Mysłowice-Wesoła: to było zapalenie czy wybuch metanu?
fot: Maciej Dorosiński
Zasoby operatywne kopalni Mysłowice-Wesoła określane są na 158,8 mln ton. Stanowi to 31 proc. wszystkich zasobów KHW
fot: Maciej Dorosiński
Takie pytanie skierowali dziennikarze w czwartek (9 października) rano do inż. energo-mechanicznego kopalni Mysłowice-Wesoła Grzegorza Standziaka.
- To muszą zbadać specjaliści, kiedy będzie można na spokojnie przeanalizować zapisy z czujników, które były w tym rejonie. Wstępna hipoteza jest taka, że był to wybuch. Tak wynika z opisów ludzi, którzy się wycofywali. Są to jednak ludzie, którzy są w ogromnym szoku. Są to na razie przypuszczenia. Dlatego dajmy czas specjalistom - odpowiedział inżynier.
Standziak dodał, że kopalnia przekazała prokuraturze zapisy ze wszystkich czujników, które mierzą stężenia gazów. Są to materiału z ponad roku.
- Wykluczamy jakiekolwiek możliwości manipulowania czujnikami - powiedział inżynier.
- W przypadku, gdy stężenia przekraczają normy od razu pojawiają się alarmy. Powyżej pewnych stężeń wyłączane są maszyny i praktycznie nie ma możliwości prowadzenia jakichkolwiek prac, poza pracami ręcznymi, które niewiele wnoszą - stwierdził Grzegorz Standziak.
Dziennikarze spytali także inżyniera, o to czy górnicy zgłaszali jakieś nieprawidłowości związane z prowadzeniem ściany.
- W gronie tych poszkodowanych byli ratownicy górniczy i osoby dozoru. Ludzie którzy mają naprawdę duża wiedzę. Nie mówicie, że mamy tam samobójców - odpowiedział Standziak.