Naimski: projekt Baltic Pipe w końcowej fazie rozmów

fot: ARC/Andrzej Bęben

Piotr Naimski uważa, że w polskiej energetyce należy zachować 20 - 21 tys. MW mocy pochodzących z nowoczesnych bloków na węgiel kamienny

fot: ARC/Andrzej Bęben

Projekt połączenia gazowego przez Danię jest w końcowej fazie rozmów prowadzących do ustalenia warunków realizacji tej inwestycji - zapowiedział w czwartek (30 marca) podczas konferencji Gaz dla Polski 2017 pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski.

Naimski odniósł się do kwestii realizacji gazociągu Baltic Pipe w kontekście zbliżających się ważnych terminów z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski. W 2019 r. kończy się kontrakt na tranzyt gazu gazociągiem jamalskim przez Polskę do Niemiec, a w 2022 r. kończy się kontrakt na przysł gazu gazociągiem jamalskim do Polski, w 2019 r. zaś planowane są wybory parlamentarne w Polsce.

- Jest oczywistą rzeczą, że zdążymy. Musimy zdążyć z projektami dywersyfikującymi dostawy gazu do 2022 roku. Ten termin - mówiliśmy to kilka razy - nie zmienia się. On jest związany z datą zakończenia realizacji długoterminowego kontraktu z Gazpromem, kontraktu jamalskiego - powiedział.

- Projekt połączenia z szelfem norweskim przez Danię jest () w końcowej fazie rozmów, które prowadzą do ustalenia warunków prowadzenia tej inwestycji. To jest inwestycja, która musi się rozpocząć oczywiście zgodnie z regułami panującymi w UE, rozpocznie się otwarciem procedury +open season+, pierwszej fazy procedury "open season" - badania rynku - powiedział pełnomocnik rządu.

Naimski dodał, że projekt jest o tyle skomplikowany, że ma więcej niż dwóch uczestników, co powoduje, że zgoda musi być wielostronnie zaakceptowana. - Jesteśmy na dobrej drodze - podkreślił.

Powiedział, że projekt jest zaawansowany w stopniu zgodnym z planem. Dodał, że odpowiedzialność za realizację inwestycji spoczywa na Gaz Systemie.

Odnosząc się do ogólnego bezpieczeństwa dostaw gazu do Polski Naimski powiedział, że na forum UE jesteśmy w ostatniej fazie negocjacji zapisów rozporządzenia dot. bezpieczeństwa dostaw gazu SoS, które ma zapewnić solidarność krajów unijnych w przypadku przerwania dostawa gazu do któregoś z nich. Wyjaśnił, że kłopot polega na tym, że zgodne deklaracje dotyczące konieczności solidarności napotykają na przeszkody w praktyce.

- Okazuje się, że regionalizacja odpowiedzialności napotyka olbrzymie opory, a jak schodzimy do kwestii finansowej odpowiedzialności w razie kryzysu to zaczynają się spory o pieniądze - powiedział.

Naimski powiedział, że w razie przerwy w dostawach gazu ze wschodu możemy otrzymać z zachodu ponad 5 mld metrów sześciennych gazu, choć przez wiele miesięcy trwał spór o to, czy w przypadku kryzysu gaz nie powinien być najpierw dostarczany do wielkiego magazynu po stronie niemieckiej, a dopiero potem do Polski.

Jego zdaniem wydaje się, że sprawę udało się załatwić, niemniej trzeba pamiętać, że w UE panuje zasada, że "nic nie jest ustalone, jeśli wszystko nie zostało ustalone" w związku z tym, te zapisy trzeba traktować jako robocze, ale korzystne dla Polski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na stacjach znów drożej? Właściciele diesli w najgorszej sytuacji

Jak w tym tygodniu będą kształtować się ceny paliw? Jest najnowsza prognoza.

Finowie triumfują na Śląsku. Wyniki 82. Rajdu Polski

Teemu Suninen i Antte Haapala wygrali 82. Rajd Polski, rundę Rajdowych Mistrzostw Europy FIA (ERC). Obok Finów na podium stanęli Polacy. Drugie miejsce zajął Jakub Matulka z Danielem Dymurski, a na trzeciej pozycji uplasowali się Mikołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk. 

Ruszył przetarg na budowę Centrum Serwisowego Kolei Śląskich

Realizacja jednej z największych inwestycji w 15-letniej historii Kolei Śląskich nabiera tempa. Samorządowa spółka właśnie ogłosiła przetarg na projektanta i wykonawcę Centrum Serwisowego Kolei Śląskich w gliwickim Bojkowie.

Jest wykonawca rekultywacji zapożarowanej hałdy w Pszowie

Spółka Restrukturyzacji Kopalni wybrała wykonawcę kompleksowej rekultywację zwałowiska Wrzosy I w Pszowie (Śląskie). Naprawa ma potrwać sześć lat. Wcześniej wykonywano tam prace zabezpieczające, ograniczające emisję pyłów i dymów z zapożarowanej hałdy.