Nagroda „Ambasador Polskiej Gospodarki” trafiła do kopalni soli

fot: Krystian Krawczyk

Kopalnia w Wieliczce włączyła do programu pobyty nocne na głębokości 135 m pod ziemią

fot: Krystian Krawczyk

Nagroda „Ambasador Polskiej Gospodarki” trafiła do Kopalni Soli „Wieliczka”. Wyróżnienie z rąk sekretarza stanu w ministerstwie Spraw Zagranicznych Jana Borkowskiego i prezesa Business Centre Club Marka Goliszewskiego odebrał prezes zarządu kopalni Kajetan d’Obyrn.

- To wprawdzie wyróżnienie dla naszej „spółki matki”, czyli Kopalni Soli SA, ale cieszymy się z niego wszyscy – mówi portalowi nettg.pl Marcin Andrukowicz, członek zarządu Kopalni Soli „Wieliczka” - Trasa Turystyczna.

Konkurs odbywał się pod honorowym patronatem Ministra Spraw Zagranicznych, zaś nagrody wręczane były w 4 kategoriach: Partner Firm Zagranicznych, Eksporter, Kreator XXI wieku, Marka Europejska.

Kopalnia nagrodzona została w kategorii Marka Europejska „za działalność biznesową bardzo dobrze znaną w Europie i kojarzoną już nie tylko z Polską, ale z najlepszymi produktami i usługami europejskimi”. Od siedmiu lat kopalnię zwiedza bowiem więcej turystów zagranicznych niż krajowych, w 2009 roku do podziemi przybyło ich ponad 520 tysięcy. Byli to przedstawiciele 143 krajów, najczęściej przyjeżdżali goście z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Hiszpanii i Korei. Tradycją jest, że do kopalni przywożone są wybitne osobistości, głowy państw, światowi artyści. Podziemia wielickie coraz częściej są miejscem spotkań na skalę międzynarodową. W 2009 r. w kopalni gościli m.in. szefowie rządów państw Grupy Wyszehradzkiej, prezydent Indii Pratibha Devisingh Patil oraz słynny amerykański aktor Danny De Vito.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.