Na przełomie marca i kwietnia ma zapaść decyzja o terminie wejścia w otamowany rejon katastrofy w czeskiej kopalni ČSM

fot: Maciej Dorosiński

W niedzielę przed zamknięciem tam ratownicy sprawdzą wyrobisko w poszukiwaniu ciał górników

fot: Maciej Dorosiński

Na przełomie marca i kwietnia tego roku ma dojść do spotkania czeskich i polskich służb górniczych oraz ratowniczych w celu ustalenia terminu i zasad wejścia w rejon katastrofy w czeskiej kopalni ČSM Stonawa. Wybuch metanu zabił tam 13 górników. Pod ziemią wciąż znajdują się ciała 9 z nich.

Nieoficjalne informacje o planowanych przygotowaniach do wejścia ratowników w otamowany rejon kopalni ponad 800 m pod ziemią, Polska Agencja Prasowa uzyskała w czwartek, 14 marca, ze źródeł zbliżonych do toczącego się postępowania w sprawie przyczyn i okoliczności grudniowej katastrofy w czeskiej kopalni. W ocenie źródła PAP jest szansa, że w kwietniu ratownikom uda się wejść do zamkniętego rejonu.

Ze względu na trudne warunki - podziemny pożar, wysoką temperaturę i niebezpieczne stężenie gazów - pod koniec grudnia 2018 r. rejon katastrofy został odizolowany od pozostałych wyrobisk specjalnymi tamami. Będzie tam można wejść dopiero po całkowitym wygaśnięciu pożaru i ustabilizowaniu sytuacji, na zasadach akcji ratowniczej. Specjaliści szacowali wcześniej, że na możliwość wejścia w otamowany rejon trzeba będzie czekać co najmniej kilka tygodni, a maksymalnie - pół roku.

20 marca miną trzy miesiące od katastrofy. W ocenie rozmówców PAP, obecnie można już rozważać wejście ratowników do otamowanego rejonu, z zachowaniem wszelkich rygorów bezpieczeństwa. O tym, kiedy i na jakich zasadach mogłoby to nastąpić, specjaliści z Czech i Polski mają dyskutować podczas specjalnego spotkania, którego dokładny termin powinien zostać ustalony w ostatnim tygodniu marca. Wezmą w nim udział przedstawiciele kopalni, koncernu OKD, do którego należy kopalnia, służby ratownicze oraz przedstawiciele nadzoru górniczego z obu krajów.

Specjaliści mają dyskutować o możliwym terminie wejścia do otamowanego wyrobiska oraz szczegółowych zasadach, na jakich to nastąpi. Dyskutowany będzie także ewentualny udział w akcji polskich ratowników. Ze wstępnych rozmów wynikało, że rekonesans w miejscu katastrofy powinni w pierwszej kolejności przeprowadzić ratownicy czescy - chodzi o to, aby np. bariera językowa oraz różnice w polskich i czeskich przepisach czy zasadach prowadzenia akcji nie utrudniły działań ratowników.

Przedstawiciele Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach, uczestniczący w czeskim postępowaniu powypadkowym, nie chcą na razie przesądzać, czy w kwietniu na pewno będzie możliwe wejście w otamowany rejon, a następnie wydostanie stamtąd ciał dziewięciu górników. Prezes WUG Adam Mirek podkreślił w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że decyzje w tej sprawie należą przede wszystkim do strony czeskiej i będą pochodną oceny warunków panujących w zamkniętym wyrobisku. Także informacje o planowanym niebawem spotkaniu powinny być - w ocenie prezesa WUG - inicjatywą strony czeskiej.

- Jesteśmy w bieżącym kontakcie z czeskimi partnerami, na pewno weźmiemy udział w spotkaniu i będziemy służyć naszym doświadczeniem, zarówno w zakresie wynikającym z kompetencji nadzoru górniczego, jak i w zakresie ratownictwa górniczego - powiedział w czwartek dr inż. Adam Mirek.

Jeżeli uda się przeprowadzić rekonesans w rejonie katastrofy, a następnie wydobyć na powierzchnię zwłoki wszystkich ofiar wypadku, w perspektywie możliwe będą także oględziny miejsca katastrofy, z udziałem ekspertów nadzoru górniczego. W ocenie prezesa WUG wizja lokalna może być kluczowa dla wyjaśnienia przyczyn tego zdarzenia. Przed oględzinami nie można wykluczyć żadnej hipotezy: zarówno przyczyn naturalnych, jak i ludzkich błędów - ocenia prezes WUG.

Szef Wyższego Urzędu Górniczego jest - obok dyrektora departamentu górnictwa WUG Zbigniewa Rawickiego - jednym z dwóch polskich przedstawicieli w zespole Okręgowego Urzędu Górniczego w Ostrawie, którego zadaniem jest wyjaśnienie wszystkich okoliczności katastrofy.

Wcześniej eksperci zwracali uwagę na bardzo gwałtowny charakter wypadku, co może świadczyć o nagłym wypływie dużej ilości metanu do wyrobisk, w których znajdowali się górnicy. Mogło się tak zdarzyć, gdyby w tzw. zrobach, czyli miejscach po eksploatacji węgla (niewidocznych dla górników), gdzie w sposób naturalny może gromadzić się metan, doszło do tzw. zawału stropu zasadniczego - oberwania się dużej partii warstw skalnych, które spadając na pustki poeksploatacyjne (zroby), wypchnęły zgromadzony tam gaz do czynnych wyrobisk. Nie można wykluczyć, że po takim zawale nastąpiło wypchnięcie dużej ilości metanu ze zrobów w przekrój czynnych wyrobisk. Eksperci będą musieli także ustalić, skąd pochodziła iskra, która zapaliła uwolniony gaz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ile wyniesie wzrost PKB w 2026 roku? Prognoza PKO BP

Wzrost PKB w 2026 r. wyniesie 3,5 proc., a w 2027 r. spowolni do 2,8 proc. ze względu na spadek inwestycji po zakończeniu Krajowego Planu Obudowy - prognozują ekonomiści banku PKO BP.

20 nowych tramwajów do końca sierpnia na śląskich torach

Tramwaje Śląskie dostały 136 mln złotych z KPO. Pozwoli to na zakup 20 nowoczesnych wagonów. 

KGHM redukuje zasolenie wód odprowadzanych do Odry

Koncern KGHM Polska Miedź ograniczył ilość soli odprowadzanej w wodach kopalnianych do Odry i kontynuuje prace w tym zakresie. Prace nad budową instalacji odsalających są utrudnione przez zmiany poziomu mineralizacji wód - poinformował PAP rzecznik prasowy spółki Artur Newecki.

Niebezpieczne manewry na S1. Co skłania kierowców do zawracania przed tunelami?

Obejście Węgierskiej Górki na drodze ekspresowej S1 to jedna z najbardziej malowniczych tras w Polsce. Są tam imponujące estakady, mosty i tunele. I właśnie przed tunelami na tej trasie część kierowców „głupieje” – zawraca i jedzie pod prąd. Dlaczego tak się zachowują? - Znamy prawdopodobną przyczynę – informują w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.