Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami
Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.
Kwestie cyberbezpieczeństwa spółek górniczych znalazły się w centrum zainteresowania uczestników debaty
Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.
O transferze kompetencji górniczych do tuneli, nowym podejściu do zagadnień bezpieczeństwa i higieny pracy oraz procesie wdrażania unijnego rozporządzenia metanowego w polskim górnictwie węgla kamiennego - rozmawiali w Wiśle eksperci związani z branżą wydobywczą.
Sporo miejsca w debacie poświęcono zagadnieniom związanym z budownictwem tunelowym. Przypomnijmy, że z inicjatywy Prezesa WUG utworzony został Zespół do spraw opracowania dobrych praktyk w zakresie drążenia tuneli, jako forum współpracy administracji publicznej, środowiska naukowego oraz przedstawicieli przedsiębiorstw realizujących tego rodzaju inwestycje w Polsce. Jego zadaniem jest określenie kluczowych zagadnień w zakresie realizacji i nadzoru nad procesem drążenia tuneli, które mogą stanowić podstawę do dalszych działań organizacyjnych i legislacyjnych.
- Wykonawstwo tunelu podlega pod rygoryzm przepisów ustawy prawo geologicznej i górniczej bez względu na to, jaka technika jest wykorzystywana. Ostatnie lata to czas intensywnych inwestycji w tym zakresie. Mam na myśli zarówno tunele drogowe, jak też tunele kolejowe. W perspektywie kolejnych 10-15 lat te inwestycje będą realizowane w jeszcze większym zakresie, zważywszy chociażby na plany budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Poza tym kilka polskich miast planuje budowy metra. Problem budownictwa tunelowego nie jest nam oczywiście obcy. Budowę metra w Warszawie rozpoczęli notabene górnicy ze Śląska w latach 50-tych tradycyjnymi metodami górniczymi. Nadzór górniczy był przy tym obecny. Obecnie przedsiębiorcy znakomicie orientują się w przepisach, a nadzór górniczy nie zauważa większych oporów ani niedociągnięć z ich strony. Na bieżąco rozmawiamy – zwrócił uwagę dr inż. Piotr Litwa, prezes Wyższego Urzędu Górniczego.
Na porządku obrad stanęła także sprawa unijnego rozporządzenia metanowego. Chodzi o rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady 2024/1787 przyjęte w czerwcu 2024 r., które wyznacza limity emisji dla szybów wentylacyjnych oraz nakłada na państwa obowiązki zbudowania krajowego systemu kar, raportowania emisji i nadzoru nad nimi. Rozporządzenie wprowadza dla sektora węglowego rygorystyczny limit emisji: maksymalnie 5 ton wyemitowanego metanu na 1000 ton wydobytego węgla handlowego
- Jeżeli chodzi o kopalnie węgla energetycznego, sytuacja nie jest zła. Jeśli chodzi o dozwolone limity i emisje metanu szybami wentylacyjnymi, które dopiero będą obowiązywały w przyszłym roku, to sądzę, że spółki się w nich zmieszczą. Limity emisji nie obowiązuj kopalń węgla koksowego, ale do 3 lat, czyli do sierpnia przyszłego roku, Komisja Europejska również je wprowadzi. Wówczas może pojawić się problem, ponieważ należące do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalnie węgla koksowego są silnie metanowe – zwrócił uwagę Janusz Jureczka, ekspert z Państwowego Instytutu Geologicznego - PIB Oddział Górnośląski.
Kopalnie nie pozostają bezczynne. Wszędzie, we wszystkich spółkach, trwają inwestycje związane z odmetanowaniem.
- Skupiamy się na dwóch takich obszarach. Pierwszy to zwiększanie efektywności odmetanowania ze ścian eksploatacyjnych i zrobów poeksploatacyjnych na dole. Drugi obszar to wykorzystanie już ujętego metanu. W 2025 r. przekroczyliśmy w tym względzie 80 proc. i trwają kolejne inwestycje w zabudowę silników, które umożliwią nam zwiększenie zagospodarowania ujętego metanu do poziomu około 95 proc. Bardzo trudno jest dojść do poziomu 100 proc. Zdarzają się bowiem ściany eksploatacyjne o bardzo wysokiej metanowości i brakuje silników. Mamy w planie budowę rurociągu łączącego zakłady: Budryk, Knurów i Szczygłowice. Będzie wtedy możliwość przerzucania ujmowanego metanu pomiędzy lokalizacjami, w których zabudowane będą silniki. Ten projekt stworzy szansę na zbliżenie się do 100 proc. wykorzystania ujmowanego metanu – tłumaczył Artur Badylak, ekspert ds. metanu w JSW.
Obecnie kopalnie JSW dysponują jedenastoma jednostkami kogeneracji o łącznej mocy 40 MW. Łączny wolumen produkcji energii elektrycznej we własnych jednostkach kogeneracji w ub.r. wyniósł 142 000 MWh. Zgodnie z założeniami realizowanego Programu Redukcji Emisji Metanu (REM) Jastrzębska Spółka Węglowa planuje w 2027 r. osiągnąć 50 proc. efektywności odmetanowania, z czego 95 proc. wykorzystać gospodarczo.
O obawach związanych z implementacją rozporządzenia metanowego na odkrywce opowiadała Katarzyna Świątczak, geolog z KWB Bełchatów
- One będą niewspółmiernie wysokie w porównaniu do kosztów emisji samego metanu. Kopalnie węgla brunatnego emitują do atmosfery znacznie mniej metanu niż kopalnie węgla kamiennego. KWB Bełchatów w 2024 r. wyemitowała ok. 12 ton metanu. Opłaty za te emisje są niskie, sięgają rzędu kilkudziesięciu groszy za tonę, ale żeby obliczyć tę emisję trzeba kwartalnie określać współczynnik emisji metanu specyficzny dla danego złoża. Nie możemy robić tego sami, bo tak stanowi rozporządzenie, tylko korzystać z pomocy naukowców i specjalistycznego sprzętu. Koszty badań i dokumentacji są więc duże, niewspółmierne do samych opłat – mówiła Katarzyna Świątczak.
Sporo miejsca w dyskusji poświecono kwestiom niszczenie metanu z powietrza wentylacyjnego. O doświadczeniach w tym zakresie pozyskanych przez specjalistów z Wielkiej Brytanii i Australii mówił Michał Drabik z firmy Peak Carbon.
- To się już da zrobić i spółki górnicze będą inwestować w tego rodzaju technologie. Problem tkwi jedynie w ich finansowaniu – zwrócił uwagę ekspert.
Z kolei w ramach sesji poświęconej cyberbezpieczeństwu omówiono aktualne wymagania prawne i organizacyjne wynikające m.in. z nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa wdrażającej dyrektywę NIS2, przepisów dotyczących prowadzenia ruchu podziemnych zakładów górniczych, Cyber Resilience Act, ustawy o krajowym systemie certyfikacji cyberbezpieczeństwa oraz Narodowych Standardów Cyberbezpieczeństwa. Szczególną uwagę zwrócono na fakt, że górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT. W konsekwencji cyberatak na sektor energetyczno-wydobywczy może mieć wpływ nie tylko na ciągłość produkcji, ale również na bezpieczeństwo pracowników, procesy wentylacji, transportu, odstawy urobku, nadzoru dyspozytorskiego oraz reagowania kryzysowego. Wskazano, że cyberbezpieczeństwo w górnictwie nie może być traktowane wyłącznie jako zadanie działów IT. Powinno stanowić element zarządzania bezpieczeństwem ruchu zakładu górniczego, analizy ryzyka, procedur awaryjnych oraz wymagań wobec dostawców technologii przemysłowych.
- Sektor wydobywczo-energetyczny staje się coraz bardziej atrakcyjnym celem dla cyberataków, ponieważ zakłócenie pracy kopalni, systemów sterowania czy infrastruktury wspierającej produkcję może wywołać skutki znacznie wykraczające poza świat cyfrowy. W górnictwie cyberbezpieczeństwo trzeba rozumieć jako część bezpieczeństwa ruchu zakładu – obok ochrony życia i zdrowia pracowników, ciągłości działania oraz odporności technicznej infrastruktury – podkreślił Piotr Toś, specjalista ds. cyberbezpieczeństwa w Wyższym Urzędzie Górniczym.