Na Śląsku brakuje krwi. Górnicy, pospieszcie na ratunek!
fot: oddajkrew.pl
Dni przeznaczone przez 17 lat na oddawanie krwi górnicy muszą odpracować, żeby dostać emerytury
fot: oddajkrew.pl
Aby zabezpieczyć wszystkie szpitale w wystarczającą ilość krwi, każdego dnia musiałoby ją oddać około trzystu dawców. Na razie to pobożne życzenie kierownictwa Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach. Do dziesięciu jej oddziałów terenowych i jednego punktu pobrań w Knurowie zgłasza się wciąż niewielka ilość chętnych.
– Dawniej było z tym mniej kłopotów, ponieważ było więcej górników, którzy zawsze ochoczo zgłaszali się w odpowiedzi na nasze apele. Niestety, restrukturyzacja branży wyraźnie nam nie sprzyjała. Z roku na rok krwiodawców było mniej, a na dodatek odebrano im wiele przywilejów – zauważa Bożena Drywańska (na zdjęciu), zastępca dyrektora RCKiK.
Choć szeregi górniczej braci zostały w ostatnich latach nieco uszczuplone, w trudnych sytuacjach w zadziwiająco szybkim tempie potrafią się zwierać. Tak było ostatnio w kopalni „Ziemowit”. Na wieść o katastrofie autobusu w Serbii, do zorganizowanego w zakładzie punktu oddawania krwi, stawiło się kilkudziesięciu odważnych.
Dr Drywańska ma nadzieję, że pod względem krwiodawstwa stare czasy jednak wrócą, bo górników będzie przybywać.
– Cieszymy się z tego. Poza tym krwiodawcom przyznano ulgę podatkową. To jest istotny bodziec, by wstąpić w szeregi klubów honorowego dawcy krwi lub nawet zakładać nowe – dodaje wiceszefowa katowickiego Centrum.
Przypomnijmy, że krew oddać może każda pełnoletnia osoba, które nie leczy się na choroby układu naczyniowo-sercowego, układu nerwowego bądź choroby zakaźne. Istotne jest, aby w dniu pobrania krwi czuć się dobrze. W razie jakichkolwiek wątpliwości, stan zdrowia może zawsze skontrolować dyżurujący lekarz.