Mysłowice-Wesoła: przerwa w poszukiwaniach górnika
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Zygmunt Łukaszczyk, p.o. prezesa Katowickiego holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia, poinformował, że przerwa w poszukiwaniach może potrwać kilka godzin, a nawet cały dzień
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Zadymienie w wyrobisku w dalszym ciągu uniemożliwia ratownikom poszukiwania górnika-kombajnisty w kopalni Mysłowice-Wesoła ruch Wesoła. Przypomnijmy, że w poniedziałek (6 października) doszło tam do zapalenia się metanu. W rejonie zdarzenia pracowało 37 górników. 36 z nich udało się wywieźć na powierzchnię. W kopalni wstrzymano wydobycie.
Zygmunt Łukaszczyk, p.o. prezesa Katowickiego holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia, poinformował, że przerwa w poszukiwaniach może potrwać kilka godzin, a nawet cały dzień.
W kopalni cały czas pracują komisja, która ma ustalić plan działań i sposób prowadzenie akcji.
Łukaszczyk, który był w kopalni nocy oraz przyjechał do zakładu we wtorek przed godz. 10., powiedział, że w wyrobisku panuje duże zadymienie, co może świadczyć o tym, że cały czas jest tam pożar.
Dziennikarze spytali także p.o. prezesa KHW o doniesienia, które mówią o tym, że ścianie 560, w której doszło do zapalenia się metanu, w ubiegłym tygodniu działy się już niepokojące rzeczy. Ponoć miał w niej wystąpić pożar endogeniczny.
Łukaszczyk stwierdził, że kopalnia Mysłowice-Wesoła jest zaliczana do zakładów metanowych i z tego też powodu ściana ta była wyposażona w mnóstwo czujników i zabezpieczeń. Dodał, że nie wierzy takie insynuacje, aczkolwiek tego typu doniesienia komisja badająca zdarzenie też będzie brała pod uwagę.