Muzeum wychodzi z cienia krzyża

fot: Andrzej Bęben/ARC

- Nie zamierzam dążyć do tego, by muzeum przestało być pozaszkolnym miejscem edukacji historycznej. Zamierzamy wyjść do młodzieży - zapwnia Robert Ciupa

fot: Andrzej Bęben/ARC

Przykrywa je cień 33-metrowego krzyża. To "Pomnik ku czci górników kopalni Wujek poległych 16 grudnia 1981 roku". Robertowi Ciupie zależy, by znajdujące się w cieniu monumentu Muzeum Izba Pamięci Kopalni Wujek nie znalazło się w cieniu zapomnienia.

Od 1 lipca muzeum oraz Śląskie Centrum Wolności i Solidarności (jedno i drugie to instytucje kultury Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach) mają nowego dyrektora. Konkurs wygrał Robert Ciupa. Wcześniej pracował w katowickim oddziale IPN. Jest współautorem (wraz z Moniką Komaniecką) książki "Szpiegowski arsenał bezpieki. Obserwacja, technika operacyjna, kontrola korespondencji jako środki pracy Służby Bezpieczeństwa". Pewnie niełatwo było napisać taką, tyleż historyczną, ile sensacyjną, pracę. Z pewnością znacznie trudniej będzie wyciągnąć Wujkowe muzeum z przykrywającego je cienia zapomnienia.

Muzealnictwo w Polsce jedzie po nowych torach. Nowinek nie trzeba wdrażać na Wawelu czy w częstochowskim klasztorze. Zgromadzone tam dobra historyczne same się bronią. Tymczasem Izba Pamięci to ani zamek królewski, ani wiekowy klasztor. Ma trzy sale ekspozycyjne, a w nich m.in. eksponaty ukazujące historię Wujka przed 13 grudnia 1981 r. i po. W części dotyczącej stanu wojennego można zobaczyć inscenizację ukazującą starcie górnika z zomowcem, makietę kopalni odzwierciedlającą wydarzenia z 16 grudnia w skali 1:100, wzbogacającą wyobraźnię dźwiękami z tamtych czasów: czołgów, helikopterów i strzałów z broni maszynowej. Izba mieści się w dawnym budynku gospodarczym Wujka, przy. ul. Wincentego Pola 65. Za tym budynkiem 16 grudnia 1981 r. pluton specjalny ZOMO strzelał do górników. Zginęło dziewięciu. To wydarzenie determinuje samo przez się oblicze przykopalnianego muzeum.

W muzeum górniczym w zabrzańskiej kopalni Guido zwiedzający są dzień w dzień. W tym przy Wincentego Pola o takim zainteresowaniu mogą pomarzyć. Uczącą się młodzież przyprowadzają nauczyciele, najczęściej na okoliczność rocznic stanu wojennego i zbrodni Wujkowej, sierpniowych strajków w 1981 r. albo innych wydarzeń, mających związek z Solidarnością i programem edukacyjnym. Robert Ciupa chce to zmienić.

- Nie zamierzam dążyć do tego, by muzeum przestało być pozaszkolnym miejscem edukacji historycznej. Zamierzamy wyjść do młodzieży. Na początek do tej, która mieszka w pobliżu. Chcemy namówić młodzież, by nagrywała rodzinne wspomnienia dotyczące stanu wojennego, Solidarności, czasów PRL. Jestem świadomy, że tak zebrany materiał będzie bardzo amatorski, ale i tak cenny. Po pierwsze - bo powstał wskutek zaangażowania młodzieży. Po drugie - często w takich materiałach można trafić na coś cennego, co może być polem działania dla zawodowca - uważa.

Nowy dyrektor chce utworzyć archiwum relacji multimedialnych, związanych z pacyfikacją Wujka i ze wszystkim tym, co później ona implikowała. Katowicki IPN prowadzi już taki program. Nagrano kilku przywódców grudniowego strajku. Idzie o to, by zarejestrować wspomnienia wszystkich tych strajkujących w grudniu, którzy mają coś do powiedzenia.

- Chcemy, żeby do takiego archiwum zaglądali dziennikarze i naukowcy, bo to oni szczególnie popularyzują wiedzę historyczną - twierdzi dyrektor Ciupa.

Obecnie zaledwie 200 m kw. z prawie tysiąca to tzw. powierzchnia ekspozycyjna. Reszta stoi pusta...

- W piwnicach można byłoby stworzyć ekspozycję dotyczącą strajku w kopalni Piast, dłuższego pod ziemią w historii nie było. Można byłoby urządzić podziemną drukarnię, w której zwiedzający mógłby sobie coś wydrukować... Muzeum musi wyrażać pewne emocje. Samymi planszami nie da się tego uczynić - przekonuje Robert Ciupa.

Muzeum ma nie tylko czekać na ludzi, by przyszli je odwiedzić. Jeśli trzeba, to muzeum ma wychodzić do ludzi. W Katowicach, na Mariackiej, wystawiono 24 tablice z niepublikowanymi dotąd fotografiami ze strajku i pacyfikacji kopalni Wujek. Wcześniej czegoś takiego nie robiono, bo przecież wrzesień to nie grudzień. W grudniu Centrum organizuje warsztaty dla nauczycieli o tym, jak przedstawiać młodzieży historię, by jej nią nie zanudzać, a wręcz odwrotnie. Centrum wsparło "Skok ku wolności" - planszową grę o strajkach w 1988 r. Przymierzają się do comiesięcznych spotkań z byłymi opozycjonistami, również tymi, których nazwiska historia wpisała na swoje karty...

- Wszystkich młodych z pewnością nie zainteresujemy historią. Wierzymy, że część z nich sięgnie po dokładniejsze materiały historyczne i tylko niewielu nadal będzie przekonanych, że zakładając koszulkę z podobizną zbrodniarza Che Guevary, jest się trendy i na topie...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicze orkiestry dęte (i nie tylko) zagrają w Rudzie Śląskiej

W sobotę, 22 sierpnia 2026 roku, Ruda Śląska po raz 25. rozbrzmi muzyką orkiestr dętych. Jubileuszowa edycja Festiwalu Orkiestr Dętych im. Augustyna Kozioła odbędzie się w Parku Kozioła w dzielnicy Ruda, a gwiazdą wydarzenia będzie piosenkarka Teresa Werner.

Zaćmienie Słońca na górniczej hałdzie. Takie rzeczy tylko na Górnym Śląsku

Wyjątkowe zjawiska astronomiczne, w wyjątkowym miejscu. Zaćmienie Słońca i rój Perseidów będzie można obserwować z wielkiej górniczej hałdy w Łaziskach Górnych. Będzie specjalistyczny sprzęt, a o tych wyjątkowych zjawiskach opowiedzą astronomowie.

Hutnicze pożegnanie lata na Śląsku. Jedna banka, dwa muzea, sześć hut

Ostatnia niedziela wakacji na Górnym Śląsku upłynie pod znakiem industrialnej tradycji. Muzeum Hutnictwa w Chorzowie i Muzeum Hutnictwa Cynku „Walcownia” w Katowicach, we współpracy z Tramwajami Śląskimi, zapraszają na drugą edycję wydarzenia „HUTBANA. Hutnicze pożegnanie lata” – połączone zwiedzanie dwóch muzeów, pokaz pracy historycznych maszyn i przejazd zabytkowym tramwajem z opowieściami o hutach, miastach i ludziach regionu.

OFF Festival 2026 nie zawiódł. Weterani i debiutanci porwali publiczność

19. edycja OFF Festivalu pełna była eklektycznych brzmień – od punka, rapu i elektroniki, po jazz, metal, noise czy folk. W Katowicach legendarne zespoły po raz kolejny zagrały ramię w ramię z obiecującymi debiutantami.