Na tę chwilę nie jesteśmy w stanie oszacować strat dla całej branży, ale już wiadomo, że straty będę ogromne

fot: Krystian Krawczyk

Handel ucierpi z powodu inflacji

fot: Krystian Krawczyk

Ograniczenia w centrach handlowych są zrozumiałe, ale straty będą ogromne - powiedział PAP dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych Radosław Knap.

- Teraz skupiamy się na najważniejszych kwestiach, czyli bezpieczeństwie pracowników i klientów centrów handlowych, dlatego też z pełnym zrozumieniem przyjęliśmy decyzję rządu wprowadzającą stan epidemiczny, co może realnie ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa w Polsce - powiedział.

Jak zaznaczył, obecna sytuacja jest "niestandardowa" i zupełnie nowa dla wszystkich. - Na tę chwilę nie jesteśmy w stanie oszacować strat dla całej branży, ale już wiadomo, że straty będę ogromne, bo należy pamiętać, że centra handlowe, to nie tylko zarządcy i najemcy - wskazał Knap.

Dodał, że to szereg innych firm; od różnych serwisów, po ochronę i branżę eventową. - Łącznie, w tym segmencie handlu zatrudnionych jest ponad 400 tys. osób, a centra i parki handlowe w Polsce mają co miesiąc między 120-150 mln odwiedzin - podał.

Według PRCH zamknięcie handlu w niedzielę od 2018 pokazało, że każdy dodatkowy dzień ograniczeń w miesiącu ma swoje skutki ekonomiczne. - A co dopiero, kiedy te wyjątkowe okoliczności powodują ograniczenia trwające dłuższy, nieprzerwany czas - zaznaczył Knap.

Jak poinformował, już 5 marca PRCH wystąpiła do GIS-u o rekomendacje i "dość szybko" je otrzymała. Zostały one w trybie pilnym wysłane do wszystkich członków i całej branży.

Knap dodał, że po wprowadzeniu stanu zagrożenia epidemicznego pojawiła się informacja o możliwych ograniczeniach w działalności centrów handlowych. - Oczywiście taki scenariusz był brany pod uwagę, chociażby obserwując działania prewencyjne u naszych europejskich sąsiadów - wskazał Knap.

W opinii szefa Rady, "jest wiele pytań" do rozporządzenia wprowadzającego stan zagrożenia epidemicznego i wynikających z niego ograniczeń dla handlu. Chodzi np. o brak regulacji w odniesieniu do kwestii otwierania sklepów DIY (budowlanych, wnętrzarskich), czy salonów jubilerskich.

- To są także najemcy obiektów handlowych. Obecnie jesteśmy w ścisłym kontakcie z naszymi członkami i wspólnie planujemy wystąpić jako branża retail o doprecyzowanie kwestii wymienionych w rozporządzeniu - zapowiedział Knap.

Od weekendu w Polsce obowiązuje stan zagrożenia epidemicznego wprowadzone rozporządzeniem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Przewiduje ono, że w okresie od 14 marca 2020 r. do odwołania na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej ogłasza się stan zagrożenia epidemicznego w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zameczek Myśliwski w Promnicach wraca do życia. Otwarcie planowane na wiosnę 2027 r.

Zameczek Myśliwski w Promnicach, jeden z najcenniejszych zabytków Górnego Śląska, przechodzi ostatni etap gruntownej rewitalizacji. Całkowity koszt inwestycji może wynieść około 36 mln zł, a obiekt ma zostać udostępniony publiczności pod koniec pierwszego kwartału 2027 roku jako nowoczesna przestrzeń muzealno-edukacyjna.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 57 - prof. Artur Dyczko | PIG-PIB. Czy miedź jest gwarantem naszego bezpieczeństwa?

Od centrów danych po nowoczesne systemy obronne – cały technologiczny ekosystem opiera się na tym samym fundamencie surowcowym. O roli miedzi dla bezpieczeństwa państwa mówi dr inż. Artur Dyczko, dyrektor Oddziału Górnośląskiego Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego.

Polacy uważają niepłacenie alimentów za najgorszy rodzaj długu

Dla Polaków, którzy uważają, że niektóre długi są bardziej szkodliwe niż inne, najgorsze jest niepłacenie alimentów - wynika z badania Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Na kolejnym miejscu wskazywano długi przedsiębiorców wobec innych firm.

Zakończył się protest maszynistów, ale utrudnienia na kolei do późnego wieczora

W piątek w południe zakończył się protest maszynistów, którzy zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do 20 km/h. Opóźnienia na sieci kolejowej potrwają do późnych godzin wieczornych. Szef MI Dariusz Klimczak zapowiedział pilne prace legislacyjne. Związkowcy zostali zaproszeni przez ministra na spotkanie 2 października.