Na Wydziale Górniczym Politechniki Śląskiej w Gliwicach studiuje trzynaścioro młodych Hiszpanów
fot: Kajetan Berezowski
Studenci z Hiszpanii przed rozpoczęciem kolejnych zajęć na Wydziale Geologii i Górnictwa Politechniki Śląskiej. Od lewej strony siedzą: Fernando Sanchez Corente, Daniel Junquera Vega, Esther Griso Montanes, Jacobo Campo Saez oraz Samuel Velez Moreno. Z tyłu: Monica Diaz Rodriquez
fot: Kajetan Berezowski
– Nasze kopalnie, w przewadze odkrywkowe, funkcjonują ze względów społecznych i dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Wydobywają w sumie około 17 mln ton węgla rocznie. Górnicy mają zapewnione dobre warunki pracy i płacy, ale mówi się wszem i wobec, że węgiel zmierza do wyczerpania i ludzie będą musieli szukać pracy w innych specjalnościach – zwraca uwagę Fernando.
Monica i Samuel pochodzą z Asturii, gdzie fedrują kopalnie. Mają nieco inny stosunek do górnictwa węglowego. Podobnie, jak wszyscy mieszkańcy tego regionu Hiszpanii, nie kryją sentymentu do szybów i czarnej roboty.
– U nas szanuje się górników i ich pracę, ale młodzi do branży się jakoś nie garną. Studiujemy w Uniwersytecie w Oviedo na wydziale inżynierskim. Wybraliśmy ten kierunek głównie z tego powodu, że u nas tylko inżynier górnik może posiadać uprawnienia do posługiwania się materiałami wybuchowymi. A jest to uprawnienie niezwykle istotne w górnictwie skalnym – wyjaśnia śniadoskóra studentka z Asturii.
Górnictwo węglowe traci w Hiszpanii na znaczeniu, ale pokrewne branże, zwłaszcza górnictwo surowców skalnych, przeciwnie. Rośnie produkcja granitu i dachówki naturalnej. Zakłady poszukują wysoko wykwalifikowanych specjalistów inżynierów, którzy zetknęli się w praktyce z kopalnią węglową. A oni będą się mogli taką praktyką wykazać. I to w dodatku praktyką odbytą w Polsce – kraju, gdzie ponad 90 proc. energii pochodzi z węgla.
Jacobo chciałby w przyszłości pracować w energetyce wiatrowej, Samuelowi bardziej podoba się energetyka tradycyjna i w tej dziedzinie będzie szukał zatrudnienia. Fernando interesuje się od lat górnictwem naftowym, a Esther ma zamiar poświęcić swą karierę zawodową budowaniu tuneli. Całą czwórka studiuje górnictwo w Politechnice w Madrycie.
Z pobytu na Śląsku, wraz z przyjaciółmi z Oviedo, są bardzo zadowoleni. W ramach programu Erazmus przysługuje im po 2300 euro na cały pobyt, wliczając utrzymanie. Pomoc finansowa rodziców jest jak najbardziej wskazana. Mogą na nią liczyć. A zatem żyć nie umierać, zwłaszcza w wolnym czasie!
– O tak, życie towarzyskie tu kwitnie. Euro ostatnio idzie w górę, więc można pozwolić sobie na częstsze wizyty w restauracjach i kawiarniach – zachwala Samuel.
Co najbardziej zaskakuje ich w Polsce? – Nie sądziłam, że tak niewielu ludzi mówi tu po angielsku. Z początku byłam trochę przerażona, że się nie dogadam, ale jakoś wszystko się ułożyło – przyznaje Esther.
Fernando oniemiał pierwszego dnia pobytu, gdy zobaczył podmiejskie pociągi. – Niektóre wyglądały jak z poprzedniej epoki, ale widziałem też luksusowe, podobne do naszych– tłumaczy.
Gdy przyszło im wybierać miejsce studiów, nie zastanawiali się długo. Do Polski i nigdzie indziej. Dlaczego?
– Bo wszędzie wokół Hiszpanii spotykamy się z tą samą kulturą, a my chcieliśmy zobaczyć coś więcej – podkreślają zgodnie.
I zobaczyli. Poznali Polskę, byli w Czechach, na Słowacji, Węgrzech, w Austrii i w Niemczech. Są pod wrażeniem tych wojaży. – Zdarzało się, że koledzy pukali się w czoło słysząc, że jedziemy do Polski. Mówili – zamarzniecie tam na kość! Tak właśnie postrzegana jest Polska w Hiszpanii, jako kraj surowych zim i chłodnego lata – wspomina Esther.
Hiszpanie pozostaną w Gliwicach do końca semestru. Choć na zajęciach posługują się językiem angielskim, korzystają też z lekcji nauki polskiego. Podstawowa jego znajomość będzie – jak sami przyznają – najlepszą pamiątką przywiezioną do domu z Polski.