Na osiedlu Gwarków w Żorach stoi skromna figurka św. Barbary, jedna z niewielu pamiątek po zlikwidowanej kopalni

fot: Kajetan Berezowski

Jan Zimończyk, Ryszard Tkocz i Jan Płaczek - to oni związali z kopalnią Żory swoją przyszłość. Teraz pragną ocalić zlikwidowaną już kopalnię od zapomnienia

fot: Kajetan Berezowski

Grupa byłych pracowników kopalni Żory postanowiła zorganizować w miejskim muzeum wystawę poświęconą górnictwu. Będzie ona próbą wskrzeszenia tradycji i przypomnienia, że jeszcze nie tak dawno temu miasto węglem stało.

- Od roku gromadzimy fotografie, pamiątki, wycinki artykułów prasowych, mapy górnicze i dzieła wykonane w węglu, słowem - wszystko, co się łączy z nieistniejącą już kopalnią, z którą wielu z nas związało się za młodych lat – tłumaczy Ryszard Tkocz, były inżynier BHP.

Okazuje się, że wielu byłych pracowników kopalni Żory jest w posiadaniu ciekawych materiałów z czasów istnienia zakładu. Dziesięciu podzieliło się nawet wspomnieniami. Znajdą się one w monografii autorstwa Henryka Buchalika zatytułowanej „ZMP/Żory - Ocalić od zapomnienia”.

W trójkącie bermudzkim uskoków
„W uroczystości oddania do ruchu kopalni uczestniczyły tylko wybrane osoby, które otrzymały specjalne przepustki. Pozostała część załogi miała w tym dniu wolne. O takiej procedurze decydowały względy bezpieczeństwa” – czytamy we wspomnieniach Andrzeja Kuczyńskiego, który dokładnie pamięta tamten dzień.

”Stałem w szpalerze witających całą świtę. Było nas około 50 osób. Na tę okazję magazyn wydał nam białe koszule i czerwone krawaty z białymi paskami. Przed uroczystością pracowałem przy zabudowie symbolicznego odcinka toru z wózkiem „węgla”, który został zabudowany na skarpie przed głównym wejściem do budynku administracji. Malowałem także na biało krawężniki przed budynkiem administracyjnym i na placu autobusowym. Jednego nie zapomnę - entuzjazmu, który nam towarzyszył w pracy. Wszyscy widzieliśmy sens istnienia tej kopalni” – opisuje Jerzy Solich, mieszkaniec dzielnicy Rój.

Wszyscy zaś zgodnie potwierdzają, że miasto wiele zawdzięcza górnictwu. Wspominają m.in. budowę os. Gwarków i kompleksu sportowo-rekreacyjnego, który służy mieszkańcom do dziś.

Pierwsza ściana C-2 w pokładzie 357/1 ruszyła w styczniu 1980 r. Wkrótce okazało się, że huraoptymistyczne zadania, postawione przed kopalnią, będą trudne do zrealizowania. Prowadzone prace udostępniająco-przygotowawcze pokazywały skomplikowaną tektonikę złoża, pociętego licznymi uskokami, które skracały planowane wybiegi ścian. Żartowano, że kopalnię wybudowano w trójkącie bermudzkim uskoków: michałkowickiego i jawiszowickiego I oraz jawiszowickiego II. Również parametry jakościowe pokładów odbiegały od pierwotnych założeń. Mała miąższość i zanieczyszczenie przerostami wróżyły kłopoty. Na dodatek kopalnia ZMP nie posiadała własnego zakładu przeróbczego. Był, co prawda, w projektach, lecz coraz większe problemy z finansowaniem inwestycji powodowały wyłączanie z realizacji kolejnych obiektów.

„W efekcie 70 proc. wydobycia kierowane było do wzbogacenia na Boryni, a pozostałą część wyciągano szybem II, po czym transportowano na kopalnie Manifest Lipcowy i Moszczenica. Nie było to rozwiązanie korzystne dla zakładu. Żartowano, że żorska kopalnia jest najlepszą ścianą Boryni. Odbijało się to na wynikach ekonomicznych. Zamiast docelowego dobowego wydobycia 5000 t, wykonywano ledwo 3500” – pisze w monografii Henryk Buchalik. 

Obchody górniczego święta
Spadek zapotrzebowania na węgiel i rosnące zwały surowca we wszystkich kopalniach przypieczętowały decyzję o likwidacji zakładu. Był wówczas 1992 r.

W opinii prof. Antoniego Tajdusia, byłego rektora krakowskiej AGH, była to decyzja bardziej polityczna niż gospodarcza, bo wpierw zlokalizowano kopalnię na trudnym złożu, potem przerwano inwestycje niezbędne dla normalnego funkcjonowania, a na dodatek zmuszono do nieopłacalnego eksportu. W tych warunkach nie można było wypracować dodatniej akumulacji. Decyzją o likwidacji zmarnowano ogromny majątek: dobrze utrzymane wyrobiska udostępniające, szyby wyposażone w nowoczesne tyrystorowe maszyny wyciągowe. To wszystko, co miało się amortyzować przez lat kilkadziesiąt, pracowało zaledwie lat kilkanaście.

Dziś po kopalni praktycznie nie ma śladu. Na osiedlu Gwarków wśród kilkunastu bloków stoi skromna figurka św. Barbary, przeniesiona tu z kopalnianej cechowni przez załogę.

- Opiekujemy się nią – zapewnia Jan Zimończyk, były główny inżynier górniczy.

Tymczasem już 3 grudnia br. dawni górnicy żorskiej kopalni wespół z władzami miasta zorganizują obchody górniczego święta. Rozpoczną się od koncertu orkiestry. Następnie orszak ruszy w kierunku Muzeum Miejskiego, gdzie będzie można zobaczyć wystawę pamiątek i powspominać stare dzieje. To wszystko w ramach projektu kulturalno-edukacyjnego „Żorska Barbórka 2019. Ocalić od zapomnienia…” Zostanie on zakończony w maju 2020 r. w trakcie Nocy Muzeów. Wówczas ukaże się monografia zlikwidowanej kopalni.

- Wciąż przyglądamy się sobie, swojej historii, spoglądamy na innych, by zrozumieć sens i móc odpowiedzieć na fundamentalne pytania o naszą tożsamość. Ta i inne wystawy z pewnością pomogą nam odpowiedzieć na wiele podobnych pytań – zwraca uwagę Lucjan Buchalik, dyrektor żorskiego muzeum.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Szał na zielone instalacje w USA. Efekt Trumpa?

W Stanach Zjednoczonych trwa prawdziwy wyścig o czystą energię. Jak wynika z najnowszego raportu BloombergNEF, USA są na dobrej drodze, by w tym roku – a następnie w 2027 r. – zainstalować rekordową ilość odnawialnych źródeł energii. Prognoza zakłada aż 89 gigawatów nowych mocy w tym roku, z przekroczeniem tego poziomu w przyszłym.

Jak poprawić bezpieczeństwo w kopalniach? Dotyczyła tego narada WUG i PIP

Przedstawiciele Państwowej Inspekcji Pracy i Wyższego Urzędu Górniczego rozmawiali o bezpieczeństwie pracy w zakładach górniczych. 

Prezes Chrobry S.A.: Chcemy wspierać rozwój dużych, strategicznych projektów

Czym zajmuje się nowy fundusz mający wspierać obronność? Czy śląskie przedsiębiorstwa do niedawna działające w przemyśle cywilnym mogą produkować na rzecz przemysłu obronnego? O tym rozmawialiśmy z Arkadiuszem Sułkiem, prezesem Chrobry S.A. 

Będą monitorować tereny pogórnicze dronami i AI

Jak nowoczesne technologie pomagają w rekultywacji terenów poprzemysłowych? Przedstawiciele ITG KOMAG wzięli udział w inauguracji projektu PRISMINE.