Myślenice mają 135 mln zł na projekty wodno-ściekowe i odpadowe

Podkrakowska gmina Myślenice zdobyła jedną z największych unijnych dotacji w Małopolsce z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. 135 mln zł ze środków unijnych posłuży uporządkowaniu gospodarki wodno-ściekowej i odpadowej na terenie gminy.

W piątek przedstawiciele małopolskiego urzędu marszałkowskiego i gminy Myślenice podpisali umowy na dofinansowanie dwóch przedsięwzięć: "Czysta woda dla Krakowa - uporządkowanie gospodarki wodno-ściekowej na terenie Gminy Myślenice" oraz "Budowa Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Myślenicach dla powiatów myślenickiego i limanowskiego".

Na realizację pierwszego z nich gmina pozyskała ponad 112 mln zł. Projekt obejmuje budowę sieci kanalizacyjnej i wodociągowej oraz budowę oczyszczalni ścieków.

W ramach drugiego projektu, który otrzymał gwarancję dofinansowania w wysokości ponad 23 mln zł, wybudowany zostanie nowoczesny zakład zagospodarowania odpadów.

Będzie to pierwszy taki projekt realizowany w Małopolsce. Polegać będzie na budowie zamkniętej sortowni oraz zamkniętych szczelnie komór kompostowni, w których odpady biodegradowalne przerabiane będą na kompost. W przyszłości zakład planuje także uruchomienie szkółki roślin i centrum edukacji ekologicznej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.