Na tropach historii

fot: Kajetan Berezowski

Marek Majeranowski przy kamieniu granicznym pola górniczego, znajdującym się w bliskim sąsiedztwie autostrady A1 w Bytomiu

fot: Kajetan Berezowski

Ile jeszcze kamieni granicznych pól górniczych kryją śląskie lasy? Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Marek Majeranowski, nauczyciel wychowania fizycznego z Bytomia, odnalazł ich ponad 30. Niektóre stanowią dziś cenne eksponaty w zbiorach Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.

Kamienie wyznaczające granice pól wydobywczych zaczęto ustawiać w latach 20. XIX stulecia. Takie prawo obowiązywało wszystkie zakłady górnicze przez następnych 60 lat. Zmienione później przepisy nie nakazywały ich likwidacji. Przetrwały więc do naszych czasów.

- Kamienie graniczne pól górniczych są moją pasją. Kiedyś na spacerze z dzieckiem natknąłem się na jeden z nich. Wówczas jeszcze nie miałem pojęcia, co to takiego. Spostrzegłem charakterystyczny znak górniczy: pyrlik i żelazo, a pod nim inicjały i datę. To znalezisko bardzo mnie zaciekawiło. Zacząłem poszukiwać informacji. Sporo czasu spędziłem w różnych archiwach. W końcu zdecydowałem się wyjść w teren. Najpierw punktem odniesienia były ścieżki leśne. Na starych i nowych mapach, tam, gdzie zachowały się lasy, biegną wręcz identycznie. Odmierzałem dokładnie odległości i prowadziłem poszukiwania. W ten sposób natrafiłem na kilka kamieni. Jakiś czas potem uzbroiłem się w trzydziestometrową miarę i namówiwszy znajomych, przeczesywałem z nimi teren lasu bytomskiego, odkrywając przy każdej okazji następne - opowiada Marek Majeranowski.

Rozochocony efektami swych wypraw nauczyciel postanowił w końcu zaopatrzyć się w urządzenie GPS. Porównywał mapy sprzed 100 lat z obecnymi i wyliczał współrzędne dla położenia konkretnych kamieni. Uzyskane dane wprowadzał do pamięci odbiornika GPS.

- Osiągałem naprawdę doskonałe wyniki poszukiwań. Pamiętam, jak latem gorączkowo przeszukiwałem niewielki kwadrat leśny, przeciskając się przez gąszcz krzaków i wreszcie patrzę... jest! Dosłownie zrobiło mi się gorąco z wrażenia. Aż trudno opisać, co wtedy czułem. Pokłuty leśnym igliwiem niemal na całym ciele, ale szczęśliwy, wracałem do domu z fotografią kolejnego kamienia. Najstarszy miał wyrytą datę 1825 roku - wspomina Majeranowski.

Wszystkie kamienie graniczne cechują zawarte na nich informacje. Pod kuplą, czyli znakiem górniczym, podana jest nazwa kopalni, w dawnym rozumieniu - pola, dla którego przyznano nadanie, data ustawienia kamienia w terenie i czasem jego numer.

- Zgodnie z przepisami mierniczy ustawiali kamienie na wierzchołkach wielokąta, którymi były przeważnie pola górnicze. Czasem jednak granica przebiegała w kształcie łuku. Kilka pól górniczych miało niezwykle skomplikowane kształty i trzeba było kilkunastu kamieni, żeby je wyznaczyć. Co ciekawe, wszystkie kamienie były identyczne, chociaż raz natknąłem się na zupełnie inny niż pozostałe w polu. Może dlatego, że dokonano jakiejś korekty granicy pola i ustawiono nowy kamień? - zastanawia się badacz górniczej historii.

Zagrożone kamienie znalezione w bytomskim lesie trafiły już do Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu. Z ich transportem były nie lada problemy. Wykonane są bowiem z piaskowca, a ich maksymalna waga sięga 200 kg. Dziś zdobią ścieżkę dydaktyczną przy skansenie Królowa Luiza.

Teraz nauczyciel wychowania fizycznego z I Liceum Ogólnokształcącego w Bytomiu ma zamiar sprawdzić, czy pod kamieniami granicznymi nie znajdują się przypadkiem jakieś cenne dokumenty. Według niektórych źródeł mierniczy zakopywali odpowiednio zabezpieczone kopie nadań górniczych właśnie pod kamieniami.

- Spróbuję wyjaśnić i tę tajemnicę. Interesuje mnie żywa historia, której można dotknąć własną ręką i przy sposobności uratować od zapomnienia coś cennego - podsumowuje Marek Majeranowski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Książka na weekend: „Cienie Turynu”. Zabójstwo architekta, czyli zaskakujący obraz lat 70. we Włoszech

Już można czytać kultową włoską powieść, która opowiada o życiu mieszkańców Turynu w latach 70. ubiegłego wieku. Żeby było smaczniej, autorzy książki Fruttero i Lucentini, dołożyli morderstwo architekta i ślamazarne śledztwo. Poza tym bohaterem powieści uczynili też Turyn.

Jacek Korski bez ogródek o unijnej polityce klimatycznej: Koszty wykończą nas gospodarczo

Tydzień temu nie spodziewałem się, że to, o czym pisałem, to tylko wierzchołek góry lodowej. Dużą polityką nie chcę się zajmować, bo dawno utraciłem wiarę, że jest w tym świecie ktoś, kogo interesuje coś ponad interes własnego ugrupowania. Zaś przykład kultury i szacunku do człowieka, jaki dają nam panie i panowie od polityki, nie czyni nas lepszymi. 

Tak uczczono rocznicę Porozumienia Katowickiego

W Dąbrowie Górniczej odbyły się dziś uroczystości upamiętniające 46. Rocznicę podpisania porozumienia w Hucie Katowice.

1473499705 porozumienie katowickie

To dzisiaj! 46. rocznica podpisania porozumienia w Hucie Katowice

11 września w Dąbrowie Górniczej odbędą się uroczystości upamiętniające 46. rocznicę podpisania porozumienia w Hucie Katowice. Było to ostatnie z Porozumień Sierpniowych zawartych na przełomie sierpnia i września 1980 roku między strajkującymi robotnikami a przedstawicielami komunistycznej władzy. Zapisy tego dokumentu otworzyły drogę do tworzenia struktur NSZZ „Solidarność" na terenie całego kraju.