Zakopane: głos energetyków w sprawie wspólnego bilansu
- Potrzebujemy jednego, wiarygodnego bilansu. Musimy wiedzieć, ile węgla będzie potrzebowała polska energetyka, jakiej jakości paliwa potrzebujemy, które kopalnie mogą je bezpiecznie i ekonomicznie dostarczyć, a także jakie będą konsekwencje opóźnienia nowych inwestycji energetycznych - podkreśla Marian Zmarzły w rozmowie z dziennikarzem nettg.pl.
W Zakopanem dyskutowano o prognozach zapotrzebowania energetyki, ciepłownictwa i przemysłu na węgiel
- Potrzebujemy jednego, wiarygodnego bilansu. Musimy wiedzieć, ile węgla będzie potrzebowała polska energetyka, jakiej jakości paliwa potrzebujemy, które kopalnie mogą je bezpiecznie i ekonomicznie dostarczyć, a także jakie będą konsekwencje opóźnienia nowych inwestycji energetycznych - podkreśla Marian Zmarzły w rozmowie z dziennikarzem nettg.pl.
Ile krajowego węgla będzie jeszcze potrzebować energetyka? Które kopalnie mogą go dostarczyć i co się stanie, jeśli nowe elektrownie powstaną później? Na wniosek wiceministra Mariana Zmarzłego w Ministerstwie Energii w Katowicach eksperci nauki i przemysłu przedstawili koncepcję wspólnego zaplecza analitycznego. Stawką są nie tylko harmonogramy transformacji, ale również bezpieczeństwo dostaw energii i przyszłość regionów górniczych. Temat powrócił podczas XXXIX konferencji „Zagadnienia Surowców Energetycznych i Energii w Gospodarce Krajowej” w Zakopanem (18–21 października).
- Właśnie tu warto pytać energetyków, jakie scenariusze i dane muszą trafić na wspólny stół. Dopiero na takiej podstawie można aktualizować harmonogramy kopalń, nie tracąc z pola widzenia bezpieczeństwa dostaw i perspektyw regionów górniczych - podkreśla Marian Zmarzły, wiceminister energii, w rozmowie z dziennikarzem nettg.pl.
O przyszłości kopalń najłatwiej mówić w datach: która i kiedy zakończy wydobycie. Znacznie trudniej ustalić, ile paliwa będą potrzebować krajowi odbiorcy, co można bezpiecznie wydobyć i jaką cenę zapłacimy za opóźnienia nowych inwestycji. Wiceminister energii Marian Zmarzły chce, aby te pytania rozstrzygały dane, nie deklaracje.
- Potrzebujemy jednego, wiarygodnego bilansu. Musimy wiedzieć, ile węgla będzie potrzebowała polska energetyka, jakiej jakości paliwa potrzebujemy, które kopalnie mogą je bezpiecznie i ekonomicznie dostarczyć, a także jakie będą konsekwencje opóźnienia nowych inwestycji energetycznych - dodaje Marian Zmarzły.
Z inicjatywy wiceministra eksperci przy jednym stole
Impulsem do wspólnych prac była przedstawiona jeszcze z końcem września br. przez Mariana Zmarzłego potrzeba omówienia propozycji narzędzia wspierającego decyzje o transformacji. Koncepcję przygotował Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN, kierowany przez prof. Magdalenę Wdowin. W rozmowach uczestniczyli również przedstawiciele Departamentu Górnictwa i Hutnictwa.
Przy jednym stole zasiedli przedstawiciele IGSMiE PAN, Państwowego Instytutu Geologicznego – PIB, Głównego Instytutu Górnictwa – PIB, Instytutu Techniki Górniczej KOMAG i Polskiej Grupy Górniczej. Wśród uczestników byli m.in. Michał Kopacz, Artur Dyczko, Sylwester Rajwa, Dariusz Prostański, Marek Skuza i Łukasz Deja. Połączono więc wiedzę o złożach i ekonomice wydobycia z doświadczeniem w zakresie bezpieczeństwa, technologii oraz zarządzania kopalniami.
Przedstawiono propozycję krajowego modelu porównywania scenariuszy transformacji oraz współpracy między instytucjami. To jednak dopiero etap uzgodnień, a nie formalnie powołany zespół doradczy czy zatwierdzony projekt. Do dopracowania pozostają metodologia, dostęp do danych, docelowi użytkownicy oraz zasady finansowania i wykorzystania wyników.
Najpierw policzyć popyt, potem aktualizować plany kopalń
Punktem wyjścia ma być wiarygodna, niezależna prognoza zapotrzebowania energetyki, ciepłownictwa i przemysłu na węgiel, uwzględniająca parametry paliwa oraz rozwój gazu, OZE i energetyki jądrowej. Dopiero do takiego bilansu można dopasowywać rzeczywiste zdolności wydobywcze krajowych kopalń.
Sama wielkość zasobów w dokumentacji nie wystarczy. Trzeba ustalić, co da się wydobyć bezpiecznie i ekonomicznie: przy jakich kosztach, ryzykach geologiczno-górniczych i nakładach na utrzymanie produkcji. Dzięki temu możliwe będzie porównywanie wariantów dalszej eksploatacji i wygaszania kopalń na podstawie jednego rachunku, a nie tylko dat zapisanych w harmonogramie.
Podstawą analiz może być dorobek realizowanego projektu DynGOSP: cyfrowe modele złóż, narzędzia do harmonogramowania produkcji i analizy ekonomiczne. Przedstawiona w Katowicach koncepcja zakłada ich rozwinięcie w model wspierający decyzje Ministerstwa Energii. Jej uruchomienie, zakres prac i finansowanie wymagają jednak dalszych uzgodnień.
Model powinien również odpowiadać na pytania „co, jeśli?”: co się stanie, gdy nowe bloki powstaną później, wzrosną ceny importowanego paliwa albo nagle zmieni się zapotrzebowanie? Doświadczenia interwencyjnego importu węgla z lat 2022–2023 przypominają, jak kosztowne może być działanie bez wspólnego bilansu produkcji, zapasów i potrzeb odbiorców.
Zaplecze eksperckie dla pełnomocnika, nie nowy ośrodek zarządzania
Znaczenie propozycji wykracza poza samą platformę informatyczną. Marian Zmarzły opowiada się za powołaniem pełnomocnika do spraw bezpieczeństwa transformacji górnictwa węgla kamiennego i energetyki. Zaplecze eksperckie mogłoby dostarczać mu analiz, które ułatwią synchronizowanie decyzji przedsiębiorstw, energetyki i administracji — bez zastępowania zarządów spółek czy dublowania istniejących kompetencji.
- Inicjując spotkanie, zakładałem, że opracowane rozwiązanie będzie służyć administracji i zainteresowanym przedsiębiorstwom, a nie wyłącznie jednemu podmiotowi. Zależało mi szczególnie na uwzględnieniu aspektów pracowniczych, danych Ministerstwa Energii i ARP oraz możliwości włączenia Polskich Sieci Elektroenergetycznych - mówi Marian Zmarzły.
Do ustalenia pozostają szczegółowy podział prac, sposób finansowania i zasady wykorzystania wyników przez państwo. To od tych uzgodnień zależy, czy ekspercka propozycja stanie się praktycznym wsparciem dla decyzji o transformacji. Cel jest jasny: jedno źródło porównywalnych analiz zamiast kolejnego zbioru odrębnych prognoz.