Muzyczny świat Tomasza Wawrzenia

fot: Kajetan Berezowski

Tomasz Wawrzeń kilka godzin każdego dnia spędza ze słuchawkami na uszach, szykując się do kolejnego występu w programie "Jaka to melodia"

fot: Kajetan Berezowski

Jaka to melodia? No właśnie: jaka? To pytanie może okazać się bardzo trudne, zwłaszcza gdy uczestnikowi popularnego telewizyjnego show zostaje zaprezentowany zaledwie jeden, jedyny takt wybranego utworu. Speców od rozpoznawania melodii jednak nie brakuje. Do tego szacownego grona należy m.in. Tomasz Wawrzeń, szef zakładowej rozgłośni radiowej w kopalni Budryk.

W programie "Jaka to melodia" wystąpił już cztery razy. W tym roku za cel postawił sobie piąty występ i zdobycie nagrody. Szlifuje więc formę.

- To nie jest łatwy teleturniej. Po prostu trzeba znać muzykę polską i zagraniczną. Słuch odgrywa niezwykle istotną rolę. Od pewnego czasu rejestruję wszystkie programy, tworząc własną bazę danych. Będzie mi pomocna w przyswajaniu dźwięków najczęściej pojawiających się utworów. Charakterystyczne uderzenie bębna, specyficzny riff gitarowy - to trzeba wykuć na blachę - wyjaśnia Tomek.

Rywalizacja z najlepszymi
Każdego dnia po pracy siada przed komputerem. Przy pomocy Excela tworzy odnośniki do stron internetowych, na których zamieszczone są interesujące go utwory. Następnie kilkakrotnie przesłuchuje zebrany materiał.

- W teleturnieju "Jaka to melodia" wykorzystano już kilka tysięcy melodii, ale na ścisły repertuar składa się zaledwie kilkaset. I te właśnie należy opanować - wyjaśnia muzyczny ekspert z Ornontowic.

W czterech poprzednich odcinkach show Tomasz Wawrzeń odpowiadał jak z nut, ale mimo to nie zdołał sięgnąć po najwyższą nagrodę. Raz sparzył się na utworze Nataszy Zylskiej, innym razem pomylił tytuł utworu Shakin' Stevensa z inną piosenką. W musicalach - jak sam przyznaje - też nie jest najlepszy i ten fragment wiedzy obiecuje poprawić.

Aby stanąć do rywalizacji z najlepszymi, Tomkowi nie wystarczy tylko wiedza z zakresu współczesnej muzyki rockowej lub rozrywkowej. Popularne przeboje Hanki Ordonówny i Mieczysława Fogga pojawiają się w programie bardzo często. Podobnie jak utwory wylansowane niegdyś przez Sławę Przybylską czy Urszulę Sipińską. Repertuar jest więc bardzo bagaty i niejednego przyprawiłby o zawrót głowy, ale nie Tomka. Dla szefa kopalnianego radiowęzła muzyka to po prostu hobby. Gdy w sierpniu ub.r. powstała w Budryku rozgłośnia zakładowa, aż prosiło się, żeby to właśnie on został jej szefem. Nie dość, że dziennikarz, to jeszcze znawca muzyki. Słowem, właściwa osoba na właściwym miejscu. I w taki oto sposób specjalista z Działu Umów stał się z dnia na dzień redaktorem, spikerem i didżejem w jednej osobie.

- Gdy rozgłośnia ruszała, powiedziano mi: "Tomek, dostajesz ten sprzęt do rąk. Stwórz radio i zrób to dobrze". Wziąłem sobie te słowa głęboko do serca. Jednak w dziedzinie radia wszystko już w zasadzie wymyślono i trudno tworzyć jakieś cuda. Warto za to naśladować najlepsze wzorce. Świeża, zwięzła informacja, krótki przegląd prasy i przede wszystkim dobra muzyka. Tego właśnie ludzie oczekują od rozgłośni - przyznaje Tomasz Wawrzeń, spoglądając na zegar umieszczony nad szybą reżyserki.

Szeroki repertuar
Właśnie minęła 11.30. To znak, że trzeba zakładać słuchawki na uszy i "odpalać" mikrofon. Za chwilę rozpocznie się godzinna audycja południowa.

"Witam serdecznie drugą zmianę po weekendzie. Mam nadzieję, że jesteście w dobrych nastrojach, bo i pogoda dopisuje. Jeśli jest inaczej, to ja spróbuję nastawić was pozytywnie do życia" - zagaja do swych słuchaczy. Chwilę później już gra muzyka.

- Mój repertuar jest bogaty. Nigdy dzień po dniu nie pojawi się ta sama piosenka. Staram się prezentować różne style i gatunki. Ostatnio udało mi się zdobyć środki na zakup nowych płyt. Cieszę się, gdy ludzie proszą telefonicznie o nadanie jakiegoś przeboju albo złożenie życzeń, zamawiając ulubiony utwór. To oznacza, że nasze radio żyje, jest komuś potrzebne - argumentuje Tomek i trudno nie przyznać mu racji.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kryminał na weekend: „Zbrodnia w raju”. Historia porwania dziecka na Lazurowym Wybrzeżu

Popularny francuski pisarz Guillaume Musso tym razem zabiera czytelników w podróż po Lazurowym Wybrzeżu w latach 20. ubiegłego wieku. Narrację w kryminale prowadzi tak, jak robiła to Agatha Christie. Główny bohater skrupulatnie przesłuchuje podejrzanych i kieruje nas do zaskakującego finału.

Jacek Korski: Jastrzębska na kroplówce

Przeczytałem, że w kopalni Silesia rusza nowa ściana, a jednocześnie dzierżawca i właściciel zalegają pracownikom z wypłatami. Nie spodziewam się, że ściana dostanie nowe wyposażenie, bo to kosztuje. Mogę tylko mieć nadzieję, że nie oszczędzano na bezpieczeństwie.

Jubileuszowy Festiwal Orkiestr Dętych. I znów pięknie nam zagrały!

W sobotę 22 sierpnia w parku im. Augustyna Kozioła w Rudzie Śląskiej odbył się 25. już Festiwal Orkiestr Dętych. Jak zwykle miłośnicy orkiestr mogli liczyć na świetną zabawę, wysłuchali, oprócz tradycyjnych śląskich melodii, światowe przeboje muzyki rozrywkowej. 

Likwidacja, czyli co dalej z naszą kopalnią

O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o likwidacji KWK Żory i wypadku w kopalni Szczygłowice. Ale w 33. numerze „Trybuny Górniczej” z 22 sierpnia 1996 r. znalazło się wiele innych interesujących tematów.