Studenci Uniwersytetu Warszawskiego byli pod wrażeniem tego, co zobaczyli na Śląsku

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Młodzi naukowcy na bytomskiej hałdzie: Natalia Godlewska, astronautka i astrofizyczka w jednej osobie, Piotr Lorek, biotechnolog, oraz Norbert Nieścior, geofizyk

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Pasjonuje ich biotechnologia, astrofizyka i geofizyka. Studiują na Uniwersytecie Warszawskim. Na hałdzie w Bytomiu pojawili się w końcu kwietnia. Badania, które tam przeprowadzili, mają rzucić nowe światło na problem rekultywacji terenów poprzemysłowych i niewykluczone, że przydadzą się również organizatorom przyszłych lotów kosmicznych na Marsa!

Jest piąta rano. W maju o tej porze właśnie świta. Dla młodych naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego to najlepsza pora, aby rozpocząć kolejny dzień badań w terenie. Natalia Godlewska, astronautka i astrofizyczka w jednej osobie, Piotr Lorek, biotechnolog, oraz Norbert Nieścior, geofizyk, zakładają specjalne kombinezony. Odpowiednio wyekwipowani w sprzęt naukowy opuszczają bazę. Przez kolejnych sześć, siedem godzin będą zajęci pobieraniem próbek skalnych do różnego rodzaju badań paleomagnetycznych, a także z zakresu magnetometrii z użyciem sondy geologicznej.

Hałda na granicy Bytomia i Radzionkowa powstawała w latach 80. i 90. XX w. Składowano na niej materiał z zakładów górniczych: Powstańców Śląskich i ZGH Orzeł Biały. Rekultywację zwałowiska Spółka Restrukturyzacji Kopalń zakończyła w 2007 r. Podczas budowy autostrady A1 w latach 2011-2012 rozpoczęto eksploatację zalegającego na tym terenie materiału. Naruszenie zrekultywowanej struktury hałdy spowodowało, że do jej wnętrza dostał się tlen, który wszedł w reakcję utleniania z zalegającym tam węglem. Hałda uległa samozapłonowi. Temperatura zaczęła stopniowo wzrastać, z pęknięć zaczął się wydobywać siatkowy dym, a trawy, byliny i drzewa zaczęły umierać. Zniszczono uformowane nad rzeką tarasy i przesunięto zwałowisko w kierunku Radzionkowa.

W 2021 r. Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia przeprowadziła loty dronami wyposażonymi w kamery termowizyjne nad bytomsko-radzionkowską hałdą. Pomiary wykazały, że temperatura na powierzchni miejscami przekraczała 153 st. C. Natomiast badania wydobywających się z jej wnętrza gazów wykazały, że mogą być one niebezpieczne przy długotrwałym i bezpośrednim kontakcie.

Gdy słońce zaczyna mocniej przygrzewać, wycofują się do bazy. To czas na to, aby zabezpieczyć pobrane próbki i dokonać pierwszych podstawowych badań.

– Posługiwaliśmy się magnetometrem, badaliśmy zmienność pola magnetycznego Ziemi. Jesteśmy w stanie stwierdzić, jak działa pole magnetyczne i jak jest zaburzane, kiedy mamy do czynienia ze specyficznym środowiskiem. Dysponujemy sprzętem GPS, który wskazuje jednocześnie koordynaty, więc od razu możemy nanosić niektóre wartości na mapę terenu i sprawdzić, jakie jest to natężenie w różnych badanych przez nas miejscach. W sumie na tej hałdzie obecnych jest wiele pierwiastków, można śmiało powiedzieć, przynajmniej połowa tablicy Mendelejewa. Część materiałów została przetopiona, inne nawieziono jako odpad hutniczy – potwierdza Piotr Lorek.

Wszystkie działania na bieżąco konsultowane są z prof. Łukaszem Kruszanowskim z Polskiej Akademii Nauk, który koordynuje misję.

W samo południe Natalia Godlewska wprowadza do pamięci komputera pierwsze wyniki badań. Posługiwanie się zarówno komputerem, jak i sprzętem specjalistycznym jest możliwe dzięki rozstawionym w sąsiedztwie bazy panelom słonecznym. To one generują prąd. Baza składa się z kampera zaadaptowanego na część mieszkalną oraz samochodu dostawczego, będącego częścią naukową. Pojazdy połączono śluzą.

– Podchodzimy do tego zadania profesjonalnie, symulujemy bazę marsjańską, a hałda nadaje się do tego wręcz perfekcyjnie – dodaje Natalia Godlewska, certyfikowana astronautka analogowa, a zarazem komandorka misji.

Na miejscu w bazie członkowie misji uprawiają ogród hydroponiczny.

– Polega to na hodowaniu roślin w wodzie, bez użycia gleby. W ogrodzie hydroponicznym można uprawiać kwiaty, zioła, a nawet warzywa. Prowadzimy też hodowlę spiroliny, czyli jednokomórkowych glonów, mających w sobie bardzo dużo białka – tłumaczy Piotr Lorek.

Celem prowadzonych przez warszawskich studentów badań jest m.in. sprawdzenie technologii i rozwiązań, które mogłyby przysłużyć się przyszłym misjom kosmicznym.

– Hałdy są w pewnym stopniu analogami Czerwonej Planety, a więc przypominają warunki marsjańskie. Mamy tutaj różne minerały i skały, które są podobne do występujących na powierzchni Marsa. Staramy się zachować najwyższy profesjonalizm, stąd dla przykładu nasze skafandry symulacyjne mogą przypominać te, które noszą astronauci. Dla nas stanowią zabezpieczenie przed szkodliwym wpływem substancji wydostających się spod powierzchni hałdy. Zwłaszcza związki siarki są trujące dla człowieka. Maski gazowe są w takich sytuacjach niezbędne – wyjaśnia Natalia Godlewska.

Jest jeszcze jeden istotny aspekt wyprawy – mianowicie psychologiczny. W trakcie misji kosmicznych panuje duży stres i napięcie. Ludzie zmuszeni są funkcjonować na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Ścierają się ze sobą różne charaktery. Warunki pracy też nie należą do komfortowych. To wymaga odporności fizycznej i psychicznej, a także umiejętności zapobiegania spięciom i konfliktom. Stąd codzienne briefingi z psychologiem. Omawiane są na nich sprawy bieżące, prowadzi się wywiady, badany jest stan psychiczny członków wyprawy. Na tej podstawie powstają profile psychologiczne, eksperci określają odporność młodych ludzi na stres oraz ich motywację do działania.

– Z pewnością ta misja nie jest łatwa. Teren nie jest w stu procentach bezpieczny, roi się od urwisk, stromych zboczy. Łatwo jest uszkodzić sprzęt. Wiadomo, te miejsca, które wydają się potencjalnie niebezpieczne, są zwykle najciekawsze pod względem badawczym – przyznaje Norbert Nieścior.

Studentom udało się zabrać kilka sztuk tzw. blueberriesów, kul utworzonych z hematytu. – Na Marsie występują bardzo podobne – wyjaśnia Natalia Godlewska, prezentując niewielkich rozmiarów kamyki.

Minęła 14., więc najwyższa pora na posiłek. Choć z odległości niespełna 1,5 km widać dużą reklamę kompleksu handlowego M1 w Bytomiu, młodzi naukowcy ani myślą kierować tam swych kroków, celem dokonania zakupów podstawowych artykułów spożywczych. Przywieźli ze sobą własną, specjalistyczną żywność, którą bez problemu są w stanie przyrządzić w warunkach, którymi dysponuje baza.

– Hałda żyje, zmienia się, słowem, dużo się na jej terenie dzieje. Żyją zwierzęta, ptaki. To wszystko jest przedmiotem naszych obserwacji i analiz, którymi z pewnością się podzielimy. I to jest właśnie ten aspekt ziemski naszej misji. Mimo wszystko jest tu bardzo marsjańsko. Zwłaszcza gdy podejść bliżej urwisk, to jakby jeszcze zmienić wygląd nieba, to byłoby tu – słowo honoru – jak na Marsie. Z tym, że myśmy w ciągu naszego pobytu walczyli z upałem dochodzącym do 26 st. C., a na Marsie walczylibyśmy z zimnem – śmieje się Piotr Lorek.

Studenci byli pod wrażeniem tego, co zobaczyli na bytomskim zwałowisku odpadów poprzemysłowych. Nie mają cienia wątpliwości, że górnictwo będzie miało swą kontynuację także w kosmosie. Mars, planeta z niewyczerpalnymi zapasami minerałów i innych surowców, czeka na śmiałków, którzy zbudują tam pierwsze kopalnie. Kiedy to się stanie? Podobno już niedługo…

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.

Fotografie z kopalń, hut, fabryki obrabiarek i wielu innych zakładów. Warto je zobaczyć!

Jeśli ktoś ma wolne popołudnie albo weekend, polecamy wycieczkę do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Można tam zwiedzić nie tylko kopalnię ćwiczebną z lat 20. ubiegłego wieku, ale i świetną wystawę „Razem dla przemysłu. Oblicza dąbrowskich zakładów w fotografii i designie”. Wystawa na pewno będzie czynna przez całe wakacje.