Nadzieja naodszkodowanie\" dla Stadionu Śląskiego

Slaski smigielski GAL

fot: Jarosław Galusek

Obecność polityków w „Kotle Czarownic” w dniu ogłoszenia decyzji UEFA w niczym nie pomogła Stadionowi Śląskiemu

fot: Jarosław Galusek

No i stało się. Nie będzie Euro na Śląskim. Ponad miesiąc przed ogłoszeniem decyzji UEFA, w wydaniu z 9 kwietnia, jako pierwsi odważyliśmy się o tym napisać. Oj, dostało nam się wtedy z jednej i z drugiej strony, ale dziś wcale nie odczuwamy satysfakcji, że mieliśmy rację, że arenami mistrzostw w 2012 r. w Polsce będą Warszawa, Gdańsk, Wrocław i Poznań...

Na Śląsku jak i w Małopolsce słychać płacz nad rozlanym mlekiem. Przypomnijmy jednak, że święto europejskiego futbolu gościć będzie w tych miastach, które już dawno zostały zgłoszone przez ówczesny rząd PiS, natomiast Stadion Śląski i obiekt Wisły dostały status ośrodków jedynie REZERWOWYCH. I takie role ostatecznie przydzieliła nam UEFA.

- Znowu ten temat? Naprawdę jestem nim już zmęczony - denerwuje się nieco senator i wiceprezes PZPN ds. szkoleniowych, Antoni Piechniczek, gdy zapytaliśmy go o ewentualną rekompensatę dla chorzowskiego giganta w postaci meczów reprezentacji narodowej na tym właśnie obiekcie. W tym roku biało-czerwoni rozegrają w Polsce dwa spotkania eliminacyjne do mistrzostw świata w RPA. 5 września czeka ich potyczka z Irlandią Północną w Szczecinie, zaś 14 października ze Słowacją w Bydgoszczy. Pojawiły się już głosy, że co najmniej jeden z tych meczów odbędzie się w, niechcianym przez władze europejskiego futbolu, Chorzowie. - A w ogóle, to całe zamieszanie wokół Euro w Polsce, to jeszcze zbyt świeża sprawa, by wchodzić w szczegóły - dodaje Piechniczek. - Zarząd PZPN będzie o tym wszystkim jeszcze rozmawiał i debatował, więc nie zamierzam wychodzić przed orkiestrę.

Po ogłoszeniu decyzji, które wstrząsnęły Chorzowem i Krakowem, Piechniczek zasłynął z kilku ciętych ripost. - Wulgarnie mówiąc, Śląsk dostał kopa z buta. Łudziłem się, że może Euro zagości na Stadionie Śląskim, bo pokochałem ten stadion. Śląsk został jednak cynicznie wyimpasowany przez polityków.

Ośrodki kandydujące do organizacji EURO 2012 wybierał rząd PiS. Nie bez winy są również ówcześni samorządowcy, którzy nie potrafili przygotować dobrej oferty Chorzowa. Nie mogła ona być ani dobra, ani też przekonywująca, skoro w chorzowskim magistracie nad jej przygotowaniem początkowo pracował tylko jeden urzędnik!

Zdumiony i rozżalony wskazaniami UEFA był także Rudolf Bugdoł, aktualnie wiceprezes PZPN ds. organizacyjno-finansowych. - Śląsk ma tak silną reprezentację w PZPN, że nie wyobrażam sobie, by w ciągu roku nie było jednego spotkania reprezentacji na chorzowskim stadionie - twierdzi Bugdoł, który uważany jest za prawą rękę prezesa Grzegorza Laty, czyli za pierwszego po Bogu. - Nie wywołujmy wilka z lasu. Wiadomo, że Szczecin miał warunkowo przyznaną organizację meczu z Irlandią Północną i teraz PZPN wysyła tam wizytację. Jeszcze nic nie jest przesądzone, Stadion Śląski na pewno ma szansę na mecz eliminacyjny, ewentualnie towarzyskie gry - dodaje wiceprezes Bugdoł.

O „odszkodowaniu” dla Śląskiego mówił nam także prezes Lato. - Na pewno związek nie zapomni o Chorzowie i reprezentacja wkrótce na nim zagra - zapewnia sternik PZPN.

Dodajmy, że Lato dostał od Zbigniewa Bońka propozycję wspólnego wyjazdu do szefa UEFA Michela Platiniego. Boniek chwalił się, że był w stanie załatwić u Platiniego, swojego wielkiego przyjaciela z czasów wspólnej gry w Juventusie, sześć miast polskich, które gościłyby Euro.

- To bzdura! - ripostuje Lato, który cały czas puszcza oko do Stadionu Śląskiego, przypominając przy każdej okazji, że swoje najlepsze mecze w karierze rozgrywał w „kotle czarownic”. Jego ostatni mecz, rozgrywany na boisku dyplomatycznym, nie przyniósł mu jednak splendoru. Tak niby uwielbiany przez niego Stadion Śląski został pozbawiony mocnego wsparcia ze strony PZPN, jak również polityków. Tych z prawej strony sceny politycznej, jak i lewej...

Czytaj też:
Po decyzji UEFA: Smutek na \"Śląskim\"
Chorzów bez Euro 2012

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.