Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.99 PLN (-11.14%)

KGHM Polska Miedź S.A.

267.70 PLN (+11.45%)

ORLEN S.A.

127.14 PLN (-4.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.66 PLN (+4.30%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.95 PLN (+1.68%)

Enea S.A.

22.12 PLN (+4.44%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

26.90 PLN (-7.24%)

Złoto

4 397.91 USD (-2.98%)

Srebro

68.05 USD (-1.29%)

Ropa naftowa

98.30 USD (-7.86%)

Gaz ziemny

2.92 USD (-3.06%)

Miedź

5.46 USD (+2.93%)

Węgiel kamienny

135.00 USD (-1.46%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.99 PLN (-11.14%)

KGHM Polska Miedź S.A.

267.70 PLN (+11.45%)

ORLEN S.A.

127.14 PLN (-4.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.66 PLN (+4.30%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.95 PLN (+1.68%)

Enea S.A.

22.12 PLN (+4.44%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

26.90 PLN (-7.24%)

Złoto

4 397.91 USD (-2.98%)

Srebro

68.05 USD (-1.29%)

Ropa naftowa

98.30 USD (-7.86%)

Gaz ziemny

2.92 USD (-3.06%)

Miedź

5.46 USD (+2.93%)

Węgiel kamienny

135.00 USD (-1.46%)

Na łasce Kamiennego Strażnika

Braszkiewicz artur aqoncagua ARC

fot: ARC Artura Braszkiewicza

Wraz z Arturem Braszkiewiczem „Trybuna Górnicza” dotarła w Andy

fot: ARC Artura Braszkiewicza

Artur Braszkiewicz zawsze marzył o wyprawach na najwyższe góry świata. Strach jest dla niego uczuciem obcym, lecz gdy stanął u stóp Aconcaguy, serce zabiło mu mocniej.

 

Z Buenos Aires do Mendozy prowadzi autostrada. Podróż autobusem, za jedyne 80 dolarów amerykańskich, trwa ponad piętnaście godzin. Za oknem wspaniała, letnia aura i ponad trzydzieści stopni. W miarę zbliżania się do gór, robi się coraz bardziej gorąco i sucho. Zmienia się też krajobraz. Dominuje uboga roślinność, niska i krzaczasta. Artur Braszkiewicz z Rudy Śląskiej, na co dzień górnik działu wentylacji kopalni „Halemba”, długo nie zapomni chwili, gdy po raz pierwszy na własne oczy ujrzał Kamiennego Strażnika (tak w języku miejscowych Indian tłumaczy się nazwę szczytu Aconcagua) w całej okazałości.
 

– Takiej góry jeszcze nie zdobyłem – pomyślał głośno.
 

Trwoga i podziw

 

Najwyższy szczyt obu Ameryk, zaliczany do Korony Ziemi, czyli najwyższych punktów wszystkich kontynentów, budzi trwogę, a jednocześnie podziw. Wieczorem, przy pastelowo-błękitnym niebie, zachodzące słońce otula go złocistym płaszczem swych promieni. Andy przytłaczają swą wielkością, ale i cieszą oko różnorodnością kolorów skał, od czarnego począwszy przez szary, grafitowy, zielony, brązowy, bordowy, czerwony, żółty, biały aż po niebieski. Skały bardzo kruche, wiele piarżysk, mnóstwo kurzu i pustynny krajobraz.
 

Żeby móc się wspinać, trzeba najpierw zdobyć zezwolenie miejscowych władz. Trwa to kilka dni. W tym czasie ekipy aklimatyzują się, omawiają szczegóły marszruty i przygotowują sprzęt. Gdy się już ma w rękach odpowiedni glejt, droga jest wolna.
 

Muł na wagę złota

 

– Od bram parku „Aconcagua” do bazy na Plaza de Mulas jest przeszło 30 km. Można pokonać ten dystans w jeden dzień, ale po dojściu jest się totalnie wyczerpanym. Za muła, potrzebnego do przewiezienia bagażu z Los Puqious, płaci się około 180 dolarów. Te zwierzęta są nieocenione, zważywszy na fakt, że każdy wspinacz zabiera z sobą na wyprawę ogromne ilości bagażu – mówi Braszkiewicz.
 

W bazie można zadzwonić z telefonu satelitarnego. Cena 2 dolary za minutę. Doładowanie baterii to 10 dolarów. Wysłanie maila drugie tyle. Zaplecze socjalne niczego sobie. Prysznic? A jakże, też 10 dolarów. W drodze powrotnej mała coca-cola za połowę tej sumy. Ale uroki życia w bazie kończą się, gdy pada hasło: w góry! Trzeba zapomnieć o najlepszych na świecie stekach...
 

– Miejscowi przestrzegają przed lekkomyślnym zużywaniem wody. Dopiero w wyższych partiach gór będzie jej pod dostatkiem pod postacią śniegu. Można będzie go topić i przyrządzać zupki chińskie – śmieje się Artur.
 

Nieprzewidywalna pogoda

 

Droga do doliny Horcones, a więc do bazy Plaza de Mulas, ulokowanej na wysokości 4300 m n.p.m., trwa trzy dni. Muły dalej już iść nie mogą...
 

– Drugi biwak, w Konfluenci, zapamiętaliśmy wszyscy jako wyjątkowo malowniczy. Jak na dłoni rysują się partie szczytowe Aconcaguy. Sam zaś wierzchołek prezentuje się niezwykle groźnie – tak, że można nawet zwątpić w swoje umiejętności. Większość, wybierających się na zdobycie Aconcaguy, wybiera drogę przez północno-zachodnie zbocze – tłumaczy Braszkiewicz.
 

Warunki, jakie napotkali na swej drodze nasi wspinacze, były jednak wyjątkowo surowe, od oślepiającego słońca do siarczystego mrozu i hulającego wichru. Samo wejście na Aconcaguę nie stwarza jednak większych trudności technicznych. Największą przeszkodą jest zmieniająca się i nigdy nieprzewidywalna pogoda.
 

Aconcagua zdobyta!

 

– Przez następne cztery dni zakładaliśmy kolejne obozy. Pierwszy na wysokości ok. 5400 m n. p. m., drugi 600 metrów wyżej. W pierwszej kolejności zamierzaliśmy zdobyć szczyt właśnie północno-zachodnim zboczem, a później przenieść się na wschodnią stronę, aby wejść na górę Lodowcem Polaków. Decyzję o rezygnacji z drugiego wejścia podjęliśmy już w Nido de Condores, czyli w pierwszym obozie. Musielibyśmy na dobrą sprawę zaraz po zejściu do namiotów ruszyć w dalszą drogę. Opadliśmy trochę z sił. Palce już drętwiały od mrozu, a skóra na twarzy pękała od powiewów lodowatego wiatru. Tam wszystko jest wyliczone co do godziny: muły, autobus, samolot. Zabrakło dwóch dni... Mówi się szkoda, ale życie jest ważniejsze. Lepiej było nie ryzykować – mówi nie bez żalu Artur.
 

Wyprawa, której patronowała „Trybuna Górnicza”, przystąpiła do ataku szczytowego, korzystając z dwóch dni względnie dobrej pogody.
 

– Przy bardzo dobrym przygotowaniu kondycyjnym, samo podejście na szczyt nie sprawiło mi większych problemów. Wysokość odczułem dopiero powyżej 6500 m. Zrobiło się też wyjątkowo zimno. O wszystkim jednak się zapomina w momencie, gdy szczyt jest tuż, tuż, na wyciągnięcie ręki. I wreszcie ten okrzyk radości: Jeeest! To coś doprawdy wspaniałego. Chce się śmiać i płakać równocześnie. I nawet nie ma na to czasu, bo zaraz trzeba schodzić w dół – opowiada nasz bohater z takim przejęciem w głosie, jakby lada moment miał jeszcze raz wykrzyczeć z siebie te niesamowite emocje, które do dziś dnia nie zdołały go jeszcze całkowicie opuścić.
 

Spośród pozostałej dziewiątki, towarzyszących mu wspinaczy, na szczyt Aconcaguy weszło siedmiu.
 

– To bardzo dobry wynik – zapewnia Ryszard Pawłowski.
 

Statystyki podają, że na najwyższy szczyt Ameryki Południowej dociera zaledwie 30 procent atakujących. W 1995 r. polska wyprawa pod kierownictwem Ryszarda Pawłowskiego napotkała na niezwykle surowe warunki. Śnieżyca, burza, błyskawice. Jeden ze wspinaczy został na szczycie rażony piorunem. Drugi nie odmroził rąk tylko dzięki zapasowym rękawicom.
 

Dla naszych śmiałków Kamienny Strażnik okazał się bardziej łaskawy...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Aż 2000 osób biegiem powitało wiosnę w Tauron Parku Śląskim

W pierwszy dzień kalendarzowej wiosny w Tauron Parku Śląskim odbył się Bieg Wiosenny, który przyciągnął rekordową liczbę uczestników. Na starcie stanęło aż 2000 biegaczy, co potwierdziło rosnącą popularność wydarzenia i uczyniło tegoroczną edycję jedną z największych w historii.

Godnie uczczą zamordowanych górników. Centrum Dziewięciu z Wujka zmienia się nie do poznania

Jeszcze w tym roku Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z Wujka (ŚCWiS) zamierza rozpocząć drugi etap adaptacji przestrzeni kopalni Wujek, kopalnianej łaźni łańcuszkowej, pod kątem m.in. widowiska multimedialnego.

JSW wycofuje się z finansowania klubów sportowych

Jastrzębska Spółka Węglowa wstrzymała finansowanie klubów sportowych na sezon 2026/2027. Powodem jest trudna sytuacja finansowa spółki.

Kryptonim Kopalnia, czyli ratowanie życia w pod ziemią

Już 31 marca Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach po raz kolejny stanie się przestrzenią do ćwiczeń i to nie byle jakich. Pod okiem profesjonalistó w scenerii podziemi z listy UNESCO ratownicy medyczni oraz służby ratownicze wezmą udział w zawodach z udzielania pierwszej pomocy pn. „Kryptonim Kopalnia”.