Na warszawskim lotnisku wyłożono księgi kondolencyjne

Po polsku, arabsku, chińsku, angielsku, czy rosyjsku wpisują słowa podróżni różnej narodowości do ksiąg kondolencyjnych wyłożonych na warszawskim lotnisku Chopina.

 

Po zakończeniu żałoby księgi mają zostać przekazane do Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.


- Odlatujący lub przylatujący na lotnisko, w księgach rozmieszczonych w pięciu punktach na terenie lotniska, mogą wyrazić swój żal po sobotniej katastrofie samolotowej pod Smoleńskiem - powiedział w poniedziałek  rzecznik lotniska Kamil Wnuk.

Księgi wystawione są w ogólnodostępnej części Terminalu, trzech salonach biznesowych oraz salonie VIP.


- Władze lotniska musiały zamówić dodatkową liczbę ksiąg, ponieważ tak wiele osób chce swoim wpisem oddać hołd ofiarom katastrofy - dodał Wnuk.


We wtorek o godz. 15, w intencji ofiar zostanie odprawiona msza święta w nowej kaplicy znajdującej w hali odlotów. Celebrować ją będzie kapelan lotniska Zbigniew Stefaniak.


W sobotniej katastrofie prezydenckiego samolotu koło Smoleńska zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria. Ciało prezydenta w niedzielę zostało przetransportowane do Polski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.