Nadajnik, który może uratować życie

fot: Maciej Dorosiński

W górnictwie wykorzystywany jest system GLON-GLOP. Dzięki niemu możliwe jest namierzenie lampy górniczej, która ma w sobie wbudowany nadajnik

fot: Maciej Dorosiński

Górnicza lampa to nie tylko źródło światła, to także źródło ważnego sygnału.

GLON-GLOP pod tymi literami kryją się Górniczy Lokacyjny Osobisty Nadajnik i Górniczy Lokacyjny Odbiornik Pomiarowy. Dzięki temu systemowi możliwe jest namierzenie lampy górniczej, która ma wbudowany nadajnik. Z jego możliwości korzysta się w czasie prowadzenia akcji ratunkowych. Tak też było w ruchu Zofiówka kopalni Borynia-Zofiówka, gdzie poszukiwanych było 10 górników. Niestety nie udało się ich uratować.

W polskim górnictwie węglowym do lokalizacji osób zasypanych wskutek np. zawałów lub tąpnięć metody radionamierzania wykorzystuje się od lat 60. ubiegłego wieku. Początkowo zasypanego górnika poszukiwano, określając przybliżony kierunek do źródła emitującego fale radiowe średniego zakresu. Nadajnik tego sygnału, zwany w skrócie GON (Górniczy Osobisty Nadajnik), umieszczony w pokrywie lampy osobistej, był zasilany w sposób ciągły z jej akumulatora. To rozwiązanie uznano za niewystarczające i dlatego przy współpracy z Wojskową Akademią Techniczną opracowano nowy system lokalizacyjny, który nazywał się GLON-LOP, a obecnie funkcjonujący pod nazwą GLON-GLOP.

Układ emituje sygnał elektromagnetyczny o stałej częstotliwości z zakresu 4100 Hz-5850 Hz, podzielonego na osiem podzakresów, tzw. kanałów. Całość jest umieszczona w pokrywie lampy górniczej i zasilana jest z jej akumulatora. Aby zlokalizować sygnał, konieczny jest odbiornik. W systemie rolę tę spełnia wspomniany już GLOP, który jest zamknięty w metalowej skrzyni. Pulpit składa się z dwóch wyświetlaczy, miernika natężenia sygnału, diod wskazujących kanały oraz pokręteł i przycisków, które umożliwiają sterowanie urządzeniem. Odbiornik przy namierzaniu sygnału pokazuje odległość od niego, jego natężenie oraz kanał, na którym jest on nadawany. Działanie systemu polega na pomiarze natężenia pola magnetycznego pochodzącego od nadajników.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem.