Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

29.00 PLN (+2.11%)

KGHM Polska Miedź S.A.

294.60 PLN (-3.04%)

ORLEN S.A.

138.00 PLN (+3.29%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.57 PLN (-0.80%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.27 PLN (-2.26%)

Enea S.A.

21.44 PLN (-4.63%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.45 PLN (+0.79%)

Złoto

4 526.21 USD (-2.39%)

Srebro

73.20 USD (-3.83%)

Ropa naftowa

114.29 USD (+7.79%)

Gaz ziemny

2.86 USD (+3.07%)

Miedź

5.86 USD (-2.00%)

Węgiel kamienny

112.00 USD (-0.27%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

29.00 PLN (+2.11%)

KGHM Polska Miedź S.A.

294.60 PLN (-3.04%)

ORLEN S.A.

138.00 PLN (+3.29%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.57 PLN (-0.80%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.27 PLN (-2.26%)

Enea S.A.

21.44 PLN (-4.63%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

25.45 PLN (+0.79%)

Złoto

4 526.21 USD (-2.39%)

Srebro

73.20 USD (-3.83%)

Ropa naftowa

114.29 USD (+7.79%)

Gaz ziemny

2.86 USD (+3.07%)

Miedź

5.86 USD (-2.00%)

Węgiel kamienny

112.00 USD (-0.27%)

Na tropach historii

fot: Kajetan Berezowski

Marek Majeranowski przy kamieniu granicznym pola górniczego, znajdującym się w bliskim sąsiedztwie autostrady A1 w Bytomiu

fot: Kajetan Berezowski

Ile jeszcze kamieni granicznych pól górniczych kryją śląskie lasy? Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Marek Majeranowski, nauczyciel wychowania fizycznego z Bytomia, odnalazł ich ponad 30. Niektóre stanowią dziś cenne eksponaty w zbiorach Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.

Kamienie wyznaczające granice pól wydobywczych zaczęto ustawiać w latach 20. XIX stulecia. Takie prawo obowiązywało wszystkie zakłady górnicze przez następnych 60 lat. Zmienione później przepisy nie nakazywały ich likwidacji. Przetrwały więc do naszych czasów.

- Kamienie graniczne pól górniczych są moją pasją. Kiedyś na spacerze z dzieckiem natknąłem się na jeden z nich. Wówczas jeszcze nie miałem pojęcia, co to takiego. Spostrzegłem charakterystyczny znak górniczy: pyrlik i żelazo, a pod nim inicjały i datę. To znalezisko bardzo mnie zaciekawiło. Zacząłem poszukiwać informacji. Sporo czasu spędziłem w różnych archiwach. W końcu zdecydowałem się wyjść w teren. Najpierw punktem odniesienia były ścieżki leśne. Na starych i nowych mapach, tam, gdzie zachowały się lasy, biegną wręcz identycznie. Odmierzałem dokładnie odległości i prowadziłem poszukiwania. W ten sposób natrafiłem na kilka kamieni. Jakiś czas potem uzbroiłem się w trzydziestometrową miarę i namówiwszy znajomych, przeczesywałem z nimi teren lasu bytomskiego, odkrywając przy każdej okazji następne - opowiada Marek Majeranowski.

Rozochocony efektami swych wypraw nauczyciel postanowił w końcu zaopatrzyć się w urządzenie GPS. Porównywał mapy sprzed 100 lat z obecnymi i wyliczał współrzędne dla położenia konkretnych kamieni. Uzyskane dane wprowadzał do pamięci odbiornika GPS.

- Osiągałem naprawdę doskonałe wyniki poszukiwań. Pamiętam, jak latem gorączkowo przeszukiwałem niewielki kwadrat leśny, przeciskając się przez gąszcz krzaków i wreszcie patrzę... jest! Dosłownie zrobiło mi się gorąco z wrażenia. Aż trudno opisać, co wtedy czułem. Pokłuty leśnym igliwiem niemal na całym ciele, ale szczęśliwy, wracałem do domu z fotografią kolejnego kamienia. Najstarszy miał wyrytą datę 1825 roku - wspomina Majeranowski.

Wszystkie kamienie graniczne cechują zawarte na nich informacje. Pod kuplą, czyli znakiem górniczym, podana jest nazwa kopalni, w dawnym rozumieniu - pola, dla którego przyznano nadanie, data ustawienia kamienia w terenie i czasem jego numer.

- Zgodnie z przepisami mierniczy ustawiali kamienie na wierzchołkach wielokąta, którymi były przeważnie pola górnicze. Czasem jednak granica przebiegała w kształcie łuku. Kilka pól górniczych miało niezwykle skomplikowane kształty i trzeba było kilkunastu kamieni, żeby je wyznaczyć. Co ciekawe, wszystkie kamienie były identyczne, chociaż raz natknąłem się na zupełnie inny niż pozostałe w polu. Może dlatego, że dokonano jakiejś korekty granicy pola i ustawiono nowy kamień? - zastanawia się badacz górniczej historii.

Zagrożone kamienie znalezione w bytomskim lesie trafiły już do Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu. Z ich transportem były nie lada problemy. Wykonane są bowiem z piaskowca, a ich maksymalna waga sięga 200 kg. Dziś zdobią ścieżkę dydaktyczną przy skansenie Królowa Luiza.

Teraz nauczyciel wychowania fizycznego z I Liceum Ogólnokształcącego w Bytomiu ma zamiar sprawdzić, czy pod kamieniami granicznymi nie znajdują się przypadkiem jakieś cenne dokumenty. Według niektórych źródeł mierniczy zakopywali odpowiednio zabezpieczone kopie nadań górniczych właśnie pod kamieniami.

- Spróbuję wyjaśnić i tę tajemnicę. Interesuje mnie żywa historia, której można dotknąć własną ręką i przy sposobności uratować od zapomnienia coś cennego - podsumowuje Marek Majeranowski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nowa wystawa w Carbonarium. Będzie makieta prezentująca miasto pod powierzchnią ziemi

Funkcjonujące w ramach Łaźni Moszczenica Carbonarium wzbogaci się o nową wystawę stałą. Jednym z ciekawszych jej elementów będą autentyczne szafki górnicze z kopalni Jas-Mos.

Szyb Mikołaj w pełnej krasie. Warto zobaczyć go na zdjęciach

To kolejny szyb, który świetnie się prezentuje na zdjęciach specjalistów z Mobilnego Centrum Digitalizacji Instytutu in. Wojciecha Korfantego. Chodzi o szyb Mikołaj z Rudy Śląskiej.

Po kopalniach w Bytomiu zostały wspomnienia i zdjęcia...

Jeszcze w latach 90. XX wieku w krajobrazie Bytomia dominowały kominy zakładów przemysłowych i produkcyjnych, które tworzyły trzon bytomskiej gospodarki. Dzisiaj po większości zakładów jak: huty, elektrownie, kopalnie węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także karbidowni, browaru i wielu innych zakładach pozostały tylko wspomnienie i zdjęcia. Historię nieczynnych już zakładów przemysłowych i produkcyjnych przedstawił podczas prelekcji „Dawne Zakłady Przemysłowe i Produkcyjne na terenie Bytomia” bytomski historyk Tomasz Sanecki.

Plaża, która zachwyca i wypoczynek, który zostaje w pamięci – poznaj uroki Jarosławca

Są takie miejsca nad polskim morzem, do których chce się wracać. Pachną sosnowym lasem, szumią falami, kuszą spacerami o zachodzie słońca i dają to, czego w codziennym zabieganiu najbardziej nam brakuje, czyli prawdziwy odpoczynek. Jednym z takich miejsc jest Jarosławiec, malownicza nadbałtycka miejscowość, która od kilku lat zachwyca turystów nie tylko klimatem rodzinnego kurortu, ale też niezwykłą plażą znaną jako „polski Dubaj”.