Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

32.06 PLN (+0.82%)

KGHM Polska Miedź S.A.

290.10 PLN (-1.33%)

ORLEN S.A.

127.64 PLN (-0.98%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.34 PLN (-1.58%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.26 PLN (-1.62%)

Enea S.A.

21.06 PLN (0.00%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.10 PLN (-0.21%)

Złoto

5 177.16 USD (+0.37%)

Srebro

86.93 USD (+1.82%)

Ropa naftowa

99.32 USD (+2.52%)

Gaz ziemny

3.24 USD (-0.22%)

Miedź

5.87 USD (-0.17%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

32.06 PLN (+0.82%)

KGHM Polska Miedź S.A.

290.10 PLN (-1.33%)

ORLEN S.A.

127.64 PLN (-0.98%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.34 PLN (-1.58%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.26 PLN (-1.62%)

Enea S.A.

21.06 PLN (0.00%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.10 PLN (-0.21%)

Złoto

5 177.16 USD (+0.37%)

Srebro

86.93 USD (+1.82%)

Ropa naftowa

99.32 USD (+2.52%)

Gaz ziemny

3.24 USD (-0.22%)

Miedź

5.87 USD (-0.17%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Najwierniejszy czytelnik Trybuny Górniczej

fot: Witold Gałązka/ARC

Kazimierz Szotek jest pewien, że jego syn w przyszłości przejmie jego górnicze zbiory

fot: Witold Gałązka/ARC

+8 Zobacz galerię

Galeria
(11 zdjęć)

Poukładane równiutko papierowe sterty trzyma w specjalnej szafie, ale na inne górnicze pamiątki nie starczyło już miejsca w garażu, więc 51-letni górnik z kopalni Chwałowice wykopał dla nich piwnicę pod domem w Rybniku. Zebrał tysiąc numerów naszej gazety.

Kazimierz Szotek kupuje i czyta  Trybunę Górniczą od pierwszego numeru, nieprzerwanie od 20 lat.

- Pamiętam, że pierwsze gazety, jeszcze wtedy zielone, leżały w kiosku, nikt ich nie znał. Ale szybko zaczęły znikać, bo wszyscy chcieli dowiedzieć się o reformie górnictwa. Miałem znajomą kioskarkę, która zawsze odkładała mi jeden egzemplarz - wspomina Szotek, który od 1986 r. pracuje przy szybie wentylacyjnym nr 7 kopalni Chwałowice. - Potem Trybunę górnicy co tydzień brali na bramie kopalni, ale zanim po szychcie przyjechało się z szybu przy lotnisku w Gotartowicach, nic już nie zostawało. Tak zostałem kolporterem! - śmieje się górnik, który poprosił wartowniczkę, żeby zostawiała 5 numerów, i dowoził je kolegom oraz sąsiadowi-emerytowi górniczemu.

Czyta od deski do deski. Sam nie wie, skąd taki nawyk, ale pamięta, że ten głód informacji zaczął się w stanie wojennym. Kazik po zasadniczej szkole górniczej zaczął pracować w kopalni latem 1980 r.

- Ten gorący czas, strajki, przeszedłem na młodych kościach. Na stole stawiało się radio tranzystorowe i wszyscy chłonęli wiadomości. Tak mi już zostało - mówi Szotek, którego prezydent Rybnika nagrodził też za zbieranie roczników Gazety Rybnickiej. - Ale nie mam 30 pierwszych jej numerów, a Trybuna Górnicza jest w 100 proc.! - podkreśla.

Zaczyna lekturę
od ostatniej strony, bo są tam wice Masztalskiego. Zna je na pamięć i umie tak opowiadać, że raz na wczasach nad morzem - w Ustce - cały turnus umierał ze śmiechu. - Gdy właściciel tamtejszego eleganckiego lokalu usłyszał, że mówię gwarą, zaproponował, żebym wziął udział w konkursie opowiadania żartów. Towarzystwo było międzynarodowe, a ja tym Masztalskim wygrałem 9 rund na 11. Po każdej do stolika przynoszono nam szampana przy owacjach! - wspomina górnik, którego inną wielką pasją jest gromadzenie kopalnianych pamiątek.

Ma w domu jedną z największych w Polsce kolekcji górniczych kufli, po które jeździł do kopalń, nie tylko węglowych, których nawet już nie ma, jak Paryż, Niwka czy Grodziec. Stały w pokoju, ale udostępnił go córce, gdy poszła do szkoły.

Postanowił wykopać
pod domem piwnicę. Ludzie pukali się w czoło, że kopie przy głównej ulicy Rybnika, którą do czeskiej granicy przejeżdża 16 tys. aut na dobę. Ale udało się i ma teraz swoją "izbę pamięci". Nawet wycieczki przyjeżdżają niekiedy oglądać - Szotek pokazuje kufle, lampki górnicze, rzeźby w węglu i starą fachową literaturę górniczą. Ludzie znają go, ufają mu, przekazują eksponaty po zmarłych górnikach.

- Ten obraz św. Barbary, który wisi w pokoju, wydrukowaliście w Trybunie. Znalazłem go w kopalni Rymer, gdzie oddelegowano mnie pewnego razu na przegląd urządzeń w szybie Szymańskiego. Wisiał od dawna w ciemnych kącie, w zniszczonej gipsowej ramie. Na obwodzie były powkręcane żarówki. Zaciekawiło mnie, że nie świecą. Sprawdziłem omomierzem - były dobre. Dopiero stary górnik wytłumaczył mi, że lampki w takim dawnym obrazie św. Barbary nigdy nie będą świecić. Dlaczego? Bo obok tym szybem wywieziono z dołu iluś zmarłych... Też nie wierzę w takie rzeczy, a jednak nie świecą... - zastanawia się elektryk.

Trybunę Górniczą ceni
za popularyzowanie tradycji. - Nie jestem dołowcem, a w górnictwie powierzchnia jest niedoceniana. Uważają, że my są kula u nogi. A nasz szyb to obiekt podstawowy dla bezpieczeństwa ludzi. Lampka na biurku dyrektora może nie świecić, transport i płuczka mogą stać, a wentylatory muszą działać. To płuca kopalni! - górnik wspomina, jak z rozporządzeniami w ręku (o wielu przepisach przeczytał w TG) stoczył z kadrami wygraną bitwę o prawo do noszenia munduru i stopni. - Kiedyś nie dawano ich pracownikom powierzchni. Teraz wszyscy koledzy noszą je dumnie, a temu, kto siedzi na Barbórce w gangolu pod szlipsem, jest gańba - śmieje się Szotek.

Z lektury, w czasie której zagłębia się nawet w ogłoszeniach o kopalnianych przetargach, wyciąga niestety nie najlepsze prognozy dla górnictwa.

- Boję się, że po ciepłej zimie sprzedaż węgla zostanie zrealizowana na 30 proc. możliwości w 2014 r. Czeka nas tylko zaciskanie pasa. A pracy w kopalniach przybywa. Kiedyś na miesiąc do obsługi szybu było nas 8-9, teraz 4, bo ludzie odchodzą lub umierają. A nowych przyjęć na powierzchnię już nie ma. Rośnie tylko stres i zmęczenie - mówi Kazimierz Szotek i wspomina, jak kilkanaście lat temu miał dość czasu, by wyjść z żoną i starszą córką na spacer do lasu, nad rzekę Rudę. - Teraz młodszy syn prosi "Tato, pograłbyś w piłkę, pobawiłbyś się ze mną", a ja idę w kimono, bo trzeba podładować akumulatory... - wzdycha.

Synek Krystian już teraz podczytuje ciekawostki z Trybuny i wie, że w przyszłości zostanie gospodarzem zbiorów taty. Chłopak jest największym skarbem górnika: urodził się nieoczekiwanie w domu przy ul. Reymonta, a pan Kazimierz własnymi rękoma przyjmował syna na świat. Pamięta, jak pognał za ambulansem do szpitala, a przed izbą przyjęć załogi wszystkich karetek stanęły szpalerem, jakby na baczność, gratulując mężczyźnie, który odebrał poród. Górnik wspomina: - Przez telefon dyspozytorka pogotowia instruowała, żeby pępowinę zacisnąć 10 cm od pępka i trzymać. Jak w końcu przyjechał lekarz, to nie umiałem rozchylić palców. Tak mocno ściskałem...

W galerii: Kazimierz Szotek z synem Krystianem przy zbiorach górniczych w domu w Rybniku (zdjęcia Witold Gałązka - portal górniczy nettg.pl)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Śląski hotel z prestiżowym wyróżnieniem kulinarnym

Ważne wyróżnienie kulinarne dla hotelu Złoty Groń z Istebnej. Zajął drugie miejsce w regionie i czwarte na południu kraju.

Któż z nas nie miał w rodzinie górnika? Sosnowiecka szkoła ratuje pamięć o kopalni Niwka-Modrzejów

W Niwce, górniczej dzielnicy Sosnowca, grupa pasjonatów lokalnej historii zgromadzona jest wokół SP nr 15. Od lat dba także o górnicze dziedzictwo. O tym, jak ważna jest historia, pamięć o górnikach – mieszkańcach dzielnicy Niwka, w Szkole Podstawowej nr 15 im. Stefana Żeromskiego w Sosnowcu nie trzeba nikogo przekonywać. Przed szkołą stoi wagonik z kopalni Wujek wraz z

A gandolfi

Fotograf National Geographic w kopalniach Wujek i Murcki-Staszic. „Ślązacy zrobili na mnie wrażenie”

Dla National Geographic i najważniejszych magazynów Europy, które publikują jego zdjęcia, fotografował w Sierra Leone, Delhi, Szanghaju, Libii, Gujanie Francuskiej, Krzemowej Dolinie – zjeździł pół świata, by przywieźć niezwykłe fotoreportaże. Poprosił Polską Grupę Górniczą o możliwość zrobienia zdjęć do najnowszego tematu – o przemysłowej transformacji Górnego

Odkryj tajemnice katowickich ratuszy

W marcu w ramach cyklu HERITON. SPOTKANIA Z DZIEDZICTWEM Instytut im. Wojciecha Korfantego zaprasza na opowieść o dawnych ratuszach i siedzibach urzędów gmin na terenie Katowic, którą przedstawi historyk Michał Bulsa. Siedziby urzędów miast i gmin należały do najbardziej reprezentacyjnych budynków użyteczności publicznej. Na terenie Katowic zachowane są budynki będące dawnymi