do naszej redakcji zadzwonił Antoni Wałach z działającej przy kościele św. Pawła w Rudzie Śląskiej grupy górniczej. Tworzą ją górnicy z rudzkich kopalń, głównie emeryci, bo jak przyznaje nasz rozmówca „narybku brakuje”. Członkowie grupy biorą udział w rozmaitych uroczystościach kościelnych, gdzie ubrani w mundury z dumą reprezentują górniczy stan.

- Utrzymuje się to do teraz, z tym że jest nas już coraz mniej. Staramy się jednak, aby ta tradycja przetrwała - tłumaczy Antoni Wałach, który po lekturze zeszłotygodniowej Trybuny nie miał cienia wątpliwości, że chce pomóc misjonarzowi. - Będzie to dla nas wielki zaszczyt i radość, że możemy się tym podzielić - przyznaje.

Rudzka grupa działa od lat 70. - Był taki górnik o nazwisku Bezia, który skrzyknął innych i w mundurach górniczych zaczęli nosić baldachim na kościelnych procesjach. W 1984 ówczesny proboszcz, nieżyjący już Jan Górecki, ufundował sztandar i tak się to zaczęło. Bezia werbował, aż został określony przez grupę przodowym, tak jak na dole. Staramy się to kontynuować, bo Bezia by nam nie wybaczył - wspomina żartobliwie emeryt.

Przypomnijmy, że brat Łukasz Latawiec napisał do naszej redakcji, iż poszukuje bryłek węgla, najlepiej z odciskami roślin, i górniczego czako. - W Rwandzie górnictwo nie jest znane, kraj ten nie posiada żadnych minerałów albo jeszcze nie zostały one odkryte. Tutejsze dzieci nie wiedzą, co to jest węgiel kamienny, jak powstał - napisał misjonarz.

Trybuna Górnicza bez wahania postanowiła pomóc mu zrealizować ten plan i na ten moment brakuje jedynie wspomnianych bryłek. Liczymy jednak, że po tej publikacji znajdzie się ktoś, kto zechce je podarować i już wkrótce wyślemy do Rwandy gotową paczkę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pozwał Netflix za serial Ołowiane dzieci. Broni pamięci babci

Prof. Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, znanej śląskiej lekarki, pozwał platformę Netflix. Zarzuca twórcom serialu „Ołowiane dzieci”, że zniekształcili historię jego babci, która zmarła w 2016 roku.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej

Jesień w Tatrach. Czas na spokojniejszy wypoczynek w Bukowinie Tatrzańskiej

Jesień w Tatrach ma swój wyjątkowy rytm. Wakacyjny gwar powoli cichnie, na szlakach robi się spokojniej, a górskie krajobrazy nabierają złotych, rudych i czerwonych barw. Przy dobrej pogodzie widoki potrafią zachwycić jeszcze bardziej niż latem, a chłodniejsze powietrze sprzyja spacerom i dłuższym wędrówkom.