Na strajku w Budryku stracą wszyscy
- Jastrzębska spółka przygotowywała się do prywatyzacji poprzez giełdę, aby zdobyć pieniądze na inwestycje, niezbędne do utrzymania poziomu produkcji. Teraz jej wiarygodność została zachwiana - uważa prof. Andrzej Barczak z Akademii Ekonomicznej w Katowicach.
Zarząd JSW pod ścianą postawiły trzy radykalne organizacje związkowe, do których należy około 15 proc. załogi Budryka. Pozostałe związki nie zabierają głosu. Tymczasem pogarsza się sytuacja kopalni - straty już są szacowane na 40-50 mln zł, a mogą być znacznie większe - napisał \"Puls Biznesu\".
- Straty Budryka wejdą w rachunek JSW za 2008 r. - podkreśla prof. Andrzej Barczak. Poza tym Budryk, szósta kopalnia w strukturach JSW, może mieć problemy techniczne z wydobyciem, ponieważ wstrzymał produkcję. To nie koniec kłopotów.
- Na utrzymanie wydobycia potrzebujemy ponad 300 mln zł. Chodzi o udostępnienie nowych złóż. Już rozpoczęliśmy prace w tym zakresie. Chcemy dotrzeć do pokładów bardzo dobrej jakości węgla koksowego na poziomie 1290 m pod ziemią — wyjaśnia Mirosław Kwiatkowski, rzecznik Budryk.
Pieniądze na inwestycje miały pochodzić m.in. od JSW. Ta jednak zarabia coraz mniej. W 2006 r. miała prawie 300 mln zł, rok później „tylko” ponad 100 mln zł.