Narasta bunt w polskich fabrykach zbrojeniowych

Strajk w fabrykach zbrojeniowych może wybuchnąć nawet w przyszłym tygodniu. W referendum załogi zakładów opowiedziały się za obroną miejsc pracy.

– Nie będziemy się biernie przyglądać, jak branża zmierza do katastrofy – stwierdza Stanisław Głowacki, przewodniczący „Solidarności” w zbrojeniówce.

Wszystkie związkowe centrale w branży są jednomyślne, jeśli fiaskiem zakończą się zaplanowane na piątek rozmowy z rządem na temat systemowych planów ratowania sektora, uzależnionego w 90 proc. od państwowych zamówień, załogi firm obronnych przystąpią do strajku w całym kraju. Głowacki podkreśla wysoką frekwencję w referendum, które właśnie kończy się w zakładach.

– Ludzie boją się o miejsca pracy. Zrozumieli, że spółki stanęły na krawędzi: żadna firma nie utrzyma potencjału nastawionego na masową produkcję, gdy zmówienia topnieją do minimum – mówi Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju. W zeszłym tygodniu przedstawiciele resortu obrony potwierdzali, że po zapłaceniu zeszłorocznych zaległych zobowiązań w tym roku na modernizację techniczną armii budżet może przeznaczyć 2,2 mld zł, z czego większość kwoty pokryje należności wynikające z już zawartych wieloletnich kontraktów. Na zupełnie nowe zakupy zostaje 300 mln zł. Jeszcze rok temu na nowe uzbrojenie państwo wydawało prawie 5 mld zł.

Teraz drastyczny spadek zamówień w przemyśle obronnym i brak pomysłów na wyjście z zapaści zaczyna pogrążać zakłady zbrojeniowe. W przemyśle obronnym i setkach firm kooperujących, które zatrudniają prawie 46 tysięcy fachowców, zaczęły się zwolnienia.

„Solidarność” oblicza, że pracę już straciło 1500 osób. Coraz więcej firm, które nie mogą sprzedać swoich wyrobów armii, ogranicza produkcję. W Radomskiej Fabryce Broni Łucznik załoga już wykorzystała tegoroczne urlopy, ale szanse na wznowienie produkcji są minimalne. Zwolnienia zaczęły się w czołgowych Zakładach Mechanicznych Bumar Łabędy i silnikowych PZL Wola. Firmy w pierwszej kolejności rozstają się z zatrudnionymi na kontraktach: pracownicy odchodzą w Dezamecie Nowa Dęba i Zakładach Produkcji Specjalnej w Pionkach. Wypowiedzenie już dostał co trzeci pracownik warszawskiej centrali grupy Bumar.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnictwo we mgle. I coraz ciszej o tym, co dzieje się w kopalniach...

Zaczynam się zastanawiać, jakie znaczenie ma nasze górnictwo węglowe i dla kogo. Powie ktoś z czytelników, że troszkę mijam się z rozumem, ale mój wniosek wynika z uważnej lektury różnych mediów i publikacji naukowych. W mediach o górnictwie węglowym pisze się przy okazji nagłych zdarzeń. O tym, co się dzieje w kopalniach, coraz ciszej. A w publikacjach naukowych coraz mniej o nowych rozwiązaniach związanych z wydobyciem węgla i poprawą efektywności wydobycia. Przestało to być ważne! W sezonie letnim można odnieść wrażenie, że nic w górnictwie się nie dzieje, a ważne są wydarzenia o zupełnie innym charakterze. 

Trzeci moduł największego doku w tej części Europy zwodowany. Konstrukcja powstaje w Szczecinie

Dziobowy moduł doku dla Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” został w sobotę zwodowany na Odrze. Operacja zsunięcia i zanurzenia konstrukcji o masie 4 tys. ton trwała kilkanaście godzin. We wrześniu rozpocznie się scalanie trzech części 240-metrowego doku na wodzie.

Prawie 90 mieszkań na osiedlu KTBS przy ul. Kosmicznej już zajętych. W Katowicach powstanie kolejny budynek

Nowe osiedle Katowickiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego przy ul. Kosmicznej w Katowicach zaczyna tętnić życiem. Spośród 111 mieszkań blisko 90 przekazano już mieszkańcom, a wielu lokatorów zdążyło się wprowadzić. KTBS przygotowuje jednocześnie następną inwestycję mieszkaniową przy ul. Kossutha.

Wszystko o górniczych płacach. Jakie było średnie wynagrodzenie?

O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o płacach górników, które były zróżnicowane w zależności – na przykład – od kondycji kopalń i spółek węglowych. Ale w 31. numerze „Trybuny Górniczej” z 8 sierpnia 1996 r. znalazło się i wiele innych interesujących tematów.